Uwaga na dziki! W Gdyni zwierzęta zaczęły terroryzować mieszkańców

Szymon Szadurski
Szymon Szadurski
Zwierzęta dotychczas były odławiane i wywożone z dala od Gdyni. Obecnie zabraniają tego przepisy. Tomasz Bolt/archiwum
Horda agresywnych dzików sieje popłoch w otoczonej lasem, kameralnej dzielnicy Babie Doły w Gdyni.

Tego lata zdarzyło się aż pięć incydentów, w których poszkodowane zostały osoby lub zwierzęta domowe, bądź też lokatorzy bloków na osiedlu najedli się strachu.

- Jeden z mieszkańców został pogryziony przez dziki - mówi Sylwester Trzebiński z Rady Dzielnicy Babie Doły. - Kobieta z psem podczas spaceru salwowała się z kolei ucieczką wzdłuż klifu, a rozjuszonych pięć dzików zaatakowało jej psa. Kolejna pani została zaatakowana, jak wyrzucała śmieci i ze strachu zamknęła się w pergoli śmietnikowej, wzywając pomocy. Sytuacja jest już na tyle poważna, że rodzice boją się wypuszczać dzieci na ulice.

Dziki stały się agresywne dlatego, że są przy nich młode, a lochy traktują jakiekolwiek próby zbliżania się do nich za próby skrzywdzenia potomstwa. Temat został zgłoszony przez Radę Dzielnicy Babie Doły do wydziału zarządzania kryzysowego i ochrony ludności Urzędu Miasta Gdyni. Urzędnicy zlecili zamontowanie odłowni. Jednak zdaniem naczelnika tego wydziału Zdzisława Kobylińskiego niewiele to zmieni. Wszystko przez wytyczne ministerstwa rolnictwa, dotyczące afrykańskiego pomoru świń. Wydano zarządzenia, które zabraniają przewożenia z miejsca na miejsce schwytanych dzików.

- Ministerstwo wymyśliło sobie jakieś przepisy, a my musimy je stosować - mówi Kobyliński. - Mam związane ręce i prawdopodobnie aż do września nie będę mógł zbyt wiele zaradzić na problem dzików. Nawet, jak odłowię lochę z małymi, to ca mam zrobić? Nie wolno mi ich nigdzie wywieźć.

Czytaj także: Dziki buszują po Chyloni. Mieszkańcy są sami sobie winni? Zwierzęta podchodzą blisko domów, a mieszkańcy je dokarmiają

Co więcej, zdaniem naczelnika Kobylińskiego problem tylko się jeszcze może nasilić w innych dzielnicach Gdyni, położonych przy lesie. Lochy z młodymi zaobserwowano w ostatnich tygodniach także w Małym Kacku, na Działkach Leśnych i w Wielkim Kacku. W związku z tym Rada Dzielnicy Babie Doły przeprowadziła szybką ankietę wśród mieszkańców, czy zgodziliby się oni na odstrzał dzików.

- Są w stanie w obecnej sytuacji zaaprobować nawet tak drastyczne rozwiązania - mówi Sylwester Trzebiński. - Jeśli odłownie nie pomogą, pomyślimy co dalej, aby lokatorzy na osiedlu nie żyli w strachu.

Niewykluczone, że podjęte zostaną w tej sprawie rozmowy z kołami łowieckimi. Pomysły strzelania do dzików pojawiały się już wcześniej w Gdyni, m.in. na Dąbrowie. Dotychczas skutecznie były jednak torpedowane przez oburzoną opinię publiczną. Niektórzy nie tylko się im sprzeciwiają, ale nawet dokarmiają dziki.

Zobacz:"Strach dzieci wypuścić na podwórko". Na gdańskim osiedlu zamieszkała wataha dzików

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie