18+

Treść tylko dla pełnoletnich

Kolejna strona może zawierać treści nieodpowiednie dla osób niepełnoletnich. Jeśli chcesz do niej dotrzeć, wybierz niżej odpowiedni przycisk!

Ustka: Biznesmen Jerzy Malek sądzi się z miastem

Hubert Bierndgarski
Jerzy Malek twierdzi, że usteccy urzędnicy go oszukali
Jerzy Malek twierdzi, że usteccy urzędnicy go oszukali H. Berndgarski
Jerzy Malek, ustecki biznesmen, do którego należą między innymi grunty po byłej stoczni oraz tereny przylegające PKP, sądzi się z usteckim magistratem.

Spór dotyczy atrakcyjnej nieruchomości przy ulicy Wczasowej. Jest to teren przeznaczony pod zabudowę uzdrowiskową z usługami zdrowia, włączając w to usługi hotelarskie, gastronomiczne i handlowe. Inwestor mógłby w tym miejscu wybudować hotel lub pensjonat, w którym będą świadczone usługi uzdrowiskowe. Ale część działki to obszar leśny, wykluczający jakąkolwiek działalność. Zdaniem biznesmena, miasto zataiło w ofercie przetargowej część informacji o gruncie. Dlatego Malek domaga się od miasta zwrotu zainwestowanych w grunty pieniędzy.

To jednak nie koniec problemów. Miasto zarzuca jednocześnie inwestorowi, że w ciągu dwóch lat od kupienia gruntów nie rozpoczął inwestycji. Wymogi takie znalazły się w umowie zawartej pomiędzy stronami. Dwa lata minęły w maju tego roku i teraz miasto domaga się od spółki dodatkowych pieniędzy za niewykonanie warunków kontraktu. Chodzi o kwotę ponad 1,5 mln zł.
Jerzy Malek przyznaje, że to właśnie problemy z gruntami leśnymi ograniczały inwestycję. - Mimo problemów, zrealizowałem swoją część umowy. Wysłałem do miasta kilka różnych projektów. Niestety, żaden z nich nie został zaakceptowany przez miejskiego architekta, mimo że spełnione były wszystkie wymogi zawarte w specyfikacji. W Ustce jest tak, że decyzja o budowie zależna jest od widzimisię architekta, a nie prawnych uwarunkowań - dodaje Malek.

Także tutaj urzędnicy mają inne zdanie. Jak twierdzą, propozycje inwestora były niezgodne z miejskim planem zagospodarowania przestrzennego tego terenu.

- Jeżeli architekt wydałby zgodę na budowę takich obiektów, to zarzucono by nam, że naginamy prawo - mówi Jacek Cegła, rzecznik UM w Ustce.

Urzędnicy w odpowiedzi stwierdzili, że proponowane przez Malka budynki są za małe i nie spełniałyby warunków obiektu rehabilitacyjno-relaksacyjnego. - Dziwi mnie takie podejście urzędników, bo w planie są zawarte maksymalne wielkości, jakie musi spełniać obiekt. Nie ma tam ani słowa o tym, jaką minimalną wielkość ma mieć moja inwestycja. Chcieliśmy rozwiązać sprawę polubownie. Teraz zajmie się tym sąd i miasto będzie musiało oddać mi wpłacone pieniądze - dodaje Malek.

Problem sprzedaży publicznego lasu może dotyczyć nie tylko nieruchomości kupionej przez spółkę Jerzego Malka, ale także gruntów przy Wczasowej, kupionych przez innych inwestorów. Wiemy, że ich prawnicy czekają na wynik rozprawy sądowej.

Kłopot z nieruchomością przy ulicy Wczasowej to nie jedyny spór pomiędzy samorządem i biznesmenem. Sporna zostaje nadal sprawa gruntów po zachodniej stronie portu, gdzie kiedyś stała stocznia. Samorządowcy od dłuższego czasu wnioskują do Malka o posprzątanie działek i zabezpieczenie znajdujących się na nich obiektów. Ten jednak przekonuje, że nie zrobi na swoich nieruchomościach nic, jeżeli urząd nie przebuduje drogi wjazdowej do Ustki od strony Słupska i nie zmieni układu komunikacyjnego na drodze łączącej wschodnią i zachodnią stronę Ustki. Zmiana taka ułatwiłaby dojazd do jego nieruchomości.

Najnowsze informacje o epidemii koronawirusa

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie