Ustawka w Tczewie: nie było przestępstwa, jest demoralizacja...

    Ustawka w Tczewie: nie było przestępstwa, jest demoralizacja

    Joanna Łabasiewicz

    Dziennik Bałtycki

    Dziennik Bałtycki

    Trzy 17-letnie tczewianki, uczestniczki niedzielnej ustawki, nie usłyszą zarzutów. Dziewczyny wchodziły w skład dwóch grup nastolatek (najmłodsza z nich to 14-latka), które uzbrojone w drewniane kije chciały zorganizować bójkę pomiędzy pseudokibicami. Na szczęście do tragedii nie doszło. Nie było więc przestępstwa.
    - Po konsultacjach z prokuraturą podjęliśmy decyzję, że dziewczynom nie da się postawić zarzutów - tłumaczy st. asp. Dariusz Górski z tczewskiej policji. - Nie doszło do ustawki, dlatego zostało to potraktowane jako objaw demoralizacji.

    W tym przypadku, zgodnie z kodeksem karnym, 17-letnia osoba za czyn, który jest objawem demoralizacji, do 18 roku życia odpowiada przed sądem rodzinnym. I, jak zapewnia Górski, jeszcze w tym tygodniu akta sprawy zostaną tam przekazane.


    Natomiast problem był wczoraj żywo omawiany w tych szkołach, których uczniowie brali udział w ustawce. Ich dyrekcje, wspólnie z pedagogami szkolnymi, szukały rozwiązania, jak zapobiec takim wypadkom w przyszłości.

    Co mogło być przyczyną zachowania nastolatek? Nieoficjalnie się mówi, że powodem konfliktu pomiędzy dziewczętami była kłótnia kuzynek.

    - Opinia o naszej szkole jest dobra, ale stało się i musimy porozmawiać z rodzicami i uczniami na ten temat - zapewnia Tadeusz Dzwonkowski, dyrektor Gimnazjum nr 1 w Tczewie. To właśnie jego sześć uczennic i jeden uczeń brało udział w niedzielnym zdarzeniu. Większość z nich to pierwszoklasiści.

    - Obniżymy oceny z zachowania, po konsultacjach z rodzicami na pewno niektórzy uczniowie zostaną przeniesieni do innych klas - wylicza dyr. Dzwonkowski. Przerażające jest to, że młodzież nie zdaje sobie sprawy, co się stało. Dziwią się, że sprawa nabrała takiego rozgłosu i dlaczego szkoła podejmuje działania, skoro ustawka odbyła się w niedzielę.

    A pedagodzy przyznają:
    - Większe zainteresowanie klubami jest odkąd Arka i Lechia awansowały do pierwszej ligi.

    Dyrekcja umówiła rodziców na indywidualne rozmowy z psychologami. Matka jednej z uczennic była roztrzęsiona całą sytuacją. Nie chciała się wypowiadać na ten temat.

    Czytaj treści premium w Dzienniku Bałtyckim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo