USA: Policja ujawniła nagranie z interwencji w Charlotte, w której zginął Afroamerykanin [VIDEO]

Aleksandra Gersz AIP
Policja w Charlotte w Karolinie Połnocnej opublikowała nagranie z wtorku, kiedy policjant zastrzelił Afroamerykanina Keitha Lamonta Scotta. Incydent wywołał olbrzymie kontrowersje, a z powodu protestów w mieście władze były zmuszone wprowadzić godzinę policyjną. Jak twierdzi obrońca Scotta, wideo nie odpowiada jednak na pytanie czy mężczyzna był uzbrojony.

Opublikowane w sobotę nagrania pochodzą z kamerki, którą miał przyczepioną do munduru jeden z policjantów oraz z kamery z radiowozu policyjnego. Widać na nich jak Scott wychodzi z samochodu i powoli się cofa, jego ręce są opuszczone. Na filmie nie można dostrzec czy mężczyzna trzyma coś w ręku, nagranie z kamerki policjanta nie pokazuje bowiem dokładnego momentu strzelaniny. Na drugim filmie słychać cztery strzały, po których Scott pada na ziemię.

Strzelanina w Charlotte | Nagranie z akcji policji, w której zginął Keith Lamont Scott

Źródło: STORYFUL/x-news

Policja w Charlotte opublikowała nagranie pod wielkim naciskiem opinii publicznej. Od wtorku domagała się bowiem tego rodzina Scotta oraz setki protestujących mieszkańców Charlotte. Dzień przed ujawnieniem nagrania, w mediach pojawiło się wideo nagrane telefonem komórkowym przez żonę mężczyzny. Słychać na nim, jak kobieta kilkakrotnie mówi policji, że jej mąż nie ma broni i krzyczy, aby do niego nie strzelać. W sobotę komenda w Charlotte opublikowała również zdjęcia pistoletu oraz marihuany, które, jak mówi policja, miał przy sobie Scott.

Jak zauważa korespondentka BBC w Waszyngtonie, Laura Bicker, policyjne nagranie nie odpowiada na pytanie czy mężczyzna miał przy sobie broń oraz czy mierzył z niej do policjantów. Wątpliwości nie ma jednak policja w Charlotte. Komendant Kett Putney przyznał, że wideo "nie dostarcza konkretnego wizualnego dowodu" na posiadanie przez Scotta broni, ale powiedział, że mężczyzna "bez dwóch zdań miał przy sobie pistolet".

Putney dodał również, że celem wtorkowej akcji policji był właśnie Scott, który był poszukiwany za inne, nieujawnione dziennikarzom przestępstwo - podaje BBC. - Zatrzymali tego mężczyznę celowo, on miał zniknąć z ulic - powiedział szef policji. Wcześniej media podawały bowiem, że Scott znalazł się na miejscu przypadkiem, a policja poszukiwała kogoś innego. Kett Putney powiedział też, że policjanci przeprowadzali rozeznanie w terenie, kiedy zauważyli marihuanę oraz broń w samochodzie Scotta.

Zdaniem protestujących w Charlotte nie ma jednak dowodów na to, że Scott był uzbrojony i niebezpieczny oraz że został on zastrzelony bez żadnego powodu. Funkcjonariusz, który strzelał do mężczyzny, czarnoskóry Brentley Vinson, stwierdził jednak, że Scott stanowił zagrożenie dla życia jego i pozostałych policjantów. Putney powiedział na konferencji prasowej, że Vinsonowi nie postawiono na razie żadnych zarzutów oraz że trwa śledztwo, które prowadzi FBI. Funkcjonariusz został wysłany na przymusowy urlop.

Adwokat rodziny Scottów, Justin Bamberg, powiedział dziennikarzom, że nagrania ujawnione przez policję nic nie wyjaśniają i prowokują jeszcze więcej pytań. Bliscy 43-latka od początku utrzymują, że mężczyzna był nieuzbrojony oraz miał przy sobie książkę. Matka mężczyzny, Vernita Scott Walker, powiedziała dziennikarzom lokalnej telewizji WCSC, że jej syn prawdopodobnie czytał w samochodzie Koran, co robił codziennie, czekając na powrót swojego syna ze szkoły. Powiedziała również, że 44-latek cierpiał na uraz mózgu po wypadku na motorze.

Śmierć Scotta wywołała falę protestów i zamieszek w Charlotte. Sytuacja była na tyle poważna, że zginął 26-letni mężczyzna, a kilku policjantów zostało rannych. Władze podkreślają, że ofiara nie zginęła od policyjnych kul i przyznała, że że nie panuje nad sytuacją. W mieście wprowadzono stan wyjątkowy oraz godzinę policyjną. To kolejny już w USA przypadek zastrzelenia Afroamerykanina przez policję. Strona internetowa Mapping Police Violence podała, że Scott to już 214 czarnoskóra osoba, która w tym roku zginęła z rąk policji. Łączny śmiertelny bilans wynosi z kolei 821 zabitych. W wielu przypadkach udowodniono, że zastrzelony Afroamerykanin nie miał przy sobie broni, a policja nie miała konkretnych motywów na postrzelenie danej osoby.

Wideo

Materiał oryginalny: USA: Policja ujawniła nagranie z interwencji w Charlotte, w której zginął Afroamerykanin [VIDEO] - Polska Times

Komentarze 6

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

P
Piotr

Afroamerykanin .

Jakem Europolak tak twierdzę , że to murzyn

w
wmb

Jeżeli odrzucił broń do środka samochodu to, zdaje mi się, nie bywał niebezpieczny dla nikogo. Samo posiadanie broni nie koniecznie jest przestęstwem.

P
Polihistor

W języku polskim nie istnieje słowo "Afroamerykanin".

g
goscxl

użycie broni przez służby porządkowe wobec osoby nie uzbrojonej a nie chcącej wykonywać polecenia ma na celu obezwładnienia jej, strzelajac tak aby NIE ZABIĆ. powinni strzelić w nogi . Amerykańscy policjanci najwyraźniej trenuja użycie broni przed komputerem. a zapominaja o regulaminie. Tylko bezposrednie zagrożenie życia policjanta i osób trzecich daje mu podstawy do strzału w którym osoba urzywajaca broni może ponieść śmierć lub cieżkie kalectwo. Policjant nie ma być jak bandyta .

M
Mały John

Film od 0:59 s do 1:03 dla mnie on wysiada z czymś w ręku i potem odrzuca to do środka samochodu. Jeśli miał broń albo inne niebezpieczne narzędzie to policja słusznie strzelała.

G
Gość

Ot, taki sobie spokojny czarnuch, który nigdy prochu nie wąchał.

No, może jednie prochy.

Dodaj ogłoszenie