Urodziny orangutanów z zoo w Gdańsku: Raja i Albert mają 40 lat! [ZDJĘCIA]

Kazimierz Netka
Najpierw po kawałku, a potem całą dłonią jadły wczoraj swoje urodzinowe torty orangutany z zoo w Oliwie. Takiej fety tu nie było!

Świętować będą niemal przez tydzień. - To było wspaniałe przyjęcie - wspominali uczestnicy wczorajszej urodzinowej uroczystości. - Niezwykła okazja spotkania się z tymi ssakami, bo nie ma ich żadne inne zoo w Polsce, tylko gdańskie.

Czy to przypadek, czy też intuicja tych zwierząt sprawiła, że małpy, przez nikogo niekierowane, po wejściu do sali, w której zgotowano im wspaniałe przyjęcie, zasiadły przy swoich tortach? Najpierw rozpakowywały prezenty. Potem Albert wypił dwie butelki soku i zaczął smakować tort.

- Początkowo brał po troszce - palcem. Po chwili już całą dłonią - mówi Michał Targowski, dyrektor Miejskiego Ogrodu Zoologicznego Wybrzeża w Gdańsku Oliwie.

Skąd wiadomo, że Raja i Albert mają dokładnie po 40 lat, skoro w Gdańsku przebywają dopiero lat kilkanaście? Ponieważ zwierzętom tym w dzikim środowisku grozi zagłada, ich narodziny w zoo są dokładnie rejestrowane. Zapisuje się wszelkie zmiany. Dokumentacja taka "idzie" za zwierzęciem.

- Raja urodziła się w Rostoku, Albert w Monachium - informuje Piotr Dziki, asystent w Dziale Hodowlanym Miejskiego Ogrodu Zoologicznego Wybrzeża w Gdańsku.

Do połowy lat 90. ubiegłego wieku, gdańskie zoo miało dwa orangutany - samce: Tuana i Alberta. Ale Tuan został poturbowany.

- Wtedy przyjechała Raja ze swym dzieckiem, Ronem - wspomina dyrektor Michał Targowski. - Gdy Ron dorósł, zaczął kłócić się z Albertem. Dlatego musiał emigrować - do Madrytu.

Bywały też chwile bardziej dramatyczne w historii gdańskich orangutanów i pracowników zoo.

- Wróciłem z dalekiej podróży - dyrektor Michał Targowski wspomina wydarzenie z 2002 roku. - Wtedy Raja pokazała, jaka jest silna. Rozgięła kraty, wyrwała okno i chciała wyjść z budynku. Postanowiono ją uśpić. Zgodnie z przepisami, strzelono do niej nabojem usypiającym z opóźnionym działaniem.

Raja resztkami sił próbowała wydostać się z budynku. Na jej drodze stanął dyrektor. Zaczęła gryźć. - W sytuacji zagrożenia, na przykład obrony młodych, orangutany przegryzają intruzowi szyję - mówi dyrektor Michał Targowski. - Mnie ugryzła w nogę, do szyi nie sięgnęła, bo zaczął działać środek nasenny.

Raja i Albert mają przed sobą jeszcze wiele lat życia. Niemal wcale nie chorują.

Orangutany (po malajsku: orang hutan, człowiek leśny) dziko żyją na Sumatrze i Borneo.

Codziennie rano najważniejsze informacje z "Dziennika Bałtyckiego" prosto na Twoją skrzynkę e-mail. Zapisz się do newslettera!

Rekordowa cena za zaginiony obraz Matejki.

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

c
ciekawa

a co z orangutanami,które siedzą: w sejmie, senacie, kancelarii prezydenta, sądach, komendach policji, samorządach, urzędach wojewódzkich,urm i innych instytucjach???

Dodaj ogłoszenie