Uroczystości w Muzeum Stutthof. 80. rocznica pierwszego transportu więźniów do obozu koncentracyjnego. "Ta ziemia jest cmentarzem" [zdjęcia]

Agata GołąbekZaktualizowano 
W Muzeum Stutthof odbyły się uroczystości, upamiętniające 80. rocznicę pierwszego transportu więźniów (2.09.2019) Agata Gołąbek
"Stutthof pozostaje dla Europy i całego świata przestrogą na przyszłość, aby nienawiść i pogarda dla człowieka, totalitaryzm i wojna nie zdołały zawładnąć ludzkimi sercami i umysłami" - napisał w liście, odczytanym podczas uroczystości upamiętniających 80. rocznicę pierwszego transportu więźniów do niemieckiego obozu koncentracyjnego Stutthof, prezydent RP Andrzej Duda.

Uroczystości odbyły się na terenie muzeum, przy Pomniku Walki i Męczeństwa. Podczas wydarzenia odczytano list prezydenta RP Andrzeja Dudy.

„Składamy dziś hołd pamięci ofiar obozu i wszystkich tak wielu pokoleń bohaterskich, patriotycznych, zawsze wiernych Polsce mieszkańców Pomorza, Żuławiaków i Kaszubów, gdynian i gdańszczan. Już 2 września 1939 roku. kilkanaście godzin po rozpoczęciu agresji III Rzeszy niemieckiej na Polskę więźniowie w liczbie ok. 150 zostali przewiezieni w miejsce, które w zamyśle okupanta miało być miejscem zagłady polskich elit, unicestwienia polskości Pomorza, wymazania wszelkich śladów i pamięci o dorobku pracy wielu pokoleń Polaków na tej ziemi".

Prezydent napisał także w liście, że KL Stutthof w "zamyśle okupanta miało być miejscem zagłady polskich elit, unicestwienia polskości Pomorza, wymazania wszelkich śladów i pamięci o dorobku pracy wielu pokoleń Polaków na tej ziemi". List zawierał również słowa, mówiące o tym, że "Stutthof pozostaje dla Europy i całego świata przestrogą na przyszłość, aby nienawiść i pogarda dla człowieka, totalitaryzm i wojna nie zdołały zawładnąć ludzkimi sercami i umysłami".

Wzruszające przemówienie Heleny Majkowskiej, która przeżyła obozowe piekło, poruszyło uczestników uroczystości.

- Spędziłam w obozie kilka bardzo trudnych miesięcy, upokarzających, niszczących w człowieku ducha i ciało. Byłam uczestniczką Powstania Warszawskiego na Mokotowie, sanitariuszką pułku AK Baszta. Po upadku powstania przewieziono mnie transportem bydlęcym wraz z grupą czterdziestu młodych kobiet, biorących też udział w powstaniu warszawskim, do Stutthofu, do obozu. Z perspektywy upływającego czasu zastanawiałam się nieraz jak ja i inne koleżanki zdołałyśmy w stanie te okropności przeżyć. Pobyt w obozie to bardzo trudny etap mojego życia. Okupowanie każdego dnia lękiem o swoje życie, łzami, tęsknotą za rodziną.... Każdy dzień był inny, bardzo trudny, mimo, że wszystkie były podobne - mówiła podczas uroczystości była więźniarka niemieckiego obozu koncentracyjnego Stutthof.

Czytaj także

Helena Majkowska wspominała o trudach obozowego życia. Mówiła o apelach, na których osadzeni ubrani tylko w pasiaki, marzli na mrozie wiele godzin, a także o chorobach, które dręczyły więźniów. Ona sama kilka razy leżała w skrzydle szpitalnym. Więźniom dokuczał głód, a także nieustanny lęk.

- Byłam w bloku nr 27. Tuż obok bloku śmierci. Widziałam, jak szły tam Żydówki, które już nigdy stamtąd nie wyszły. Krematorium nie przestawało pracować, dym rozchodził się po całym terenie, swąd palonych ciał był nie do wytrzymania. Ta ziemia jest cmentarzem, usianym prochami ludzi, którzy tu zginęli zagazowani i spaleni - mówiła Majkowska. - Po tylu latach trudno jest to wszystko zrozumieć, ale może dobrze, że pamięć zawodzi.

Krematorium nie przestawało pracować, dym rozchodził się po całym terenie, swąd palonych ciał był nie do wytrzymania. Ta ziemia jest cmentarzem, usianym prochami ludzi, którzy tu zginęli zagazowani i spaleni.

93-letnia była więźniarka była w obozie aż do czasu jego ewakuacji. - Gdy obóz ewakuowano, szłam razem z innymi więźniami w tak zwanym "Marszu Śmierci". Wiele osób zostało po drodze na zawsze. Mnie udało się przeżyć. Chciałam żyć, nie chciałam umierać jako numer nadany w obozie -101 958. Przecież miałam imię i nazwisko...

Głos zabrali także m.in. dyrektor Muzeum Stutthof Piotr Tarnowski oraz Jarosław Sellin. Po przemowach delegacje złożyły kwiaty i znicze pod Pomnikiem Walki i Męczeństwa.

Czytaj także

Kwiaty składali byli więźniowie obozu. Wśród delegacji nie zabrakło przedstawicieli rządu. Pojawiła się m.in. Jarosław Sellin, Ewa Lieder, czy Jan Klawitter.

Kwiaty pod pomnikiem złożyli również przedstawiciele nowodworskich samorządów, a także przedstawiciele wojska i służb mundurowych. Hołd złożyli również przedstawiciele placówek oświatowych, szkół i uczelni wyższych oraz przedstawiciele instytucji m.in. IPN czy Muzeum Stutthof.

Oprawę uroczystości zapewniła Kompania i Orkiestra Reprezentacyjna Marynarki Wojennej.

Uroczystości upamiętniające w Muzeum Stutthof. 79. rocznica ...

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie