W Głównym Inspektoracie Weterynarii przedstawiciele Komisji Europejskiej prowadzą kontrolę dotyczącą nielegalnego uboju krów. Sprawą zajmuje się także policja. Przedstawiciele hodowców bydła i producentów mięsa przewidują straty finansowe sięgające setek milionów złotych. Proponują też rozwiązania prawne i kary dla nieuczciwych przedsiębiorców.

- Od godziny 9 trwa audyt inspektorów z Komisji Europejskiej. Równolegle prowadzone jest spotkanie z policją - tłumaczył w poniedziałek Główny Lekarz Weterynarii Paweł Niemczuk. Kontrola, która potrwa do piątku, jest odpowiedzią na reportaż „Superwizjera”. Dziennikarze TVN ustalili, że w polskich rzeźniach od lat na masową skalę zabija się chore krowy. Ogłoszenia dotyczące skupu takich zwierząt zamieszczane są w internecie. Jeden z reporterów zatrudnił się w ubojni w Kalinowie (woj. mazowieckie), gdzie w nocy prowadzono ubój chorych - nie poruszających się samodzielnie - krów.

Po emisji reportażu podjęto decyzję o zamknięciu zakładu. - W związku z prowadzeniem nielegalnego uboju krów w ubojni w Ostrowi Mazowieckiej zwolniony został powiatowy lekarz weterynarii - przyznał Główny Lekarz Weterynarii. Jak dodał, pracę stracili również lekarze nadzorujący zakład.

W całym kraju ruszyły masowe kontrole rzeźni. Mięso z chorych zwierząt trafiło nie tylko na polski rynek. Mimo że dziennikarze powiadomili policję 14 stycznia, to ostrzeżenie dotyczące wołowny służby wysłały do państw UE dopiero trzy dni po emisji reportażu, czyli 29 stycznia. Prawie 300 kilogramów wołowiny dostarczono do restauracji i szkół na Słowacji, 800 kg odkryto we Francji. W sumie towar z nielegalnego uboju został przesłany do Niemiec, Hiszpanii, Litwy, Portugalii, Rumunii, Szwecji, Słowacji i Węgier.

Służby weterynaryjne oraz Ministerstwo Rolnictwa zapewniają, że mięso nie jest szkodliwe dla zdrowia ludzi.

Straty wizerunkowe polskich producentów wołowiny (niektóre państwa już anulowały albo ograniczyły zamówienia) przełożą się straty finansowe. Producenci informują, że wołowina potaniała już o ok. 1 zł za kilogram. Jeżeli taka sytuacja by się utrzymała, straty w skali roku wyniosłyby ok. 600 mln zł.

Prezes Polskiego Związku Hodowców i Producentów Bydła Mięsnego Jacek Zarzecki, mazowiecką ubojnię określił mianem „czarnej owcy”, która zniszczyła wizerunek dobrze działającej branży.

Producenci mięsa nie kryją oburzenia. Proponują też zmiany w prawie - m.in. wprowadzenie kar więzienia dla nieuczciwych przedsiębiorców czy obowiązkowy monitoring w ubojniach.

Minister rolnictwa zapewnił, że sprawa uboju chorych krów nie zostanie „zamieciona pod dywan”. - Wszystkie zamieszane osoby poniosą karę - zapowiedział Krzysztof Ardanowski. Jednocześnie podkreślił: „Nie można mówić o tym, że do sklepów trafiło mięso chore czy padlina. Zostały złamane procedury uboju zwierząt, ale weterynarze wyraźnie powiedzieli, że to nie było chore mięso”.

Polska produkuje rocznie około 620 tys. ton mięsa. Aż 80 proc. produkcji wysyłane jest na eksport.

Resort rolnictwa planuje wprowadzenie zasady „zero tolerancji” wobec nielegalnego uboju bydła

Źródło: TVN 24

POLECAMY: