"Umieramy! Sytuacja jest tragiczna!" Przewoźnicy autokarowi z Pomorza protestują, przejeżdżając przez Trójmiasto. Zdjęcia

Szymon Szadurski
Szymon Szadurski
Przejazd protestacyjny przewoźników autokarowych przez Trójmiasto Przemyslaw Swiderski
"Umieramy!" Z transparentami takiej treści właściciele autokarowych firm przewozowych z Pomorza przewozowych rozpoczęli w Gdyni protest przeciwko możliwości dalszego zarobkowania.

Obostrzenia sanitarne, spowodowane pojawieniem się w Polsce przypadków koronawirusa, spowodowały, że zostali pozbawieni niemal wszystkich zleceń. Wielu właścicielom autokarów zajrzało w oczy widmo bankructwa. Kilkudziesięciu z nich na znak protestu przejechało z parkingu przy Centrum Riviera w Gdyni głównymi arteriami Trójmiasta do Gdańska i z powrotem, utrudniając ruch na ulicach.

Co tu dużo mówić, sytuacja jest tragiczna – usłyszeliśmy od jednego z właścicieli firm przewozowych. - Nasza działalność stoi. Ponosimy za to koszty. Musimy uiszczać podatki i opłaty, tak wysokie, że wiele osób nawet nie zdaje sobie z tego sprawy. Utrzymanie taboru również jest drogie. Tymczasem rząd w zasadzie wstrzymał nam możliwość prowadzenia biznesu.

Dodaje on, że obostrzenia, wprowadzone przy okazji wycieczek szkolnych, czy kolonii, są bardzo restrykcyjne.

- Nie ma szans, aby te przepisy przeskoczyć - mówi przedstawiciel przewoźników. - Dlatego podejrzewam, że w tym roku w ogóle nie będzie dla nas pracy. Nawet, jeśli cokolwiek miałoby ruszyć się we wrześniu, to będzie to co najwyżej 5-10 procent zleceń, jakie normalnie wykonujemy. Tak samo stoją przejazdy międzynarodowe. Jesteśmy w stanie jedynie cokolwiek zarobić na przewozach pracowników.

Przewoźnicy poinformowali także, że jak dotychczas nie dostali żadnej, realnej pomocy od rządu.

Przydałyby się jakieś dofinansowania, bo jest bardzo ciężko – mówią. - Jak dalej tak pójdzie, w naszej branży dojdzie do potężnej fali zwolnień. Przed pojawieniem się koronawirusa byliśmy non stop w trasie. Natomiast od czasu wprowadzenia obostrzeń sanitarnych nie otrzymałem choćby jednego zlecenia. Pokazuje to tylko olbrzymią skalę problemu.

Tomasz Rejek, prezes Pomorskiego Stowarzyszenia Przewoźników Drogowych, organizator protestu, powiedział, że cała branża autokarowa stoi już od początku marca, a światełka w tunelu nie widać.

O godz. 14 kawalkada autokarów podzielona na grupy po pięć pojazdów wyjechała z parkingu przy Rivierze w stronę Gdańska. Protest zabezpieczała policja. W Gdyni przejazd odbywał się w miarę płynnie. Drobne zatory tworzyły się tylko na głównych skrzyżowaniach w mieście. Kierowcy starali się je objeżdżać. Dla przykładu na skrzyżowaniu al. Zwycięstwa i Wielkopolskiej część z nich skracała sobie drogę ul. Kościelną. Nieco gorzej było na al. Niepodległości w Sopocie i ul. Grunwaldzkiej w Gdańsku. W efekcie po godzinie autokary dojechały dopiero do Oliwy.

- Naszym celem nie było blokowanie ruchu i powodowanie utrudnień dla kierowców, tylko zwrócenie uwagi na nasz problem, gdyż jesteśmy już zdesperowani – mówi Tomasz Rejek. - W Gdańsku i Sopocie staliśmy jednak w dość dużych korkach. Wielu kierowców podchodziło jednak do tego ze zrozumieniem.

Na których gdańskich ulicach najczęściej dochodzi do wypadków:

WSZYSTKO DLA KIEROWCÓW:

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie