Udany początek serialu Lotosu Wybrzeża

Janusz Woźniak
Przemek Świderski
Takie mecze jak niedzielna rywalizacja żużlowców Lotosu Wybrzeża z Polonią Bydgoszcz jest najlepszą promocją tej dyscypliny sportu.

Były emocje, chwile zwątpienia w sukces gospodarzy, a na końcu radość ze zwycięstwa Lotosu 49:41. A to był dopiero początek serialu ligowych spotkań Lotos Wybrzeże - Polonia w tym sezonie. Obie drużyny w walce o awans do ekstraligi spotkają się ze sobą jeszcze trzykrotnie. Bo przecież trudno uwierzyć, że którejś tych faworyzowanych ekip zabraknie w finałowej części sezonu w pierwszej czwórce drużyn pierwszej ligi. Chyba nikt w Gdańsku nie miałby nic przeciwko temu, aby sprawdziły się przewidywania trenera Polonii Roberta Sawiny, który po niedzielnym meczu powiedział:

- Obyśmy w przyszłym sezonie spotkali się już w ekstralidze. Bydgoszcz i Gdańsk zasługują na oglądanie żużla na najwyższym poziomie.

Kiedy bydgoszczanie jeszcze po szóstym wyścigu prowadzili różnicą sześciu punktów, a na torze błyszczał ich lider Emil Sajfutdinow, wydawało się, że Polonia jest znacznie bliżej zwycięstwa na gdańskim torze.

- Mecz to 15 wyścigów do odjechania, a po 10 to my już prowadziliśmy dwoma punktami - mówi trener Lotosu Wybrzeża Stanisław Chomski.

- Dlaczego w tej drugiej części niedzielnej rywalizacji jeździliśmy lepiej? Bo moi zawodnicy wreszcie zaczęli słuchać tego, co się do nich mówi, bo wreszcie zaczęli właściwie odczytywać zmieniające się warunki na torze i wyszukiwać najlepsze do ścigania ścieżki. Zaczęła też funkcjonować komunikacja pomiędzy samymi zawodnikami. To wszystko złożyło się na końcowy sukces - dodał, nie bez satysfakcji, trener Chomski, który zespołowi pomógł, umiejętnie korzystając z rezerw zwykłych i taktycznych.

Nieomal bez zarzutu pojechali Australijczyk Darcy Ward - dwukrotnie wyprzedził Emila Sajfutdinowa - i Szwed Thomas H. Jonasson.

Bojowo jeździł Paweł Hlib, a Mikael Max i Magnus Zetterstroem mogliby być bardziej skuteczni, a już dojeżdżanie do mety na ostatnich miejscach im nie przystoi.

- Może mogłem pojechać lepiej, ale ważne, że wygraliśmy, a jestem wręcz dumny z postawy na torze Darcy'ego i Thomasa. Dobrze, że jeżdżą w naszej drużynie - mówił po meczu kapitan gdańskiego Lotosu Wybrzeża, popularny "Zorro", czyli Magnus Zetterstroem.

Tę radość ze zwycięstwa mąci tylko słaba postawa Dawida Stachyry. Doprawdy trudno pojąć, gdzie podział się zawodnik, który w poprzednim sezonie był liderem Lotosu, a w niedzielę przegrał z obu młodzieżowcami bydgoskiej Polonii...

- Dawid to zawodnik startowy. Teraz ma kłopoty z wyjściem spod taśmy, a na dystansie niewiele już może zrobić. On twierdzi, że to sprawa sprzętu, teraz doszły jeszcze nowe tłumiki, a także coraz większe zdenerwowanie i stres, kiedy sam wie, że jeździ poniżej oczekiwań. Musi sobie to wszystko poukładać, poustawiać, a ja wierzę, że już w najbliższym czasie się przełamie i znowu będzie mocnym punktem naszej drużyny - nie traci wiary trener Chomski.

Teraz przed Lotosem Wybrzeżem dwa mecze z Lokomotivem Daugavpils. Pierwszy w najbliższą niedzielę na Łotwie, rewanż 5 czerwca w Gdańsku.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.