Uchodźcy - problem, który dzieli Polaków i zagraża Unii

Mariusz Szmidka
Mariusz Szmidka, redaktor naczelny Dziennika Bałtyckiego
Mariusz Szmidka, redaktor naczelny Dziennika Bałtyckiego archiwum db
Coraz wyraźniej widać, że istnienie Unii Europejskiej w obecnym kształcie jest zagrożone. Państwa członkowskie najbardziej dzieli sprawa uchodźców i emigrantów.

Przybywa krajów, w których narastają nastroje antyimigracyjne. W Polsce, o czym piszemy w tym wydaniu gazety, ponad połowa obywateli - jak wynika z najnowszych badań - jest przeciwko przyjmowaniu uchodźców w naszym kraju. I rzeczywiście skala problemu jest tak wielka, że nie wiadomo, czy w ramach UE uda się utrzymać otwarte granice i ocalić strefę Schengen. Już nie tylko Węgry i Polska, ale wiele innych krajów - m.in. Szwecja, Dania - zaczyna dostrzegać zagrożenie, jakim dla naszej cywilizacji może stać się wielka wędrówka ludów przez Morze Śródziemne. I stopniowo zmieniają oni stosunek do imigrantów z Afryki Północnej i Bliskiego Wschodu. A to dlatego, że rośnie fala uchodźców, ich roszczeniowość i coraz więcej jest wśród nich młodych emigrantów, którzy chcą wykorzystać ten moment i dotrzeć do lepszego, stabilnego europejskiego świata. A Europa na przyjęcie takiej rzeszy emigrantów kompletnie nie jest przygotowana.

Zrozumiałe zatem, że w Polsce trwa głęboki spór o to, jak powinniśmy odpowiedzieć na europejskie apele o solidarność w przyjmowaniu uchodźców. Wiem, jak wielkie emocje wzbudza ten temat nie tylko wśród polityków, dziennikarzy, ale też w gronie przyjaciół i rodziny. Rozumiem tych, którzy boją się, że wśród potencjalnych imigrantów znajdą się ludzie niebezpieczni, zwolennicy tzw. Państwa Islamskiego, że może zabiorą nam pracę, że może nie będą się asymilować. Kulturowo, mentalnie, wyznaniowo dzieli nas przepaść. Do tego dochodzi strach przed nieznanym i fakt, że cały czas nie wiemy, kim są i skąd przybywają nieprzebrane rzesze imigrantów.

Wielu Polaków nie kryje zadowolenia, że Polska nie jest dla nich krajem docelowym, tylko Niemcy, Włochy, Szwecja czy Dania. Pomagać, solidaryzować się trzeba, ale nie wyobrażam sobie, żebyśmy na siłę mieli trzymać w naszym kraju przydzieloną nam grupę uchodźców. Może zatem pomagać im, ale finansowo, organizacyjnie, edukacyjnie. I aktywnie wspierać wszelkie działania zmierzające do likwidacji przyczyn uchodźstwa, czyli wojny w Syrii i Iraku. Kluczowa jest stabilizacja i przywrócenie pokoju na Bliskim Wschodzie. Ważne też jest opracowanie zasad weryfikacji imigrantów tak, aby dało się ustalić ich tożsamość, kraj, z którego przybywają, oraz to, czy są uchodźcami uciekającymi przed śmiercią, czy emigrantami przybywającymi w celach zarobkowych. Ale nie wiem, czy Unia Europejska jest w stanie w ogóle taki system opracować i wdrożyć w życie.

Jestem za tym, abyśmy byli wrażliwi na niezawinioną krzywdę innych, na ludzi uciekających przed śmiercią, terrorem i wojną. Ale róbmy to w sposób przede wszystkim gwarantujący nam bezpieczeństwo w przyszłości.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie