Tylko oczy mogą mówić

Edyta OkoniewskaZaktualizowano 
C-Eye, czyli oko świadomości, trafiło do Szpitala Specjalistycznego w Kościerzynie. Urządzenie pozwala na komunikowanie się ze światem zewnętrznym pacjentom z ciężkimi uszkodzeniami mózgu.

Asia i Piotr są zamknięci we własnym ciele. Nie mogą ruszać rękoma ani nogami, nie mówią. Choroba ich zaskoczyła - unieruchomiła ciała, ale pozostawiła sprawny umysł. Ich jedynym łącznikiem ze światem zewnętrznym są sprawne gałki oczne. To wystarczyło, by powiedzieć swoim bliskim, że są świadomi, by zakomunikować im swoje potrzeby, by ćwiczyć organ, który się zbuntował - mózg. Asi i Piotrowi, a także wielu innym pacjentom, z pomocą przyszło trzech młodych inżynierów: Bartosz Kunka, Robert Kosikowski i Tomasz Szwejer. To właśnie oni stworzyli „oko świadomości”, czyli C-Eye. Urządzenie to pozwala na komunikowanie się ze światem zewnętrznym pacjentom z ciężkimi uszkodzeniami mózgu. Nie ma znaczenia, czy „rozmowy” potrzebuje kobieta, mężczyzna, dziecko czy dorosły.

- Oko świadomości wykorzystuje elementy metody CyberOka opracowanej w Politechnice Gdańskiej - mówi Bartosz Kunka, prezes zarządu AssisTech w Gdańsku. - Wspólnie z dwoma pracownikami Politechniki chcieliśmy stworzyć swój produkt zarówno do użytku domowego, jak i w szpitalach, i to się udało. Zapotrzebowanie na C-Eye jest ogromne, jest gros ludzi, którym trzeba pomóc. Nasz projekt jest interdyscyplinarny. Powstał na bazie współpracy techniki i medycyny.

C-Eye pozwala na ocenę stanu świadomości osób wybudzonych ze śpiączki, które odzyskały przytomność, ale nie mogą nawiązać kontaktu z otoczeniem. W tym także pacjentów uwięzionych we własnym ciele, którzy w żaden sposób nie potrafią powiedzieć otoczeniu o swoich myślach i potrzebach. Specjalna kamera śledzi ruch gałek ocznych. Zatrzymanie oczu na konkretnym napisie czy obrazku pozwala na przekazanie lekarzom, bliskim i terapeutom konkretnych informacji. Spoglądając na litery na klawiaturze można też pisać teksty.

Krzysztof był pełnym wigoru młodym mężczyzną. Tak było zanim usłyszał okrutną diagnozę - guz mózgu. Po operacji w stanie wegetatywnym trafił do hospicjum. Nie było z nim żadnego kontaktu. Nikt- poza rodzicami - tak naprawdę nie wierzył, aby Krzysztof cokolwiek rozumiał z otaczającej go rzeczywistości.

- Przebywałam z synem od rana do nocy i obserwowałam jak reaguje - mówi mama Krzysztofa. - To nie mógł być przypadek, że uśmiechał się kiedy mówiliśmy coś śmiesznego. Miałam pewność, że on nas słyszy. Nie pomyliłam się.

Z pomocą przyszło oko świadomości. Dzięki niemu Krzysztof nie tylko daje znać najbliższym, że jest z nimi, ale także ma możliwość rehabilitacji.

C-Eye jest już w kościerskim szpitalu. To nadzieja dla wielu pacjentów. Przez dwa miesiące będą mieli okazję go testować. Jego przydatność w codziennym procesie rehabilitacji potwierdzają lekarze specjaliści.

- Około dwóch miesięcy temu zostałem poproszony o udział w prezentacji możliwości C-Eye - mówi Arkadiusz Błaszczyk, kierownik kościerskiego Hospicjum. - Nie znałem tego urządzenia wcześniej, choć słyszałem o komunikatorach wzrokowych. Wraz z kolegami dostrzegliśmy duży potencjał urządzenia w zakresie neurorehabilitacji i kontaktu z chorym pozbawionym normalnych zdolności komunikacyjnych. Wykorzystanie C-Eye zależy od wyobraźni władającego nim personelu i bez zbędnej przesady można powiedzieć, że właściwie możliwości są nieograniczone. W sytuacji naszego podopiecznego dzięki wysiłkowi finansowemu najbliższych udało się nabyć taki sprzęt. Osobom postronnym może się wydawać, że to niewiele, ale dla nas sam fakt, że chory nas słyszy i rozumie okazał się być przełomowy. Wedle oceny neurologów, rehabilitantów, neuropsy-chologów urządzenie tego rodzaju jest nieocenione w codziennej pracy z chorymi z rozmaitymi uszkodzeniami centralnego układu nerwowego.

- Nasz sprzęt w jednej z placówek medycznych uratował życie dwóm pacjentom - mówi Bartosz Kunka. - Zakomunikowali oni, że mają silny ból brzucha, personel medyczny nie zbagatelizował sprawy. Wykonano badania. Okazało się, że w jednym z przypadków doszło do rozlania wyrostka. Ci pacjenci cierpieli, ale byli bezradni.

C-Eye to jedyne takie urządzenie na świecie. Choć istnieją sprzęty, które pozwalają na komunikację osób świadomych, to brakuje im funkcji oceny stanu pacjenta, możliwości prowadzenia neurorehabilitacji i dodatkowych opcji, które pozwalają na pracę pacjentom także w cięższym stanie.

- Stworzyliśmy prototyp w bardzo krótkim czasie - mówi Bartosz Kunka. - Mieliśmy zapał i jasno wytyczoną ścieżkę. Gdybyśmy pracowali w korporacji potrzeba byłoby na to kilku lat i ogromnych pieniędzy. Nam wystarczyło pół roku i świadomość, że to, co robimy, może pomóc tak wielu osobom.

Na pomorskich inżynierów otwierają się zachodnie rynki.

- Byliśmy na targach za granicą i zostaliśmy bardzo dobrze przyjęci. Eksperci pozytywnie wypowiadali się o innowacyj-ności urządzenia - przyznaje prezes AssisTech. - Teraz koncentrujemy się na rynku niemieckim, a później chcielibyśmy spróbować w innych krajach Europy zachodniej.

polecane: FLESZ: Podział Mandatów po wyborach parlamentarnych

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie