reklama

Twórcy programu "Szansa na sukces" szukali talentów w Gdańsku

Ewelina OleksyZaktualizowano 
<br>Perły jury w Gdańsku nie dojrzało. Uczestnicy przyjechali na eliminacje nie tylko z Pomorza, ale ze Śląska i innych pięknych regionów Polski także<br>
Perły jury w Gdańsku nie dojrzało. Uczestnicy przyjechali na eliminacje nie tylko z Pomorza, ale ze Śląska i innych pięknych regionów Polski także Przemek Świderski
Śpiewać każdy może... Chyba nie ma takiego Polaka, który choć raz w życiu nie zanuciłby tego pod nosem.

Kultowy przebój Jerzego Stuhra szybko stał się hymnem zarówno tych, którzy śpiewać potrafią, jak i tych śpiewających inaczej. A wszystko dzięki telewizyjnej "Szansie na sukces".

Właśnie mija 16 rok, od kiedy autorski program Elżbiety Skrętko- wskiej gości w ramówce TVP 2. Mimo to wciąż króluje w rankingach oglądalności, ciesząc się ogromną popularnością wśród widzów oraz uznaniem artystów w nim występujących. Powód? - To jedyny tego typu show, bez ograniczeń wiekowych.

Występować w nim mogą zarówno panie po sześć- dziesiątce, jak i małe dzieci. Tu nikt nie powie ci, że jesteś za młody albo za stary. No i wspaniały Wojciech Mann - jest niezastąpiony w roli prowadzącego - tłumaczą ten fenomen kandydaci na przyszłe gwiazdy.

W ubiegłą niedzielę na eliminacjach w gdańskim oddziale TVP przy ul. Czyżewskiego zebrało się ich ok. 300. Niektórzy, musieli przejechać całą Polskę. Wielu na zapisy czekało od świtu. - Marzłem od 5 rano, na szczęście ciocia dowiozła ciepłą herbatę w słoiku - śmieje się Mateusz Filiński z Torunia. Na casting chłopak namówił kolegę z Bydgoszczy.- Wcześniej robiłem karierę w klubach z karaoke, teraz mam parcie na szkło - żartuje Paweł Lewandowski.

Żeby przed surowym jury wypaść jak najlepiej, nie obyło się bez rozgrzewki. Z każdej strony parkingu przed budynkiem TVP słychać było inny hit. Ktoś, leżąc na trawie, śpiewa "chodź, pomaluj mój świat", podczas gdy z chodnika w tym samym czasie rozbrzmiewa "nie płacz, kiedy odjadę". Przed wejściem na przesłuchanie słychać ćwiczenia dykcyjne. Grupowe powtarzanie formułek "baba ci koguta niesie" czy "na ulicy szosa sucha" sprawiało wrażenie jakby uczestnicy mówili w sobie tylko znanym języku.

- Przedstawiamy się i śpiewamy - zarządza Skrętkowska, a zaraz po tym zwraca się do jednego z uczestników: - Jesteś podobny do Woody'ego Allena, to urocze - zagaduje. Po miłych słowach nerwy odchodzą w niepamięć. 13-letni Kuba Zachciał zawadiacko śpiewa szlagier Czerwonych Gitar "Nikt na świecie nie wie", 16-letnia Karolina Mleczak tańczy obok w rytm muzyki, a seniorka Roma Burnagiel szykuje się przed mikrofonem do wykonania "Lornetki" Golców. Ci, którzy spodobali się jury, musieli zaśpiewać dodatkowy utwór z dorobku np. Kasi Kowalskiej, T.Love lub Szczepanika. - To artyści, z którymi nagramy najbliższe programy - tłumaczy Skrętkowska.

Repertuar i metody na opanowanie stresu były zróżnicowane, ale marzenie piosenkarzy amatorów ciągle to samo - choć na chwilę poczuć smak sławy. Tu ostatnie słowo ma przewodnicząca komisji. - Szukamy perełki, a niewielu potrafi powalić na kolana- przyznaje i tłumaczy, że anielski głos nie wystarczy, liczy się jeszcze osobowość potrafiąca porwać tłumy. - A z tym jest niestety coraz gorzej - uważa producentka. Konrad Mastyło, pianista m.in Grechuty i Piwnicy pod Baranami, który z "Szansą" współpracuje od lat, potwierdza. - Poziom tych eliminacji jest słaby. Kiepsko wypadają tu chłopcy. Nie słyszą muzyki, wkradają im się nieczystości intonacyjne. Jednak Olka Gałuszki z Śląska słowa krytyki nie zrażają. Był już na eliminacjach w Katowicach i Lublinie. - Nie miałem szczęścia, kazali mi śpiewać Reni Jusis. Teraz stawiam na repertuar Jansona. Jak się nie uda, pojadę na następne przesłuchanie - zapowiada. I tak aż do skutku.

Gwiazdy z "szansy"

Program dał polskiej muzyce wielu cenionych artystów. W 1994 r. na pierwszym wielkim finale w warszawskiej Sali Kongresowej bezkonkurencyjna była Justyna Steczkowska, która tak brawurowo zaśpiewała "Boskie Buenos" zespołu Maanam, że Kora Jackowska przecierała oczy ze zdumienia.

Trzy lata później wygrała Kasia Cerekwicka w repertuarze Ewy Bem. Ale do zrobienia kariery wielu uczestnikom niepotrzebne było zwycięstwo w finale. Świadczą o tym losy np. Kasi Stankiewicz, którą Robert Janson mianował nową wokalistką Varius Manx. Swoje pięć minut dobrze wykorzystali też Ania Wyszkoni, Tomek Makowiecki, Szymon Wydra czy bardzo sławny we Francji Michał Kwiatkowski. Nowy sezon programu startuje w TVP 2 już w tę niedzielę.

Flesz - nowi marszałkowie Sejmu i Senatu, sukces opozycji

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie