Twierdzi, że był molestowany przez księdza. Po latach szuka sprawiedliwości sądzie [WIDEO]

Jacek WiercińskiZaktualizowano 
W 2013 roku Marek Mielewczyk założył fundację "Nie lękajcie się". Organizacja ma za zadanie wsparcie ofiar wykorzystywania seksualnego przez duchownych i walkę o ukaranie jego sprawców
W 2013 roku Marek Mielewczyk założył fundację "Nie lękajcie się". Organizacja ma za zadanie wsparcie ofiar wykorzystywania seksualnego przez duchownych i walkę o ukaranie jego sprawców Przemek Świderski
Pan Marek Mielewczyk twierdzi, że w latach osiemdziesiątych był molestowany przez księdza, który pełnił posługę w jednej z parafii w województwie pomorskim. Przed sądem domaga się przeprosin i zadośćuczynienia.

Ksiądz Andrzej S. miał molestować Marka Mielewczyka jako nastolatka w latach 1982-87. Tak mówi sam Mielewczyk bowiem prokuratura nigdy nie badała sprawy, która dawno się przedawniła. Ówczesny ministrant dziś chce przeprosin oraz "symbolicznej rekompensaty". W środę sprawą zajął się gdański sąd.

- Katechezy odbywały się na górze, a ksiądz zawsze prosił mnie by w czymś pomóc, coś przenieść. Samochodem zabierał mnie do wynajętego domu, który pełnił funkcję plebanii. Tam w sposób nachalny, zdecydowany, zaczynał mnie dotykać i dochodziło do wykorzystywania seksualnego - relacjonował Marek Mielewczyk.

Ojciec podejrzany o molestowanie 7-letniej córki. Został aresztowany

Były ministrant opowiadał o tym, że sprawa wyszła na jaw, kiedy w 1987 roku próbował popełnić samobójstwo. W trakcie terapii miał opowiedzieć o wszystkim psychiatrze a ta powiadomiła rodziców. Mimo ich zawiadomienia, prokuratura odmówiła wszczęcia śledztwa i "zamiotła sprawę pod dywan".

Okres przedawnienia się przestępstwa molestowania to 20 lat od ukończenia przez nieletniego 18 roku życia, a w 1987 r. był jeszcze krótszy, co wyklucza odpowiedzialność karną. Dziś Mielewczyk domaga się przeprosin od księdza S., parafii (w której ksiądz nie pracuje od ponad 20 lat) i Diecezji Pelpińskiej oraz 10 tys. zł zadośćuczynienia (chce je przeznaczyć na finansowanie swojej fundacji "Nie lękajcie się" pomagającej ofiarom księży -pedofili).

jacek.wiercinski@polskapress.pl

Cały artykuł na ten temat przeczytasz w czwartkowym, papierowym wydaniu "Dziennika Bałtyckiego"z 11.06.2015 r. albo kupując e-wydanie gazety

Treści, za które warto zapłacić!
REPORTAŻE, WYWIADY, CIEKAWOSTKI


Zobacz nasze Magazyny: REJSY, HISTORIA, NA WEEKEND

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 8

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Z
Zew

XYZ Twój mózg jest skostniały pisząc tę treść Obyś doznał takich zdarzeń lub ktoś z twoich bliskich

G
Gość

jeszcze powinien ze soba przyprowadzić za rączke PEDOKsiężulka!
Ze Święconym Główkami to księżulki mają problem od samego początku!

K
KOŃ TROJAŃSKI

No i bardzo dobrze!

X
XYZ

przypomniał sobie o sprawie dopiero po 30 -tu latach. Można więc
wnosić, że z jego zdrówkiem jest coś nie tak i nie ma świadomości
tego, że sprawa dawno już się przedawniła. Zamiast do sądu radzę
p. Mielewczykowi udać się do lekarza leczącego chorych na główkę.

T
Tatiana

Widać, że chodzi o biznes. Prowadzi fundację i chce zrobić sobie darmową reklamę. Coś chyba monety w kasie słabo brzęczą. A wiadomo, tonący brzytwy się chwyta.

P
Polihistor

Słabe a modne. I na czasie.

o
olo

Nie pierwsza to pedofilska sprawka kleru, która wyłazi po latach. Wystarczy poczytać irlandzki Raport Ryana. Tam po latach ujawniono 30 000 ofiar klechowskich pedofilów, sadystów i innych wszelkiej maści wynaturzeńców.

L
Lucjan

Słabe to. Ktoś, gdzieś, dawno temu.... Ale kasę to chce dzisiaj.

Dodaj ogłoszenie