Trzęsienie ziemi we Włoszech: Trwa akcja ratunkowa. Bilans ofiar wciąż rośnie [VIDEO+ZDJĘCIA]

Aleksandra Gersz (AIP)/X-NewsZaktualizowano 
Trwa akcja ratunkowa po wtorkowym trzęsieniu ziemi o sile 6,2 st. w skali Richtera w centrum Włoch. Nie żyje już blisko 250 osób, ale ten śmiertelny bilans cały czas się zwiększa. Wciąż zdarzają się jednak cuda. Po 17 godzinach spod gruzów wyciągnięto 10-letnią dziewczynkę. ZOBACZ ZDJĘCIA i VIDEO.

X-News

W dotkniętych żywiołem środkowych Włoszech przez całą noc ze środy na czwartek trwała akcja ratunkowa. Żywych ludzi oraz ciał szukało w gruzowiskach ponad 4,3 tys. osób. Wśród nich były zarówno profesjonalne służby, jak i cywile, używano ciężkiego sprzętu oraz własnych rąk. - Trzeba kopać, nieustannie i z determinacją. Liczy się każda minuta – powiedział dyrektor włoskiego Czerwonego Krzyża Francesco Rocca. Akcję utrudniały jednak wstrząsy wtórne. Jeden z nich miał 4,7 st., inne 5,1 i 5,4. Łącznie takich wstrząsów było od środy kilkaset - poinformował włoski Narodowy Instytut Geofizyki i Wulkanologii.

W środę wieczorem władze w Rzymie mówiły o 159 ofiarach, następnego dnia rano – już o 247. Jak podaje BBC, co najmniej 190 straciło życie w prowincji Rieti i 57 w sąsiedniej Ascoli Piceno. Ranne są setki osób. Wśród zabitych i rannych są dziesiątki turystów, polskie MSZ mówi jednak, że na razie nie ma żadnych informacji o zabitych Polakach. Te dramatyczne liczby zwiększają się z godziny na godzinę i już mówi się, że śmiertelny bilans tego trzęsienia będzie większy niż w 2009 r., kiedy ziemia zatrzęsła się w miejscowości L'Aquila. Zginęło wtedy 308 osób, a ponad 65 tys. zostało bez dachu nad głową.

To właśnie po tym kataklizmie córka Włocha Massima Piermariniego, Martina Turco. wraz z rodziną przeniosła się do Arquaty del Tronto, jednej z czterech miejscowości najbardziej dotkniętych we wtorkowym trzęsieniu o sile 6,2 st. w skali Richtera. Wraz z mężem i dziećmi chciała rozpocząć tu nowe życie, nie uciekła jednak od tragedii. Piermarini mówił włoskiej agencji ANSA, że rzucił się na pomoc swoim wnukom uwięzionym w zawalonym domu. - Nie chcieli, żebym do nich przychodził, bo było to zbyt niebezpieczne, ale nic mnie to nie obchodziło. Musiałem ich poszukać. Ale niestety nie mogłem nic zrobić dla małej dziewczynki – powiedział mężczyzna, który stracił 1,5 roczną wnuczkę Marisol. Na dziecko zawalił się dom. Martina i jej mąż, którzy przeżyli kataklizm w 2009 r., zostali ranni, ale żyją.

CZYTAJ TAKŻE: Włochy: Silne trzęsienie ziemi w środkowej części kraju. Zginęło 247 osób [ZDJĘCIA+VIDEO]

Takich dramatycznych historii jest więcej. W Arquata del Tronto starsza kobieta własnym ciałem ochroniła dwoje swoich wnucząt, kiedy spadał na nie sufit ich domu. Cała trójka została wyciągnięta spod gruzów, zginął jednak mąż Włoszki. Mniej szczęścia miała czteroosobowa rodzina z Accumoli. W środę wieczorem ratownicy wyciągnęli ciała rodziców oraz dwóch chłopców – jeden z nich miał osiem miesięcy, drugi dziewięć lat. Reuters opisuje jak służby delikatnie niosły ciało niemowlaka owinięte w kocyk, a jego babcia głośno obwiniała o wszystko Boga. - Zabrał ich wszystkich jednocześnie – płakała kobieta.

Na gruzowisku, które zdaniem wielu przypomina apokalipsę, zdarzają się jednak momenty euforii i radości. Tak było w czwartek w miejscowości Pescara del Tronto, kiedy ratownicy wydostali spod zawalonego budynku całą i zdrową dziesięciolatkę.

Dziewczynka była pod gruzami aż siedemnaście godzin. Na nagraniu wideo widać jak ratownik bierze zszokowane dziecko na ręce, a ludzie zaczynają klaskać i wiwatować. - Ona żyje! - krzyczały radośnie dwie kobiety, biegnąc ulicą zdewastowanej miejscowości. Jak pisze „The Sydney Morning Herald”, dzieci znajdowano także pod gruzami m.in. w Amatrice. Wszystkie takie zdarzenia budziły radość w umęczonych ratownikach i przytłoczonych zniszczeniami mieszkańcach, którzy pozostali bez dachów nad głową.

Dużo szczęścia miał także polski ksiądz Krzysztof Kozłowski, do którego dotarło TVN 24. Polak jest proboszczem w parafii w Accumoli, a ratownicy zdołali go uratować z częściowo zniszczonego domu. Duchowny opowiadał, że kiedy zaczęła się tragedia, spał. Kolejne wstrząsy uniemożliwiły my ucieczkę, czekał więc na pomoc blisko trzy godziny. - Dla mnie to wielki cud, bo moi sąsiedzi zginęli. Zostałem cudownie ocalony – mówił Kozłowski, cytowany przez TVN24. Zginęła mieszkająca obok księdza czteroosobowa rodzina – małżeństwo z dwójką dzieci.

Najbardziej dramatyczna sytuacja panuje w prawie całkowicie zniszczonych czterech miejscowościach w środkowych Włoszech: Amatrice, Accumoli, Arquata del Tronto i Pescara del Tronto. Burmistrz Amarice, jednej z najbardziej malowniczych włoskich miejscowości, w której niebawem miał odbyć się festiwal jedzenia, powiedział, że zniszczone zostało trzy czwarte miasta, a żaden dom nie nadaje się do mieszkania. - To było jedno z najpiękniejszych miast we Włoszech, a teraz nic z niego nie zostało. Nie wiem co zrobimy – mówiła Associated Press jedna z mieszkanek.
W Amarice zawalił się również hotel, w którym w noc tragedii spało około 70 osób. Na razie wydobyto tylko siedem ciał. - Widziałwm zniszczoną wioskę i śmierć, słyszałem krzyki – mówił z kolei biskup z Pescary del Tronto w rozmowie z Radiem Watykańskim. W zniszczonych miejscowościach ludzie spali w nocy ze środy na czwartek w namiotach lub samochodach, stworzono specjalne obozy dla tych, którzy stracili domy.

Premier Włoch Matteo Renzi na czwartek zwołał nadzwyczajne posiedzenie swojego gabinetu. - Dziś jest dzień na łzy, jutro będziemy rozmawiali o odbudowywaniu – mówił dziennikarzom w środę i dodał: „Nie zostawimy żadnej rodziny, żadnej miejscowości, żadnej wioski”. Szef włoskiego rządu obiecał także, że odbudowa zniszczonych miast nastąpi szybko i nie będzie się przedłużała jak po trzęsieniu ziemi w L'Aquila siedem lat temu. Z kolei prezydent Włoch dziękował służbom, które od kilkudziesięciu już godzin walczą ze skutkami żywiołu. - Chcę podziękować władzom lokalnym, obronie cywilnej, straży pożarnej, policji, siłom zbrojnym oraz wolontariuszom za ich wysiłek i poświęcenie podczas pracy ratunkowej. Musimy zrobić wszystko, by uratować tyle istnień, ile to tylko możliwe – mówił prezydent.

Niektórzy ludzie obwiniają jednak o straszliwe skutki kataklizmu właśnie władze w Rzymie. - To wszystko przez zaniedbania, Włochy powinny się wstydzić – mówił o zniszczeniach Antonio, mieszkaniec Accumoli, który w kataklizmie stracił kuzyna. Inni jednak, podobnie jak Mattarella, chwalą przygotowanie włoskich służb do tragedii. Korespondent BBC Jonathan Amos zwraca uwagę na budowanie bardziej odpornych budynków oraz lepsze przygotowanie na trzęsienia ziemi, niż jeszcze kilka lat temu.

CZYTAJ TAKŻE: Włochy: Silne trzęsienie ziemi w środkowej części kraju. Zginęło 247 osób [ZDJĘCIA+VIDEO]

Dramat we Włoszech zaczął się w nocy z wtorku na środę, o godzinie 3.36. Ziemia zatrzęsła się z siłą 6.2 stopni w skali Richtera. Godzinę później nastąpił nieco słabszy wstrząs. Epicentrum znajdowało się 70 kilometrów na południowy wschód od Perugii. Żywioł był tak silny, że przez 20 sekund trzęsły się również budynki w oddalonym o 100 km od epicentrum Rzymie. Wstrząsy były także odczuwalne w Bolonii na północy oraz Neapolu na południu, oba miasta leżą 220 km od centrum trzęsienia ziemi.

Trzęsienia ziemi w rejonie Morza Śródziemnego są powodowane przez kolizję pomiędzy afrykańską a eurazjatycką płytą tektoniczną. Obecnie Włochy, a szczególnie rejon w Apeninach, jest narażony na jeszcze większe niebezpieczeństwo. Powoli otwiera się bowiem szczelina pod Morzem Tyrreńskim, częścią Morza Śródziemnego, pomiędzy Korsyką, Sardynią i Sycylią a Półwyspem Apenińskim. Ruchy tektoniczne mają tez miejsce na wschodzie, na Morzu Adriatyckim – mówią geologowie.

Dotychczas najbardziej śmiertelnym trzęsieniem ziemi we Włoszech było tragedia z 1908 r. o sile 7,2 st. w skali Richtera. Zginęło ponad 80. tys ludzi i zniszczone zostało miasto Mesyna. Doszło też do tsunami. Z kolei w 1930 r. w trzęsieniu ziemi o sile 6,5 st., 40 km na wschód od Neapolu, zginęło 1,4 tys. osób, a 50 lat później na południu Włoch życie straciło 2,7 tys. osób. Trzęsienie miało wtedy siłę 6,9 st.

Wideo

Materiał oryginalny: Trzęsienie ziemi we Włoszech: Trwa akcja ratunkowa. Bilans ofiar wciąż rośnie [VIDEO+ZDJĘCIA] - Polska Times

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie