reklama

Trójmiasto, Liverpool: Zatrzymano kontenerowiec "Believer" z załogą z Pomorza

Dorota AbramowiczZaktualizowano 
Marynarze z "Believera", którzy utknęli w Liverpoolu, nie wiedzą nawet, do kogo teraz należy statek, na którym pracują
Marynarze z "Believera", którzy utknęli w Liverpoolu, nie wiedzą nawet, do kogo teraz należy statek, na którym pracują http://www.shipspotting.com/
Od niespełna miesiąca nie mają pracodawcy ani gwarancji, że otrzymają wynagrodzenie za pracę. Wczoraj ITF powiadomił media o niepewnym losie dziesięciu marynarzy z zatrzymanego za długi kontenerowca "Believer", stojącego od 17 września w Liverpoolu.

- Załodze kontenerowca pomagają brytyjscy związkowcy - mówi Andrzej Kościk, inspektor ITF w portach Trójmiasta. - Inspektor ITF Tommy Molloy poinformował nas, że choć prawdopodobnie statek został już sprzedany kolejnej firmie, to nie ma pewności, czy nowy kupujący ma świadomość, że załoga ma prawo domagać się zaległych pensji. Do tej pory nie otrzymano żadnego potwierdzenia otrzymania roszczenia.

Kryzys w żegludze morskiej może odbić się na statusie tysięcy marynarskich rodzin. - Polscy marynarze w większości nie mają żadnej ochrony socjalnej, to bezpaństwowcy - tłumaczy kapitan Marek Błuś. - Zaczynają się kłopoty ze znalezieniem pracy, odbijają się na nich bankructwa armatorów. Ratunkiem może być np. ubezpieczenie, które zwróci koszty powrotu z dalekiego kraju.

Według ITF, w najbliższym czasie możemy spodziewać się kolejnych, podobnych przypadków. Niekoniecznie z udziałem polskich marynarzy. W gdyńskim Dalmorze od dziewięciu miesięcy stoi porzucony statek "Fair One", którego załoga nie otrzymała pieniędzy po bankructwie armatora. Obecnie na pokładzie pozostało tylko dwóch marynarzy - mechanik pochodzący z Rosji i kucharz z Ukrainy.

- Ich sytuacja jest o wiele gorsza - twierdzi Andrzej Kościk. - Mechanika przysłano na statek z Sankt Petersburga już po tym, jak "Fair One" został porzucony. Nie poinformowano go, że nie może spodziewać się ani pensji, ani nawet ludzkich warunków bytowych. Gdyby nie ojciec Eugeniusz Pracz z duszpasterstwa ludzi morza, który dokarmia marynarzy, groziłby im głód. Marzną, bo nie ma czym ogrzewać statku. Nie mają za co wrócić do domów, liczą, że ktoś im wreszcie zapłaci.

Kryzys uderza w polskich marynarzy

Ogólnoświatowy kryzys nie ominął światowej żeglugi. Ocenia się, że co najmniej 10 tysięcy statków stoi dziś uwiązanych "na sznurku" w różnych rejonach globu. Według ekspertów, taki los czeka 10 procent floty światowej.

Równocześnie trwa bezlitosna walka o fracht - tylko w Azji na ładunek czeka ok. 15 proc. kontenerowców.

Skutki kryzysu na morzu odczuwać zaczynają polscy marynarze (według różnych ocen na kontraktach pływa od 35 do 60 tysięcy Polaków) i ich rodziny. Co dziesiąty z nich może stracić pracę.

Z Dionizym Dembowskim, kapitanem statku "Believer", rozmawia Dorota Abramowicz

Czy pojawiły się wcześniej jakieś sygnały, świadczące o tym, że właściciel jednostki może mieć problemy?
Skądże! Przypłynęliśmy z Hiszpanii do Liverpoolu 17 września wieczorem, weszliśmy do portu. Następnego dnia w trakcie przeładunku otrzymaliśmy informację, że bank po bankructwie norweskiego armatora przejął wszystko. Łącznie ze statkiem.

Jakieś rozmowy z załogą, wyjaśnienie, informacja, czy i kiedy otrzymacie pensje?
W banku, który przejął statek, trudno było się z kimkolwiek dogadać. Mieliśmy wrażenie, że nie interesuje ich załoga.

I co dalej?
Po tygodniu zaczęły się nam kończyć zapasy wody i żywności. Wówczas zdecydowaliśmy się powiadomić przedstawiciela ITF w Liverpoolu. Inspektor Tommy Molloy okazał się bardzo pomocny - po jego interwencji otrzymaliśmy dostawę zaopatrzenia.

A ogrzewanie statku?

Paliwa powinno nam wystarczyć do końca tygodnia.

Od kiedy załoga nie otrzymuje pensji?
Nie wypłacono nam pieniędzy za cały wrzesień i część października. Zwodzą nas z tygodnia na tydzień, informując, że ponoć bank znalazł już w Norwegii chętnego na kupno jednostki. Nawet zaproponowano nam, byśmy popłynęli do Norwegii, ale kiedy zażądałem paliwa, zrezygnowano z tego pomysłu.

Flesz - nowi marszałkowie Sejmu i Senatu, sukces opozycji

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 2

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

e
ew

drugi statek z tej samej kompani stoi w LIZBONIE-ta sama sytuacja co z Beliverm. narazie maja jedzie i cieplo jest ale wyplat niewidza jeszcze ciekawe jak to dlugo potrwa kryzys;kryzys kryzysem ale powinni im chociaz zaplacic i do domu wyslac po co tam siedza tak sobie JESTEM dziewczyna jednego z marynarzy ktory siedzi na Hannie Christynie w Lizbonie na redzie od 20 wrzesnia.

G
G

Warto by wspomnieć, iż chodzi o wyładowanie zbiorników z paliwem, bez którego na statku nie będzie np. ogrzewania. :)

Dodaj ogłoszenie