MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Trener personalny z Gdańska pobił partnerkę? Trener przedstawia swoją wersję wydarzeń. Twierdzi, że dziewczyna upadła

red.
Dzień Dobry TVN/x-news
Czy Katarzyna Dziedzic naprawdę została pobita przez chłopaka? Trener opublikował na youtube film, w którym opisuje zupełnie inną wersję wydarzeń, niż ta przedstawiona przez dziewczynę.

Katarzyna Dziedzic powiedziała, że pobił ją chłopak

Na początku kwietnia pisaliśmy o mieszkance Gdańska, Katarzynie Dziedzic, która opublikowała w mediach społecznościowych swoje zdjęcie, na którym ma zakrwawioną i posiniaczoną twarz. Napisała, że została pobita przez swojego partnera i postanowiła zamieścić zdjęcie, żeby ostrzec innych ludzi przed nim. Chciała pokazać wszystkim kobietom, że nie można milczeć.

Informacja ze zdjęciami zakrwawionej twarzy kobiety rozeszła się po sieci, pojawiły się tysiące komentarzy i słów wsparcia.

Czytaj: Trener personalny z Gdańska dotkliwie pobił partnerkę. Zamieściła zdjęcia na portalu społecznościowym. Mężczyzna usłyszał zarzut

Dziedzic zgłosiła sprawę na policję. Mężczyzna usłyszał zarzut dotyczący "spowodowania obrażeń ciała na czas poniżej siedmiu dni". Z informacji udzielonych przez prok. Wawryniuk wynika, że został powołany biegły, który wydał w tej sprawie opinię.

Mężczyzna został doprowadzony do prokuratury. - Nie przyznał się - informowała prok. Wawryniuk. Dodała, że złożył wyjaśnienia, a okoliczności, które z nich wynikają będą weryfikowane. Śledczy wskazują, że mężczyzna zaprzeczył że uderzył kobietę i spowodował obrażenia ciała.

Trener z Gdańska, przedstawia swoją wersję wydarzeń

Trener personalny opublikował 15 kwietnia na swoim kanale na youtube.com niemal 25 minutowy film, na którym przedstawia swoją wersję wydarzeń dotyczącą feralnej soboty. Jego relacja jest diametralnie inna od wersji Dziedzic. Trener twierdzi, że kobieta nie została przez niego pobita, tylko sama się przewróciła.

Pobiegła do łazienki. I wtedy upadła. Nie wiedziałem, że coś się jej stało. Powiedziałem, że jest nienormalna i wróciłem do salonu – tłumaczy mężczyzna.

Gdybym ja jej to zrobił, w najlepszym wypadku Kasia leżałaby przez kilka dni w szpitalu, a ja byłbym w więzieniu. W najgorszym, ona by nie żyła- mówi mężczyzna na nagraniu.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Wróć na dziennikbaltycki.pl Dziennik Bałtycki