Trenczyn - Legia 0:1. Nemanja Nikolić i Arkadiusz Malarz znów uratowali Wojskowych

Tomasz DębekZaktualizowano 
Nikolić w trzech meczach pucharowych strzelił cztery gole
Nikolić w trzech meczach pucharowych strzelił cztery gole Szymon Starnawski /Polska Press
W środowym meczu III rundy eliminacji Ligi Mistrzów Legia pokonała na wyjeździe AS Trenczyn 1:0, a bramkę zdobył niezawodny Nemanja Nikolić. Drugim z bohaterów stołecznego klubu był jednak Arkadiusz Malarz, który kilka razy uchronił drużynę przed stratą bramki. Rewanż za tydzień. Wcześniej, w sobotę, legioniści zagrają mecz ligowy z Wisłą w Płocku.

O podbudowanie nastrojów wśród zawiedzionych wynikami zespołu kibiców, duże pieniądze – prawie pięć mln euro premii od UEFA i gwarancję gry w fazie grupowej Ligi Europy. Stawka środowego meczu Legii z AS Trenczyn była niebagatelna. Fani drużyny z Łazienkowskiej mogą wybaczyć Besnikowi Hasiemu bolesną porażkę z Lechem w Superpucharze Polski, zaledwie jedno zwycięstwo w pięciu meczach pod jego wodzą, czy nawet to, że po dwóch kolejkach ligowych obrońcy tytułu zajmują miejsce w strefie spadkowej. Odpadnięcie w III rundzie eliminacji Ligi Mistrzów z biednymi Słowakami (ich roczny budżet to ok. dwa mln euro) mocno nadszarpnęłoby jednak ich cierpliwość.

Poprzednia runda pokazała, że Trenczyn jest najgroźniejszy w pierwszych fragmentach spotkania. W dwumeczu z Olimpiją Lublana do 32. minuty strzelili sześć goli. Później tracili jednak tyle samo bramek i awansowali dzięki trafieniom na wyjeździe. Młodemu zespołowi Martina Seveli (średnia wieku wyjściowej jedenastki – 21,45 roku, aż sześciu piłkarzy w wieku 20 lat lub młodszych) brakuje może doświadczenia, ale chęci i ambicji na pewno nie. W środę było podobnie. Przez pierwsze pół godziny obrońcy Legii mieli sporo pracy, a Arkadiusz Malarz trzy razy musiał interweniować po bardzo groźnych strzałach piłkarzy mistrza Słowacji.

Legioniści rozpoczęli mecz w Żylinie (stadion Trenczyna nie spełnia wymogów UEFA) z trzema zmianami w stosunku do ostatniego spotkania ligowego ze Śląskiem (0:0). Kontuzjowanego Adama Hlouska zastąpił Tomasz Brzyski, Hasi wystawił też skrzydłowych, którym w sobotę dał odpocząć – Michała Kucharczyka i Michaiła Aleksandrowa. Skrzydłowi znaleźli się w składzie kosztem Kaspra Hamalainena i Aleksandara Prijovicia. W kadrze meczowej zabrakło sprowadzonego we wtorek reprezentanta Martyniki Steevena Langila i Macieja Dąbrowskiego, który kontraktu jeszcze nie podpisał – ma to zrobić w ciągu kilku dni.

Legia stworzyła sobie kilka sytuacji, ale w decydujących momentach Nemanja Nikolić, Thibault Moulin czy „Kuchy” pudłowali. Po tym, jak napór gospodarzy osłabł, kibice zobaczyli na boisku to, czego w ostatnich meczach Legii nie brakowało – chaos i wiele strat. Niewiele brakowało, a bramkę „do szatni” zdobyliby Słowacy. Dośrodkowanie z głębi pola wydawało się niegroźne, jednak piłka odbita od sztucznej murawy zmyliła Malarza, któremu piłkę z rąk wybił jeszcze Brzyski. Nieporozumienie legionistów mógł wykorzystać Ibrahim Rabiu, ale strzelił wprost w Malarza.

Męczarnie Legii w drugiej połowie trwały w najlepsze. Gdyby nie nieskuteczność Słowaków, po dziesięciu minutach byłoby 2:0 dla gospodarzy. Najpierw w zamieszaniu podbramkowym po błędzie Tomasza Jodłowca napastnik Trenczyna strzelał zbyt lekko, kilka minut później Matúš Bero z dwunastu metrów huknął potężnie, ale wprost w doświadczonego golkipera.

Niewiele wskazywało na to, że Legia wywiezie ze Słowacji wynik lepszy niż remis. Piłka nożna pisze jednak różne scenariusze. Nieco ponad 20 minut przed końcem meczu skrzydłem popędził Kucharczyk i precyzyjnie dośrodkował lewą nogą. W polu karnym odnalazł się nie kto inny jak Nikolić, który wyprzedził obrońcę i skierował piłkę do siatki. Węgier w trzecim meczu pucharowym zdobył tym samym swoją czwartą bramkę. Pozostali legioniści – okrągłe zero. „Niko” dorobku już nie powiększył, szybko zmienił go Prijović.

Szwajcar w 82. minucie miał niemal identyczną sytuację jak ta, po której Nikolić zdobył prowadzenie dla Legii. Znów lewym skrzydłem szarpnął „Kucharidze” i precyzyjnie dośrodkował na piąty metr. Tym razem szybszy od napastnika Wojskowych był jednak bramkarz Trenczyna. W końcówce obie drużyny miały jeszcze swoje szanse, ale wynik meczu nie uległ już zmianie i mimo przeciętnej gry Legii udało się wywieźć ze Słowacji cenne zwycięstwo.

Wygrana powinna być promykiem nadziei dla Hasiego, który na nadmiar powodów do optymizmu ostatnio nie miał co narzekać. Po odejściu Dudy, ciężkiej kontuzji Guilherme i mniej groźnej Hlouska Albańczykowi mogło przybyć kilka siwych włosów. W środę jego piłkarze zagrali jednak na zero z tyłu trzeci raz z rzędu, potrafili też strzelić gola. Do drużyny poza Langilem wkrótce powinni też dołączyć kolejni zawodnicy. Jeśli legioniści unikną kataklizmu w rewanżu, będą mieli zagwarantowany udział w fazie grupowej Ligi Europy, czyli plan minimum na ten sezon. Przy Łazienkowskiej za wykonanie planu minimum nikt nie będzie go jednak nosił na rękach. Teraz Hasi musi skupić się na ligowym wyjeździe do Płocka (sobota, 20.30). Każdy oczekuje od niego pierwszego zwycięstwa w Lotto Ekstraklasie. Cztery dni później rewanż ze Słowakami.

polecane: FLESZ: Podział Mandatów po wyborach parlamentarnych

Wideo

Materiał oryginalny: Trenczyn - Legia 0:1. Nemanja Nikolić i Arkadiusz Malarz znów uratowali Wojskowych - Polska Times

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie