Trefl Sopot przegrał z Anwilem Włocławek

Paweł Durkiewicz
Po dwóch kwartach sopocianie przegrywali 13 punktami. Potem zaczęli gonić, nawet prowadzili, ale przegrali

Słaba pierwsza połowa zadecydowała o porażce Trefla Sopot w wyjazdowym meczu z Anwilem Włocławek. Koszykarze trenera Karlisa Muiznieksa przegrywali pod koniec drugiej kwarty różnicą 19 punktów, jednak w drugiej połowie potrafili dogonić faworyzowanych gospodarzy. Źle rozegrane końcowe minuty zadecydowały jednak o porażce 72:81.

Mecz rozpoczął się od celnego rzutu wolnego rozgrywającego Trefla Cliffa Hawkinsa. Następnie przez kilka minut oba zespoły przeprowadzały nieudane akcje, kończone na ogół rzutami ze złych pozycji. Sygnał do ataku w drużynie gospodarzy dał reprezentacyjny rozgrywający Krzysztof Szubarga, który szybko zdobył 8 punktów i niezłymi podaniami otwierał drogę do kosza swoim kolegom. Pozwoliło to Anwilowi na zdobycie kilkupunktowej przewagi. Wśród gości szwankowała przede wszystkim skuteczność, a także organizacja gry.

Jedynie Saulius Kuzminskas potrafił znaleźć receptę na sforsowanie obrony Włocławian. W drugiej kwarcie rozpoczął się "odjazd" Anwilu. Po rzucie Rasharda Sullivana zespół z Kujaw uzyskał już 10 "oczek" przewagi (14:24) i w obozie gości zaczynało być nerwowo. Sytuacja uległa jeszcze znacznemu pogorszeniu, gdy na nieco ponad minutę przed końcem pierwszej połowy po rzucie Bośniaka Mujo Tuljkovicia na tablicy świetlnej ukazał się wynik 21:39 dla gospodarzy. Trefl do tego momentu miał zaledwie 20 procent skuteczności z gry i 2 asysty. Tuż przede zejściem do szatni stratę do 13 punktów (26:39) zniwelowali jednak dobrymi akcjami Kuzminskas i Iwo Kitzinger.

Po zmianie stron odmieniona drużyna z Sopotu zaczęła w końcu trafiać do kosza, a szybko dwiema "trójkami" popisał się Hawkins. Jednak z drugiej strony rzuty za trzy punkty Andrzeja Pluty, Tuljkovicia i akcja "3+1" Serba Nikoli Jovanovicia nie pozwalały Treflowi na nawiązanie kontaktu z gospodarzami. Dopiero w końcówce trzeciej kwarty seria dobrych zagrań, w tym dwa rzuty zza linii 6,25 w wykonaniu Pawła Malesy, pozwoliły koszykarzom z Trójmiasta dojść rywali na 5 punktów (55:60) przed ostatnią odsłoną. W niej gracze Muiznieksa kontynuowali świetną passę, co poskutkowało remisem 62:62 w 34. minucie po rzucie Pawłą Kowalczuka. Gdy na 3 minuty przed końcem Kowalczuk dał swojej ekipie pierwsze w tym meczu prowadzenie (67:66) wydawało się, że takiej szansy Trefl wypuścić z rąk już nie może. Niestety, "trójka" Pluty, spryt Szubargi, a także strata Iwo Kitzingera w kluczowym momencie zadecydowały o ostatecznym sukcesie włocławian.

"Żółto-czarni" ponieśli pierwszą ligową porażkę. Szkoda, że w początkowych fragmentach spotkania nie mogli odnaleźć odpowiedniego rytmu w ataku. Dość powiedzieć, że w najlepszej w ich wykonaniu trzeciej kwarcie, gracze Muiznieksa zdobyli o trzy punkty więcej (29), niż w całej pierwszej połowie 20 minutach meczu (26). Na wyróżnienie zasłużyli świetny Kuzminskas (24 punkty, 13 zbiórek), a także "joker z ławki" Paweł Malesa. Zawiedli natomiast nieskuteczni Gintaras Kadziulis (1/9 z gry) i Lawrence Kinnard (0/7).

Anwil Włocławek - Trefl Sopot 81:72 (15:11, 24:15, 21:29, 21:17)
Anwil: Szubarga 18 (2), Pluta 15 (3), Dunn 14, Tuljković 10 (2), Barycz 7 (1), Jovanović 7 (1), Sullivan 5, Trimboli 3 (1), Chanas 2
Trefl: Kuzminskas 24 (1), Hawkins 12 (3), Kitzinger 10 (2), Malesa 8 (2), Kowalczuk 6, Stefański 5 (1), Kadziulis 4, Kinnard 3, Ratajczak 0.

Najnowsze informacje o epidemii koronawirusa

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie