Trefl między derbami

Paweł Durkiewicz
Po derbach Trójmiasta czas na derby Pomorza
Po derbach Trójmiasta czas na derby Pomorza Przemek Świderski
Kolejne derby, kolejny thriller. Ostatnie spotkanie Trefla z Asseco Prokomem znów przyniosło niebywałe emocje, trwające do ostatnich sekund. W końcówce sopocianom zabrakło mocnych nerwów i trochę szczęścia. Tak czy inaczej - kryzys, jaki dopadł żółto-czarnych z początkiem roku, wydaje się już zażegnany. To dobrze wróży przed trudną końcówką rundy zasadniczej Tauron Basket Ligi. Już w sobotę kolejna ciężka przeprawa w Słupsku.

Gorsi o szczegóły

- Jestem zadowolony z poziomu widowiska i walki, jaką podjęliśmy z silnym rywalem. Niestety, końcówka meczu przebiegła pod znakiem błędów, naszych i sędziów, którzy nie odgwizdali faulu na Filipie Dylewiczu. Nie twierdzę jednak, że przegraliśmy przez decyzję arbitrów. Sami jesteśmy sobie winni, bo na 7 sekund przed końcem nie wprowadziliśmy piłki do gry w regulaminowym czasie - mówi prezes Trefla, Kazimierz Wierzbicki.

Finałowe minuty derbów zapewne jeszcze długo pozostaną w pamięci sopockich kibiców i koszykarzy. Największym pechowcem mrożącego krew w żyłach finału okazał się Giedrius Gustas, który popełnił kluczowy błąd 5 sekund, a chwilę wcześniej nie trafił prostego rzutu z dwutaktu.

- Przez cały mecz graliśmy dobrze, ale w końcówce zabrakło nam zimnej krwi. Nie chciałbym obwiniać żadnego konkretnego zawodnika, bo przegrywa i wygrywa cała drużyna. Trochę żałuję, że w trzeciej kwarcie, przy prowadzeniu ośmioma punktami, straciliśmy koncentrację i pozwoliliśmy Asseco wrócić do gry, zamiast iść za ciosem i kontrolować mecz do końca. Co do ostatniej akcji Dylewicza, na nagraniu wideo wyraźnie widać, w jaki sposób zachowuje się obrońca. Cóż, pozostaje nam na drugi raz postarać się, aby o wyniku nie decydowała ostatnia akcja meczu - konstatuje dyrektor sportowy Trefla, Tomasz Kwiatkowski.

Wspomniany Dylewicz i Lorinza Harrington byli w derbach najlepszymi graczami ekipy trenera Karlisa Muiznieksa. Obaj mieli zresztą coś do udowodnienia. Ten pierwszy przez rok grał w drużynie o nazwie Asseco Prokom... Sopot, z kolei Harrington jeszcze w poprzednim sezonie był rozgrywającym gdyńskiej ekipy. Popularny "Dylu" po wejściu na boisko chętnie podejmował akcje indywidualne i zdobywał punkty seriami. Z kolei Amerykanin, oprócz swojego znaku firmowego, czyli wyśmienitej obrony, pokazał też ciekawe zagrania w ofensywie.

Szkoda, że dzień po sąsiedzkim pojedynku kibice równie często co o samym widowisku mówili o wywiadzie, jakiego udzielił tuż po meczu "Gazecie Wyborczej" trener Tomas Pacesas. Litwin porównał derby z Treflem do... seksu. Skąd taka metafora? "Wyzwalają duże emocje, ale różnica polega na tym, że w tym związku tylko jedna strona doznaje przyjemności. Druga cierpi, bo cały czas przegrywa. Ten seks nie jest dla Trefla przyjemny" - argumentuje szkoleniowiec. W rozmowie skupia się też na krytyce rywali zza miedzy, zarzucając im granie bez koncepcji i "sędziowanie" meczów.

Zażenowany dyrektor

- Przegraliśmy mecz na własne życzenie, więc nie dziwię się radości trenera Pacesasa z tego wymęczonego zwycięstwa. Biorąc jednak pod uwagę "sukcesy" odnoszone w tym sezonie przez Asseco Prokom Gdynia, na jego miejscu skupiłbym się raczej na koncepcjach gry własnego zespołu. Wypowiedzi w "Gazecie Wyborczej" przeczytałem z zażenowaniem. Być może lepiej byłoby pozostawić te kuriozalne seksualne porównania bez komentarza. Uważam jednak, że są pewne podstawowe zasady zachowania, które powinny być przestrzegane przez wszystkich, niezależnie od osobistych problemów, antypatii czy urazów z przeszłości, a które są przez niego notorycznie łamane. Gdyński trener już nieraz wypowiadał różne dziwne rzeczy na temat naszego klubu, prezydenta Jacka Karnowskiego czy prezesa Kazimierza Wierzbickiego, lecz nigdy nie ponosił za to odpowiedzialności. Osobę, która się w taki sposób zachowuje w stosunku do innych ludzi, trudno potem traktować z szacunkiem i powagą. To jest przede wszystkim kwestia poziomu kultury osobistej oraz dobrego smaku, którego najwidoczniej trenerowi z Gdyni brakuje - ocenia Kwiatkowski.

Prezes Wierzbicki dodaje: - Są przecież w Gdyni ludzie z wielką klasą, czyli panowie Ryszard Krauze i Adam Góral, z którymi mogłem współpracować w czasach, gdy w Trójmieście była jedna drużyna. Dziwię się, że godzą się na takie wypowiedzi. To jest zachowanie nie do przyjęcia, ponieważ robi krzywdę ich klubowi, sponsorom, ale i całej koszykówce w Polsce.

Cel: zaliczyć dobry finisz

Teraz przed żółto-czarnymi kolejne wyzwania. Wyniki w końcówce rundy zasadniczej zadecydują o rozstawieniu przed fazą play-off. Na początek Trefl wybierze się na trudny teren do Słupska. W sobotę czeka ich pojedynek z rewelacją obecnych rozgrywek, Energą Czarnymi Słupsk. Będzie to zarazem okazja do rewanżu za porażkę z listopada zeszłego roku w Ergo Arenie. Zespół Dainiusa Adomaitisa zwyciężył wówczas 82:73.

- Spotkanie w Słupsku będzie bardzo ważne dla obu drużyn. Do końca rundy pozostały cztery kolejki, które zdecydują o miejscach przed play-off. Czarni zbudowali silny zespół, który w dodatku wzmocnili ostatnio dwoma naprawdę klasowymi zawodnikami (rozgrywający Will Avery i center Ermin Jazvin - przyp. red.). Uważam jednak, że jeśli nam się uda zagrać na takim poziomie jak podczas meczu z Asseco, będziemy w stanie zrewanżować się gospodarzom za porażkę poniesioną na naszym parkiecie - ocenia dyrektor Kwiatkowski.

Po meczu w Słupsku Trefl czekają spotkania z Anwilem Włocławek (dom), Polonią Warszawa (wyjazd) i wreszcie z PGE Turowem Zgorzelec. Może się okazać, że o końcowej klasyfikacji zadecyduje ten ostatni pojedynek, który zostanie rozegrany w Ergo Arenie.

Z jakiej pozycji chcieliby przystąpić do play-off sopocianie?

- Najlepszą sytuację wyjściową do walki o medale dałoby miejsce drugie lub trzecie i choć czekają nas już same trudne mecze, o to będziemy walczyć - zapowiada prezes sopockiego klubu.

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

P
Paweł Igła

Przegrani zamiast narzekać, powinni zaczać się szykować do gry przeciwko Czarnym. Gdyby to Trefl wygrał to kto inny by triumfował w mediach. Takie są prawa sportu i złośliwe komentarze to naturalna kolej rzeczy. Lepsi okazali się Gdynianie ale tak naprawdę to bez znaczenia. Trefl ciągle walczy o dobre miejsce przed PO i najlepiej by było gdyby te ekipy spotykały sie w finale. Wtedy będziemy mieli emocje na parkiecie i poza nim. Charyzmą na pewno wygrywa Asseco - w sporcie zobaczymy;)
A dyrektor kwiatkowski niech lepiej nie wraca do wypowiedzi na temat wierzbickiego bo sam doskonale wie ze pacek nie skłamał. Pozdrówki!