Tour de Pologne 2016. Michał Kwiatkowski: Chcę po prostu pojechać dobry wyścig

Arlena Sokalska
Arlena Sokalska
Zaktualizowano 
Michał Kwiatkowski
Michał Kwiatkowski SłAwomir Kowalski / Polska Press
Wiem, że zrobiłem wszystko, by jak najlepiej się przygotować, ale nie mogę zapewnić wszystkich kibiców, że będę walczył o zwycięstwo, bo nie jestem tego pewien - mówi Michał Kwiatkowski, kolarz ekipy Sky, były mistrz świata w kolarstwie szosowym

Z jakim nastawieniem i z jakimi nadziejami startuje Pan w Tour de Pologne?
Moja forma jest trochę niewiadomą, bo w wielu wyścigach nie była tam, gdzie być powinna. Wiem, że zrobiłem wszystko, by jak najlepiej się przygotować, ale nie mogę zapewnić wszystkich kibiców, że będę walczył o zwycięstwo, bo nie jestem tego pewien. Natomiast mogę powiedzieć, że będę walczył z całych sił. Nie wiem, gdzie mnie to zaprowadzi. Mam nadzieję, że jak najdalej i w Tour de Pologne 2016 będę mógł walczyć o najwyższe laury. Jestem po okresie ciężkich treningów w Karkonoszach, gdzie zostałem po mistrzostwach Polski i mam nadzieję, że to wystarczy, by godnie reprezentować drużynę oraz samego siebie na tym wyścigu. To dla mnie bardzo ważne, zwłaszcza w kontekście zbliżających się igrzysk olimpijskich.

Kiedy zapadła decyzja, że jednak odpuszcza Pan w tym roku Tour de France i przyjeżdża na wyścig do Polski?
Właściwie decyzja zapadła bezpośrednio przed mistrzostwami Polski, kiedy musiałem pauzować przez siedem dni z powodu choroby. Wiedziałem, że może byłbym w stanie pomóc Chrisowi Froome'owi pojechać po zwycięstwo w Tour de France, ale nie byłbym sobą na tym wyścigu. Jeśli sportowcowi w tak kluczowym momencie wypada siedem dni treningu, to jest to bardzo niekorzystne. Obawiałem się, że nie mógłbym jechać w Tour de France na 100 proc. Najlepszą opcją w tej sytuacji był start w Tour de Pologne, przez co mogłem zyskać dodatkowy tydzień na trening.

To była poważna choroba?
Podczas Critérium du Dauphiné miałem zapalenie krtani, to jest choroba wirusowa, więc niewiele mogłem zrobić. Na prologu czułem się świetnie, już na pierwszym etapie zacząłem kaszleć i nie wiadomo było dlaczego. Drugi etap przejechałem, chociaż chyba było to niepotrzebne, bo nie mogłem już mówić, a podczas wysiłku nie mogłem normalnie nabrać powietrza, oddychałem jak przez słomkę. Jazda na drugim i trzecim etapie nie była więc najmądrzejszym posunięciem, a z drugiej strony dopóki choroba się nie rozwinęła, nie wiadomo było, czy to potrwa dłużej. Ten okres siedmiu dni bez treningów był bardzo długi, zwłaszcza, że wcześniej budowałem formę na zgrupowaniu wysokogórskim na Teneryfie wraz z prawie całą drużyną Sky. Bylem bardzo pozytywnie nastawiony przed samym Dauphiné i przed lipcem.

To na Teneryfie Chris Froome nauczył się tak dobrze zjeżdżać, jak to mówią zagraniczni dziennikarze: „a la Kwiato”?
Czy ja wiem? Sam mówił, że czerpał ode mnie jakąś inspirację. Dla mnie zjeżdżanie jest kluczowe i trzeba do tego podejść równie poważnie na treningach, jak na wyścigach. Dla mnie jest kluczowe, by zjeżdżać z podobną mentalnością na treningu, jak na treningu. Może... (uśmiech) Może bywały na Teneryfie momenty, gdy zjeżdżaliśmy bardzo szybko. Fajnie, że Chris w takim stylu zwyciężył na tym etapie Tour de France, bo chyba niewielu się spodziewało, że potrafi tak wygrywać. A Chris naprawdę świetnie zjeżdża, widziałem to na treningach.

Jest Pan zaaklimatyzowany w ekipie Sky już tak na 100 proc.?
Oczywiście, ekipa jest naprawdę świetnie zorganizowana, doskonale dogaduję się nie tylko z kolarzami, ale i całą obsługą oraz z trenerem. Ale jak to zazwyczaj bywa trzeba się trochę dotrzeć. Chciałem w nowej drużynie mocno wejść w sezon. Te ambicje w roku olimpijskim są naprawdę bardzo duże. Może nawet trochę za to zapłaciłem. Ale mimo gorszych chwil nie poddaję się i idę do przodu. Mam nadzieję, że te najlepsze dni są dopiero przede mną.

Skąd się wziął nowy pseudonim "Kawasaki", w wielu wypowiedziach koledzy ze Sky tak właśnie o Panu mówią.
Ta ksywka nie pochodzi z drużyny Sky, w 2011 r. w Radioshack jeździłem na początku sezonu w bardzo wielu wyścigach i kolega z drużyny, Robbie McEwen zaczął mnie tak nazywać.
I koledzy ze Sky podchwycili?
Jak to w peletonie bywa, musieli tak o mnie mówić, ekipa Sky jest anglojęzyczna, podobnie jak Robbie McEwan i pewnie dlatego tak mnie nazywają. Wcale mi to nie przeszkadza.

Pierwszy etap Tour de Pologne to znów meta w stolicy. Dobrze, że wyścig wjeżdża do Warszawy?
Będzie to wtorek, mam nadzieję, że nie utrudnimy za bardzo ruchu. Natomiast w sytuacji, gdy tyle osób dziś w Polsce interesuje się sportem, Tour de Pologne powinien przyjeżdżać do Warszawy, bo pojawia się tu masa kibiców. Znam to z poprzedniego roku.

Jaka jest skala trudności tych dwóch pierwszych płaskich etapów?
Gdybym miał oceniać w skali pięciu gwiazdek, to dałbym jedną. Na Tour de Pologne mamy bardzo trudne cztery etapy: czwartkowy, piątkowy, sobotni i niedzielny. Są to etapy z zabójczymi dystansami i zabójczym przewyższeniem. Te dwa pierwsze etapy w Warszawie i Katowicach są takie wprowadzające, co nie oznacza, że nie mają one znaczenia. Wielu kolarzy będzie miało ambicje, by zafiniszować, klasyfikacja nie będzie ułożona, a wielu zawodników myśli o dobrym miejscu w klasyfikacji generalnej. Sprinterskie etapy mają charakter kryteriów ulicznych, jest mnóstwo zakrętów, więc trzeba być czujnym, jechać z przodu.

Pana plan minimum na Tour de Pologne?
Wyjechać z wyścigu z dobrymi wrażeniami. Miałem trudne momenty w tym sezonie, to było takie podcinanie skrzydeł. Było już dobrze, świetnie wszedłem w sezon, potem jakaś choroba, nieudany wyścig. A pozytywna motywacja też jest bardzo potrzebna, chciałbym więc z tego wyścigu wyjechać z dobrymi emocjami. Nawet nie chodzi o zwycięstwa na etapach, czy zwycięstwo w generalce, po prostu chcę się dobrze czuć, być w dobrej formie. Zwłaszcza, że ten okres między Tour de Pologne a igrzyskami też jest bardzo ważny, a do końca sezonu jest jeszcze długa droga. Nie chcę mówić o tym, co się wydarzy na Tour de Pologne, chcę po prostu pojechać dobry wyścig.

Czy w okresie przygotowawczym do igrzysk wybiera się Pan gdzieś na treningi, czy zostaje w Polsce?
To jest na tyle krótki okres, zaledwie dwa tygodnie przed wylotem, a może wystartuję jeszcze w wyścigu San Sebastian, że nie ma sensu jechać na zgrupowanie wysokogórskie, bo efekt byłby bardzo mizerny, wręcz szkodliwy. Spędzę czas w Karkonoszach, gdzie odkryłem nowe, fajne trasy, świetnie się tam jeździ. Moja historia pokazuje, że zazwyczaj po zgrupowaniu w Karkonoszach świetnie mi szło. Poznałem nowe trasy po czeskiej stronie, więc to będzie wystarczające.

polecane: Pierwszy Polak połknął elektroniczną pigułkę

Wideo

Materiał oryginalny: Tour de Pologne 2016. Michał Kwiatkowski: Chcę po prostu pojechać dobry wyścig - Polska Times

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie