Nasza Loteria SR - pasek na kartach artykułów

Tomasz Fornal: Staram się wykorzystywać, jak tylko mogę, ten czas treningów w reprezentacji Polski

Rafał Rusiecki
Rafał Rusiecki
Tomasz Fornal
Tomasz Fornal Karolina Misztal
Tomasz Fornal był bohaterem meczu Polska - Chiny. Przyjmujący reprezentacji Polski zakończył to spotkanie z dorobkiem 20 punktów. Miał aż 5 asów (wszystkie w pierwszej partii) oraz 82 procent skuteczności w ataku.

Umówmy się, że wygrał pan pierwszego seta meczu Polska - Chiny. Zgoda?
Nie wiem. Wydaje mi się, że troszkę nerwowo wystartowaliśmy na początku. Na pewno na zagrywce każdy może rozegrać takie spotkanie. Potem już Kuba (Kochanowski - przyp.) udowodnił w drugim i trzecim secie, że potrafi zagrywać. Trafiło na mnie i cieszę się z tego powodu. Gdzieś też miałem problemy z tym elementem na turnieju w Kanadzie. Cieszę się więc, że udało się to w pewien sposób zamazać.

Ten pierwszy set okazał się decydujący dla całego spotkania. Napędził was?
Na pewno. Wydaje mi się też, że Chińczykom trochę głowy opadły. Można powiedzieć, że mieli już praktycznie wygranego pierwszego seta, bo mieli dużą przewagę, trzypunktową w końcówce. To jest męska siatkówka i tutaj rzadko odrabia się takie straty. Nam się udało i to na pewno w jakiś sposób nas podbuduje. Takie zwycięstwo 3:0 rzeczywiście może nam pomóc po spotkaniu z Iranem (przegranym 2:3 na inaugurację w Ergo Arenie - przyp.). Ktoś kiedyś bardzo mądrze powiedział, że porażki uczą dużo więcej, niż zwycięstwa. Robimy wszystko, żeby wygrywać, ale nawet taka porażka 2:3 po całkiem niezłym meczu z Iranem, może nam w najbliższej przyszłości dać pożytek. Wnioski wyciągnęliśmy po analizie zapisu wideo. Są rzeczy, na których musimy się skupić. Gdybyśmy wygrali w trzech setach do 15 punktów, to nie byłoby czego analizować.

Fani siatkówki na meczu Ligi Narodów Polska - Chiny (7.07.2022)

Kibice na meczu siatkarzy Polska - Chiny. Biało-czerwone try...

Trener Nikola Grbić po meczu z Iranem mówił, że nie reagowaliście na wydarzenia na boisku. Z Chinami już ta reakcja była właściwa.
Uczymy się tego wszystkiego, czego trener od nas oczekuje. Poza chłopakami z Zaksy, większość z nas ma styczność z trenerem Nikolą pierwszy raz. Powtarza, że jeśli mamy przeciwnika trochę słabszego, niż ta topka światowa, a skupimy się na swojej grze, to jesteśmy w stanie mecz kontrolować. Na pewno tego mogło zabraknąć z Iranem, ale cieszy, że wróciliśmy do dobrych rozwiązań. Z Chinami, poza tym pierwszym setem, było pod naszą kontrolą, a było przecież sporo młodych zawodników.

Rywalizacja w reprezentacji Polski wciąż trwa. Czy po takim spotkaniu czuje się pan wyżej w hierarchii przyjmujących?
Nie wiem. Nie ja to oceniam, nie ja decyduję. To w gestii trenera, kto pojedzie do Bolonii (na turniej finałowy Ligi Narodów - przyp.), a kto na mistrzostwa świata w Polsce. Ja zrobię wszystko, bo wiem, ile daje mi okres w kadrze, trening w reprezentacji. Staram się wykorzystywać, jak tylko mogę, ten czas.

Trener Grbić dużo żongluje wyjściowym składem. Czuje pan, że drzwi do pierwszej szóstki cały czas są otwarte?
Wydaje mi się, że nie ma pewniaków w szóstce. Każdy może sobie wywalczyć miejsce, jeśli chodzi o granie. W tych ostatnich turniejach widać, że trener dużo szuka i rotuje. Nie ma stałej szóstki i to daje nadzieje innym zawodnikom, że każdy ma szanse.

Dla pana to spotkanie z Chinami może być takim stemplem? Prócz świetnych zagrywek była też ponad 80-procentowa skuteczność w ataku.
Trener widzi nas na treningu. Ma dużo większy przegląd sytuacji. Spędzamy ze sobą 24 godziny. Wykonujemy masę pracy. Już przed pierwszym meczem w Kanadzie, gdzie było dużo debiutantów, powiedział nam, że wie, co prezentujemy. Dodawał nam otuchy. Na pewno nie same mecze będą decydować o tym, kto znajdzie się w 14-osobowej kadrze, a kto w wyjściowej szóstce.

A co z tą siłownią? Słyszeliśmy trochę o niej po pierwszym meczu.
(śmiech) Wydaje mi się, że to trochę rozdmuchany temat. Trener Piotr Pietrzak (odpowiada za przygotowanie motoryczne - przyp.) jest niesamowitym fachowcem i polecam serdecznie (śmiech). Jest ciężko, ale taki to jest okres. Naszymi celami są mistrzostwa świata i turniej w Bolonii. Zdajemy sobie sprawę, że teraz jest czas cięższego trenowania. Między wierszami się z tego śmiejemy, ale wiemy, że tak musi być. Każdy z nas nie gra pierwszego sezonu w siatkówkę. Jesteśmy sportowcami i wiemy, że teraz jest czas, żeby dołożyć, a potem zejść z obciążeń. Mam nadzieję, że będziemy skakać nad siatką, bo jak nie, to będzie problem trenera.

od 12 lat
Wideo

Wspaniałe show Harlem Globetrotters w Tauron Arenie Kraków

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na dziennikbaltycki.pl Dziennik Bałtycki