To plaga. Oszukują na: policjanta, bank, księcia, ZUS, Covid, nocleg, spółdzielnię i…

Jacek Wierciński
Jacek Wierciński
Udostępnij:
- Opowiadam tę historię, jako przestrogę dla innych kobiet – tłumaczy gdańska seniorka. Policja, nie tylko starsze osoby, przestrzega przed osobami podszywającymi się pod urzędników, pracowników spółdzielni, Zakładu Ubezpieczeń Społecznych czy opieki społecznej, a skrzynki e-mailowe i SMS pęcznieją od fałszywych wiadomości z banków, od Służby Celnej czy kurierów. Próby oszustw stały się codziennością. - Zarobić można potencjalnie dziesiątki, a nawet setki tysięcy złotych, przy czym ewentualna „wpadka” wydaje się mało prawdopodobna – tłumaczy ich powszechność psycholog społeczny.

„Miło Cię poznać...”

- napisał znienacka na początku czerwca na internetowym komunikatorze. Aktywna i niewyglądająca na swój wiek, 78-letnia Pani Anna z Gdańska – jak sama mówi - zawsze była otwarta na nawiązywanie nowych kontaktów i utrzymuje wiele zagranicznych znajomości.

Korespondencja z nieznajomym szybko nabrała dynamiki. Mężczyzna na zdjęciach wyglądał raz na studenta, a kiedy indziej, w towarzystwie nastoletniej córki o azjatyckiej urodzie, na 50-latka. Nieodmiennie jednak pozostawał bardzo elegancki i przystojny.

- Nie poznałam jego nazwiska. Po prostu dwa imiona. Kiedy teraz o tym myślę, to chyba pochodziły od świętego zakonnika pomagającego ubogim i ubogiego z wyboru świętego - imiennika papieża. Raczej nie były wybrane przypadkowo – ocenia kobieta.

Platforma, rury i udział

Albert Franciszek to postać nietuzinkowa. Jeszcze jako dziecko wyjechał z rodzinnego Torunia do Anglii, gdzie ukończył prestiżowy uniwersytet w Oksfordzie. Inżynier, typ światowca, lubi przygodę i nie potrafi usiedzieć w miejscu. Pewnie stąd ta praca: na platformie wiertniczej niedaleko Sycylii. Ciekawa, ale z pewnymi niedogodnościami.

- Ze względów bezpieczeństwa nie mógł rozmawiać przez telefon. Wiadomości wysyłał nieregularnie. Często wieczorami życzył miłej nocy. Pisał „jesteś piękna”, kwiatuszki wysyłał w odpowiedzi na moje zdjęcie z uśmiechem. Tłumaczyłam, że jako towarzyszka życia - odpadam. Różnica wieku. Zresztą nie szukałam tego – słyszymy.

Nagle oksfordczyk obwieścił, że za 2 tygodnie kończy projekt na platformie i chce odwiedzić ojczyznę. Dopytywany, niezbyt precyzyjnie informował o planach pobytu, wiadomo – końcówka kontraktu, rozliczenia, stres, odbiory techniczne…
I wtedy, jak grom z jasnego nieba, te piekielne rury.

„Wiesz co? Cały świat przestał mnie kochać” – odpowiedział, gdy pani Anna zadeklarowała: „Niestety, nie mogę brać udziału w Twoim projekcie”.

Udział wynieść miał skromne 2 tysiące euro. Niesiony na skrzydłach miłości inżynier krzywo położył dwie rury jakiegoś ropociągu, a bezduszny pracodawca żądał od niego za karę 36 tysięcy euro. Albert Franciszek uskładał tylko 34 tysiące.

- Wcześniej pytał czy jestem jego przyjacielem. Podejrzewałam, że coś z nim jest nie tak, ale w tę historię po prostu nie sposób uwierzyć – mówi gdańszczanka. - Napisałam, że mu nie wierzę, a potem po prostu zerwałam kontakt i nie odpowiadałam, gdy się odzywał. Pisał o Panu Bogu. Opowiadam tę historię, jako przestrogę dla innych kobiet.

Nie tylko w stylu angielskim

- Zadzwonił telefon stacjonarny, który mamy w mieszkaniu już ze 30 lat. Odebrała żona, ale słabiej słyszy, więc przekazała słuchawkę mnie. Jakiś pan po drugiej stronie tłumaczył, że na poczcie oczekują dwa listy na moje nazwisko, które wymawiając przekręcił. Później powiedział, że jest policjantem i powinienem być ostrożny, bo szykuje się na moje mieszkanie napad „w stylu angielskim”. Nie wiedziałem, co to znaczy, a on wytłumaczył, że chodzi o użycie gazu obezwładniającego. Ostrzegał też przed panią w wieku około 40 lat i towarzyszącym jej mężczyzną – relacjonuje 83-letni pan Jan.

Wtedy odłożył słuchawkę na widełki, a numer identyfikacyjny podany przez rzekomego policjanta, nie potwierdził się w rozmowie z komisariatem. Senior nie zaalarmował funkcjonariuszy, ale i bez jego zgłoszenia nadkom. Magdalena Ciska z Komendy Miejskiej Policji w Gdańsku otrzymała informacje o trzech innych telefonicznych próbach oszustw „na policjanta” w tym samym czasie. Bezskuteczne w przypadku 81- i 86-latka, w przypadku 89-latki z Przymorza zakończyły się wyrzuceniem oszczędności życia przez okno.

- Szczególną ostrożność należy zachować w stosunku do osób podających się za urzędników i przedstawicieli różnych instytucji. Często oszuści podszywają się pod pracowników opieki społecznej, urzędu skarbowego, ZUS-u, czy pracowników spółdzielni mieszkaniowych, wymyślają różne historie, aby dowiedzieć się, gdzie ofiara przechowuje pieniądze. Następnie okradają mieszkanie podczas nieuwagi lokatora – przestrzega asp. szt. Mariusz Chrzanowski z Komendy Miejskiej Policji w Gdańsku, który opowiada, jak w środowy (11 sierpnia 2021 r.) ranek fałszywa pracownica spółdzielni na Przymorzu zrabowała 88-letniemu lokatorowi kilkadziesiąt tysięcy złotych.

- „Ojej, dziękuję, dziękuję! Też dużo zdrówka! Do widzenia!” Powiedziała na jednym wdechu i rzuciła słuchawką. Obawiała się oszustwa na wnuczka - gdański prokurator wspomina prawdziwy imieninowy telefon z życzeniami swojego syna do babci. - To było dobre 5 lat temu. Dziś dziwię się, że starsze osoby w ogóle odbierają – zaznacza.

Schematy „na policjanta”, „na prokuratora” czy „na CBŚP” coraz częściej zastępują wysłużone podszywanie się pod młodszego o 2 pokolenia członka rodziny dzwoniącego w zagrożeniu zdrowia lub życia. Jednak Covid-19 stał się dla wielu okazją by odkurzyć stare scenariusze konwersacji.

- W przypadku oszustw według schematu „na wnuczka” czy szerzej z powołaniem się na rzekomą dramatyczną sytuację kogoś z rodziny, sytuacja pandemiczna ułatwiła życie przestępcom. Jeszcze 2-3 lata temu przykładowa babcia mogła mieć regularny, bezpośredni kontakt z wnukami. Jednak, ze względu na zagrożenie wirusem, został on w ostatnim czasie znacząco ograniczony, tym bardziej może więc wystąpić problem z rozpoznaniem ich głosu – mówi prof. dr hab. Dariusz Doliński, kierownik Katedry Psychologii Społecznej na Wydziale Psychologii Uniwersytetu SWPS we Wrocławiu.

- Warto zwrócić uwagę, że generalnie starsze osoby mają tendencję do tzw. zalegania afektu. Pojawiająca się u seniorów emocja trwa zdecydowanie dłużej niż u ludzi młodych. Fascynacja garnkami z pokazów, strach o wnuczka czy podekscytowanie możliwością zarobienia fortuny na inwestycji w złoto lub poprzez wysłanie numeru konta do przelewu dużych pieniędzy, nie przemijają szybko, a „otrzeźwienie” jest utrudnione. Dlatego to starsi stają się łatwym celem przestępców. Nie chodzi tylko o ich, stereotypowo postrzegane, mniejsze zdolności intelektualne czy gorszą pamięć, a właśnie zaleganie afektu - dodaje.

Psycholog społeczny podkreśla, że odbiorca nie jest przygotowany na nagły telefon, a w słuchawce słyszy, że musi działać natychmiast. Nie ma więc czasu na przemyślenie, konsultację z kimkolwiek czy weryfikację informacji. Czasem dowiaduje się zresztą, że to tajemnica i wszystko musi być załatwione maksymalnie dyskretnie. - Z kolei przestępcy są doskonale przygotowani, mają dokładnie rozpisane różne scenariusze i warianty reakcji rozmówcy, do której błyskawicznie się dostosowują – słyszymy.

Bankomat ma monitoring, a babcia nie

Równolegle do starych „patentów” pojawiają się wciąż nowe. Na początku pandemii ostrzegano przed niezapowiedzianymi wizytami fałszywych pracowników służb sanitarnych, którzy w maseczkach, pod pozorem interwencji, w zamieszaniu, zabierali z mieszkań cenne przedmioty. Prawdziwy rozkwit przeżywają też internetowe wyłudzenia pieniędzy i danych osobowych umożliwiających dostęp do bankowego konta czy zaciągnięcie pożyczki. Instytucje finansowe i fiskus regularnie publikują przykładowe treści nieprawdziwych, urzędowych SMS-ów i e-maili rozsyłanych do firm z żądaniem wniesienia opłaty za wpis do rejestru gospodarczego albo przesłania informacji potrzebnych do zwrotu podatku.

„Drodzy Klienci,
Masz prawo do zwrotu podatku w wysokości 634.79 PLN
Prześlij poniższy formularz, abyśmy mogli go przetworzyć[...]”

- piszą oszuści.

Używają też numerów telefonu automatycznie oznaczanych jako „PODATNIK” albo podszywają się pod afrykańskich prawników i książęta, obiecując spadek, a czasem rozkochują na odległość w roli amerykańskich żołnierzy czy żołnierek.

"Twoja paczka została zatrzymana przez służby celne"

– piszą innym razem, załączając internetowy odnośnik ściągający wirusa.

Na portalach ogłoszeniowych oszuści publikują zdjęcia z autentycznych pensjonatów, a później znikają z wpłaconą zaliczką, zostawiając turystów ze zdezorientowanym właścicielem. Zdarzają się też fałszywe SMS-y z banków odsyłające do formularzy stworzonych, by wyłudzić dane do logowania.

Dopytywany o wysyp zdalnych wyłudzeń, profesor Dariusz Doliński wskazuje, że wynika m.in. z postrzegania ich, jako mniej ryzykownych i łatwiejszych w przygotowaniu.

- Szybko można skontaktować się z 12 czy nawet z 25 osobami, przy czym wystarczy, by tylko jedna z nich dała się nabrać. Można więc próbować do skutku. Potrzebny jest jedynie aparat telefoniczny zarejestrowany na cudze nazwisko albo wiedza jak odpowiednio zaszyfrować rozsyłane wiadomości. Zarobić można potencjalnie dziesiątki, a nawet setki tysięcy złotych, przy czym ewentualna „wpadka” wydaje się mało prawdopodobna – zaznacza naukowiec.

- Dla przykładu, obrabowanie bankomatu to szansa na około 200 tysięcy złotych w gotówce, jakie z reguły znajdują się w maszynie. Wymaga jednak chałupniczego przygotowania ładunku wybuchowego albo lin i pojazdu pozwalającego wyrwać urządzenie, a następnie je wywieźć. Każdy bankomat jest wyposażony w kamerę albo kamery monitoringu, które mogą oznaczać, że zaraz przyjedzie patrol. Skutek włamania jest niepewny, istnieje możliwość pościgu, identyfikacji dzięki nagraniom. Przy drzwiach seniora czy w e-mailu nie ma kamery, a sprawca zakłada, że będzie już daleko, gdy jego ofiara powiadomi organy ścigania.

* Imiona niektórych bohaterów zostały zmienione

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Rosjanie atakują swoich

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Dziennik Bałtycki
Dodaj ogłoszenie