Dziennik Bałtycki

Wiadomości

WINIETA
    Tlenek węgla zabił babcię i jej czteroletnie wnuczki

    Tlenek węgla zabił babcię i jej czteroletnie wnuczki

    Marcin Pszczółkowski

    Dziennik Bałtycki

    Aktualizacja:

    Dziennik Bałtycki

    Tragedia, która wydarzyła się przy ul. Królewieckiej, wstrząsnęła Elblągiem
    1/3
    przejdź do galerii

    Tragedia, która wydarzyła się przy ul. Królewieckiej, wstrząsnęła Elblągiem ©Anna Szałkowska

    Do dramatu doszło w nocy z poniedziałku na wtorek. Według wstępnych ustaleń elbląskiej straży pożarnej, przyczyną ich śmierci mogła być wadliwie działająca instalacja wentylacyjna w mieszkaniu. Prawdopodobnie doszło do awarii piecyka gazowego. Z urządzenia zaczął się wydobywać tlenek węgla, który pochłonął znajdujący się w pomieszczeniach tlen, co ostatecznie doprowadziło do zatrucia pięciu osób. Rodzinę wczoraj rano znaleźli rodzice dziewczynek.


    Akcja ratunkowa rozpoczęła się około 8.00 rano. Wezwane na miejsce pogotowie ratunkowe przewiozło pięcioro zaczadzonych do Wojewódzkiego Szpitala Zespolonego w Elblągu.

    - Lekarze od razu przystąpili do akcji reanimacyjnej - mówi Małgorzata Twardowska, rzecznik prasowy szpitala. - Niestety, trójki nie udało się uratować: dwie dziewczynki i babcia zmarły. Dziadka najpierw przewieziono na oddział intensywnej opieki medycznej w Szpitalu Wojskowym w Elblągu. Trzecia dziewczynka helikopterem została przetransportowana do Kliniki Medycyny Hiperbarycznej i Ratownictwa Morskiego w Gdyni.

    Na oddział intensywnej terapii elbląskiego szpitala 51-letni mężczyzna trafił w stanie krytycznym. Podobnie było w przypadku trzeciej z sióstr, która trafiła do Gdyni.

    - Dziecko jest w bardzo poważnym stanie, a to oznacza, że w każdej chwili może dojść do najgorszego - tłumaczył doktor Jacek Kot, zastępca ordynatora Kliniki Medycyny Hiperbarycznej i Ratownictwa Morskiego w Gdyni.

    Dziadek dzieci, po pobycie na OIOM, także został przewieziony do Gdyni. Jego stan we wtorek w godzinach popołudniowych nadal był ciężki.

    Fachowcy zajęli się teraz sprawdzaniem przyczyn tragedii.
    - Byłem w tym mieszkaniu - mówi Andrzej Zalewski, zarządca nieruchomości budynku przy Królewieckiej 99 w Elblągu. - Znajduje się w nim piec gazowy starego typu, natomiast okna były bardzo szczelne, z plastikowymi ramami. Co najgorsze, kratki wentylacyjne były zaklejone. Tlenek węgla z nieszczelnego piecyka musiał ulatniać się w nocy. Nie miał ujścia i zaczął pochłaniać tlen. Ta rodzina się zaczadziła we śnie.

    Jak ustaliliśmy, powołany zostanie biegły w celu zbadania dokładnych przyczyn tragedii.
    - Strażacy dokonali w mieszkaniu pomiaru stężenia tlenku węgla - mówi starszy posterunkowy Krzysztof Nowacki z elbląskiej policji. - Było bardzo wysokie. Teraz prokurator najprawdopodobniej zarządzi przeprowadzenie sekcji zwłok.

    Rodzice dzieci zostaną objęci opieką psychologiczną.
    - Powiem szczerze, że nie wiem, co mogłabym powiedzieć rodzicom. To wielka tragedia i póki co nie mam nawet pomysłu na rozmowę z nimi. Ale pewne jest, że zrobimy wszystko, co w naszej mocy, aby im pomóc - tłumaczy psycholog Ewa Jędrzejewska z elbląskiego Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej. - Na razie jednak rodzice dziewczynek są w szpitalu przy ich dziadku. Nie będę teraz im przeszkadzała, na rozmowy przyjdzie czas później.
    1 3 »

    Czytaj treści premium w Dzienniku Bałtyckim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo