Teresa Kamińska o odwołaniu ze stanowiska prezesa PSSE [ROZMOWA]

Jacek Klein
Teresa Kamińska
Teresa Kamińska materiały prasowe
O odwołaniu ze stanowiska prezesa i 9 latach kierowania Pomorską Specjalną Strefą Ekonomiczną mówi Teresa Kamińska.

Po prawie 9 latach kierowania Pomorską Specjalną Strefą Ekonomiczną została Pani odwołana ze stanowiska. Kiedy rozmawialiśmy kilka dni temu, mówiła Pani, że spodziewa się takiej decyzji.
Byłam pewna, że właśnie taka zapadnie. Dokonywanie zmian w zarządzie jest prawem każdego właściciela. Strefa jest spółką Skarbu Państwa i dokonał on zmian we władzach firmy. Odbyło się zgromadzenie wspólników, podczas którego przedstawiciel resortu odczytał oświadczenie o odwołaniu dotychczasowego zarządu i powołaniu nowego. Przebiegło w bardzo dobrej atmosferze. Byliśmy bardzo zbudowani tym, co usłyszeliśmy. Od wspólników, samorządowców usłyszeliśmy wiele słów podziękowań za te lata i projekty przez strefę zrealizowane. To bardzo budujące. Formalnie z dotychczasowym wiceprezesem nadal jesteśmy pracownikami strefy. Decyzja, czy tak zostanie, należy do obecnego zarządu.


Kilka dni temu wypłynął raport Europejskiego Urzędu ds. Zwalczania Nadużyć Finansowych (OLAF) dotyczący sprawy sprzed lat, czyli wyłonienia firmy Pani syna jako operatora Wirtualnego Biura w Gdańskim Parku Naukowo-Technologicznym. Nie uważa Pani z perspektywy czasu, że zlecenie prowadzenia biura dla firmy syna to była ryzykowna decyzja i w pewnym sensie dała argument do odwołania?

Raport OLAF zawiera ostre sformułowania, ale proszę zwrócić uwagę, że zawiera tylko jeden wniosek. Mianowicie, że strefa powinna stosować przepisy ustawy o zamówieniach publicznych, działać transparentnie i z zachowaniem konkurencyjności. Zapisy ustawy o SSE w Polsce nie nakładają obowiązku stosowania przez specjalne strefy ekonomiczne prawa zamówień publicznych, gdyż w artykule 8 precyzują, że zarządzający strefą, realizując zadania określone planem rozwoju, może zlecić wykonywanie zadań osobom trzecim, z zachowaniem jawności i uczciwej konkurencji, w szczególności w trybie przetargu w rozumieniu ustawy z 23 kwietnia 1964 roku - kodeks cywilny. Zasady transparentności i konkurencyjności zostały zachowane. Poza tym przechodziliśmy wiele audytów, kontroli NIK i nigdy nie było zastrzeżeń. Także OLAF nie podjął dalszej procedury po raporcie, mianowicie nie zgłosił tego prokuraturze, a musiałby to zrobić, gdyby chciał sprawie nadać dalszy bieg. Komisja Europejska również nie wszczęła działań na podstawie raportu. Problem z wirtualnym biurem polegał na tym, że powoływaliśmy je jako pierwsi w kraju. Firma mojego syna była wyłącznie operatorem, zresztą przez krótki czas, rozruchu. Wynagrodzenie to około 2,5 tysiąca złotych miesięcznie. Cały sprzęt był własnością i na wyposażeniu strefy i wart był 130 tysięcy złotych, a nie 4 miliony. Dzisiaj biuro znakomicie się rozwinęło.

Przejdźmy do podsumowania. Przez 9 lat jak zmieniła się PSSE?

W okresie od roku 2007 do początku roku 2016 obszar Pomorskiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej wzrósł z 1162 do 2040 hektarów. W tym czasie wydaliśmy 132 zezwolenia na prowadzenie działalności gospodarczej na terenie PSSE, w których przedsiębiorcy zadeklarowali poniesienie nakładów inwestycyjnych w wysokości przekraczającej 7,49 miliarda złotych oraz utworzenie i utrzymanie ponad 22 tysięcy miejsc pracy. Kapitał zakładowy wzrósł trzykrotnie. To niektóre liczbowe mierniki osiągnięć.

A główne projekty, najważniejsze, jakie, Pani zdaniem, udało się zrealizować?
Oczywiście rewitalizacja terenów po Stoczni Gdynia. Zagospodarowaliśmy je, zmodernizowaliśmy infrastrukturę, drogi dojazdowe. Stworzyliśmy warunki dla inwestorów i wiele firm z nich skorzystało. Dzisiaj z powodzeniem działają, dając zatrudnienie i konkurując na wielu rynkach. Powołaliśmy, wspólnie z Pomorskim Parkiem Naukowo-Technologicznym, Bałtycki Park Konstruktorów, gdzie tworzą się najnowocześniejsze projekty i technologie.

Projekty, na których dokończenie zabrakło czasu?
To rewitalizacja terenów postoczniowych w Gdańsku. W przypadku Stoczni Gdańsk w pewnym momencie pojawiło się realne zagrożenie upadłością. Kiedy strefa przejęła zbędne tereny, 23 hektary na wyspie Ostrów, wiele problemów udało się rozwiązać. Po pierwsze, ZUS został całkowicie spłacony kwotą 75 milionów złotych. Spłaceni zostali także mali wierzyciele. Stocznia może funkcjonować i rozwijać się. Teren na wyspie Ostrów został przez nas kupiony, rząd wydał rozporządzenie o włączeniu ponad 23 hektarów do PSSE, hipoteki zostały wyczyszczone. Jestem zadowolona z tego, do jakiego etapu w krótkim czasie udało się projekt doprowadzić. Strefa pozyskała fundusze na rewitalizację. Wystarczy przyjąć plan zagospodarowania, potem wprowadzić inwestorów. A chętnych jest wielu. Także tutaj byliśmy prekursorami i można powiedzieć, że zainicjowaliśmy zmiany w ustawie o specjalnych strefach ekonomicznych. Przecieraliśmy szlaki, dzięki czemu inne strefy są doskonałym instrumentem służącym rewitalizacji terenów pozostawionych przez firmy mające kłopoty, ale terenów atrakcyjnych inwestycyjnie.

Wielu strefa kojarzy się jedynie z terenem dla inwestorów korzystających z ulg podatkowych?

Tak było kiedyś. Początkowo faktycznie SSE zostały powołane do walki z bezrobociem dzięki przyciągnięciu inwestycji tworzących miejsca pracy. W związku z wejściem do Unii Europejskiej trzeba było dostosować zakres ich działania. Dzisiaj jest on znacznie szerszy. Strefy są centrami nowych technologii, przyczyniają się do ich rozwoju. Są akceleratorami rozwoju. Stąd parki naukowo-technologiczne. Strefy angażują się w rozwój kształcenia zawodowego we współpracy z firmami, szkołami, w czym także byliśmy pierwsi w kraju. Jestem bardzo zadowolona z tego, co udało nam się osiągnąć i w jakiej kondycji zostawiam strefę. To przynoszący zyski instrument realizujący liczne projekty mające wielkie znaczenie nie tylko dla Pomorza, ale też dla trzech innych województw, na terenie których działa.

j.klein@prasa.gda.pl

Rachunki za prąd idą w górę

Wideo

Komentarze 3

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

K
Kos

Bo Pan Buzek nie jest z PIS.

G
Gość

Pani Teresa Kamińska jako pielęgniarka zrobiła oszałamiającą karierę pielęgnując niektóre części ciała Jerzego Buzka i to tak profesjonalnie,że Jerzy Buzek rozszedł się z żoną Ludgardą Buzek i związał z Teresa Kamińską.Masaż (erotyczny) czyni cuda. Najważniejsze są kwalifikacje a reszta już nie ma znaczenia. I to by było na tyle jak mawiał docent Stanisławski.

K
Krol KiK

Mialem dosc ogladania w telewizji wiecznych Losek, Suzinow a pozniej gwiazd zatrudnianych az do nietrzymania moczu. W kazdej publicznej instytucji zagniezdzilo sie towarzystwo wzajemnej adoracji. Praca i etaty byly tylko dla swoich. Puszyli sie, tokowali, jeden kadzil drugiemu i uwazali sie za kaste wybrancow. Narescie powial wiatr historii i ludziom, jak wielkim ptakom rosna skrzydla a trzesa sie portki petakom. Nie ma dozywotnich synektur. Zrobcie miejsce mlodym bez nadziei na godna prace i mieszkanie. Polski kapitalizm zdziczal i oszalal, zbiera punkty na wlasna zaglade.

Dodaj ogłoszenie