Teren Gedanii w Gdańsku trafi do rejestru zabytków? Chce tego minister Sellin

Maciej Pietrzak
Wiceszef resortu kultury, Jarosław Sellin, podobnie jak gdański prawnik, Kacper Płażyński, zwrócił się do wojewody pomorskiego w sprawie losów historycznej działki klubu Gedania.

Choć zrujnowana działka po Gedanii - najstarszym polskim klubie sportowym w Gdańsku, od wiosny znajduje się już w ewidencji zabytków, to wiceminister kultury i dziedzictwa narodowego Jarosław Sellin zwrócił się właśnie w piśmie do Pomorskiego Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków, by jeszcze bardziej zwiększyć ochronę tego terenu. Służyć ma temu wpis do rejestru zabytków, a wszystko związane jest z toczącymi się od lat zawirowaniami wokół przyszłości działki przy ul. Kościuszki.

- Obecnie czekamy na opinię z Narodowego Instytutu Dziedzictwa, która ma wyjaśnić, czy wpis terenu Gedanii do rejestru jest możliwy. Dawałby on konserwatorowi jeszcze większe możliwości wpływu na ewentualną planowaną zabudowę tej działki niż wpis do ewidencji. Skonsultowane musiałyby być w takim przypadku chociażby wszelkie wyburzenia - mówi Marcin Tymiński, rzecznik Pomorskiego Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków.

Taki wpis mocno utrudniłby życie deweloperowi Robyg, obecnemu właścicielowi terenu po Gedanii. Przypominamy, że w zeszłym tygodniu przedstawił on mieszkańcom Wrzeszcza dwie koncepcje zabudowy działki, które wzbudziły mnóstwo kontrowersji. Jedna z nich zakłada odtworzenie pełnowymiarowego boiska piłkarskiego, które nie byłoby jednak ogólnodostępne, druga z kolei budowę miejskiego parku, ale też osiedla mieszkaniowego, co jest niezgodne z aktualnym planem zagospodarowania terenu.

Czytaj więcej na ten temat: Pogłębia się chaos ws. Gedanii w Gdańsku. Planowane boisko nie będzie ogólnodostępne [ZDJĘCIA]

Robyg na spotkaniu z mieszkańcami zapewniał, że niezależnie od tego, co na Gedanii powstanie w „godny sposób” w porozumieniu z IPN, upamiętni historię klubu m.in. 75 ofiar jego członków, wymordowanych przez Niemców.

Ten wątek minister Sellin podjął także w liście do wojewody pomorskiego. Prosi w nim o „ustalenie, czy znajdujące się na terenie dawnego klubu sportowego miejsce z urnami z ciałami Polaków z ziemi gdańskiej pomordowanych w latach 1939-45 spełnia wymogi do uznania za grób wojenny i tym samym podlega stosowanej opiece prawnej” - czytamy w piśmie.

O zaangażowanie się wojewody w sprawę Gedanii zaapelował także prawnik Kacper Płażyński. W swoim liście otwartym podkreśla on nieufność wobec dewelopera i obawę o to, że będzie on w przyszłości dążył do zmiany planu zagospodarowania przestrzennego terenu klubu.

Czytaj też: Boisko na terenie Gedanii w Gdańsku? Kacper Płażyński: "Przypilnujemy dewelopera i władze miasta"

Treść listu Kacpra Płażyńskiego:

List otwarty do Wojewody Pomorskiego
"Szanowny Panie Wojewodo,
zwracam się do Pana Wojewody z uprzejmą prośbą o zainteresowanie sprawą zagospodarowania historycznych terenów po najstarszym działającym w Wolnym Mieście Gdańsku polskim klubie sportowym „KS Gedania”, których właścicielem jest Skarb Państwa, a od maja bieżącego roku użytkownikiem wieczystym deweloper Robyg S.A. Jestem przekonany, że zna Pan doskonale historię tego klubu, który przed wojną pełnił rolę oazy, w której Polacy mogli się chronić przed prześladowaniami, a którego członkowie po wybuchu II wojny światowej zostali rozstrzelani lub skończyli w obozach koncentracyjnych.
W dniu 3 października w Szkole Podstawowej nr 49 miało miejsce zorganizowane przez Radę Dzielnicy Wrzeszcz Dolny otwarte spotkanie z deweloperem, którego reprezentował Prezes Zarządu Zbigniew Okoński. Zostały na nim zaprezentowane dwie koncepcje zagospodarowania terenu. Pierwsza zakłada wybudowanie pełnowymiarowego boiska piłkarskiego, które jednak ma być udostępniane mieszkańcom jedynie na komercyjnych zasadach, oraz znacznych rozmiarów hotel i dom seniora. Druga koncepcja polega na wybudowaniu na terenie Gedanii osiedla mieszkaniowego.
Abstrahując od celowości przedstawionych koncepcji oraz od oczekiwań mieszkańców, pragnę zwrócić uwagę Pana Wojewody, że zawarta w 2004 roku umowa użytkowania wieczystego, której dzisiaj stroną jest Robyg S.A., wprost wskazuje, że objęty tą umową teren może być wykorzystywany jedynie na cele sportowe. Z tego względu obie propozycje zaprezentowane przez dewelopera wydają się w sposób jednoznaczny łamać zapisy ten umowy. Mając to uwadze dwukrotnie zwróciłem się do Prezesa Robyg S.A. z pytaniem, w jaki sposób ich firma zamierza pogodzić planowane w zaprezentowanym kształcie inwestycje z obowiązującymi zapisami umowy użytkowania wieczystego. W odpowiedzi usłyszałem zdumiewające dla mnie słowa, że postanowienia umowy w zakresie, w jakim określa ona sposób jej wykonywania, wiązały jedynie poprzedniego użytkownika wieczystego, natomiast Robyg S.A. nie musi się do nich stosować.
Mając powyższe na uwadze, wydaje się zasadnym obawa, że podejmowane w przyszłości przez dewelopera kroki służące zrealizowaniu przez niego inwestycji, mogą być działaniami niezgodnymi z wiążącą go umową użytkowania wieczystego i w konsekwencji doprowadzić do nieodwracalnych skutków oraz do naruszenia istotnych interesów Skarbu Państwa.
Tereny tego uświęconego przez krew polskich bohaterów miejsca nie są gdańszczanom obojętne, o czym świadczy nieustająca od wielu miesięcy walka mieszkańców o przywrócenie temu miejscu należytej godności. Jedną z takich inicjatyw była zbiórka podpisów pod „Petycją przeciwko budowie osiedla mieszkaniowego na historycznym stadionie KKS Gedania Gdańsk. Postulująca przywrócenie tego miejsca społeczności Wrzeszcza i Gdańska, jako miejsca sportu i rekreacji”, pod którą podpisało się ponad 2200 gdańszczan i które to podpisy pozwalam sobie dołączyć do niniejszego listu.
Zarówno ja, jak i wiele innych zaangażowanych osób, głęboko liczymy na Pana wsparcie w tej sprawie
Z wyrazami szacunku,
Kacper Płażyński"

Zobacz też: Pruszcz Gdański: Otwarcie biura poselsko-senatorskiego PiS

Centrum Informacyjne Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego przysłało list do naszej redakcji, w którym opisuje działania MKID w sprawie miejsca pamięci na terenie dawnego klubu sportowego Gedania. Oto jego treść:

"Gedania Gdańsk trafi rejestru zabytków?
3 października br. wiceminister kultury i dziedzictwa narodowego, Jarosław Sellin zwrócił się do Pomorskiego Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków z prośbą o wpisanie terenu dawnego Klubu Sportowego Gedania Gdańsk do rejestru zabytków. Jednocześnie wiceminister Sellin zwrócił się do Wojewody Pomorskiego o ustalenie, czy znajdujące się na terenie dawnego klubu sportowego miejsce z urnami z ciałami Polaków z ziemi gdańskiej pomordowanych w latach 1939-45 spełnia wymogi do uznania za grób wojenny i tym samym podlega stosowanej opiece prawnej.
„Sokół” i Polska Rada Sportowa
Klub Sportowy Gedania Gdańsk powstał w 1922 r. z inicjatywy grupy piłkarzy Towarzystwa Gimnastycznego "Sokół". 3 października 1926 r. uroczyście poświęcono pierwsze boisko piłkarskie. Rok później powstały wydziały: lekkoatletyczny, tenisowy oraz wydział młodzieży; w kolejnym roku sekcje: bokserska, strzelecka, motocyklowa i sportów zimowych. W latach 1932-1933 Gedania stała się jedną z najlepszych drużyn piłkarskich w Gdańsku. Na początku lat 30. XX w. w Gdańsku powołano Polską Radę Sportową.
Rada wykupiła od „Sokoła” tereny sportowe i doprowadziła do wybudowania okazałego stadionu oraz towarzyszących urządzeń. W tym czasie boisko sportowe wyposażone było w bieżnię lekkoatletyczną i kryte trybuny. Wybudowano także korty tenisowe. W centrum tzw.
„polskiego kwartału - „Polenhof” ogniskowało się sportowe i kulturalne życie Polaków.
KS Gedania był miejscem, gdzie odbywały się ważne uroczystości polonijne oraz manifestacje patriotyczne. Wybuch II wojny światowej zakończył działalność KS Gedania. Siedziba klubu została zdemolowana, a dokumenty, pamiątki i trofea - rozgrabione i zniszczone. Książki z biblioteki zostały przez Niemców spalone na stosie przed kościołem. Większość członków klubu, działaczy polonijnych, aresztowano. Było to częścią realizowanego przez hitlerowskie Niemcy planu eksterminacji ludności polskiej na Pomorzu Gdańskim. Aresztowani trafili m.in. do obozu koncentracyjnego Stutthof. Wojnę przeżyli tylko nieliczni.

Ziemia z Westerplatte

Po zakończeniu działań wojennych, już 16 maja 1945 r. odbyło się spotkanie organizacyjne ocalałych z pożogi wojennej Gedanistów w celu reaktywacji klubu. Przedwojenni Polacy z Gdańska nie byli mile widziani przez władze PRL. Traktowano ich podejrzliwie, jako niepewnych politycznie. Klub przez ponad 10 lat nie mógł odzyskać stadionu, wynajmując na działalność sportową obiekty rozsiane po całym mieście. Historyczny teren Gedania odzyskała dopiero w 1957 r. i wówczas ponownie rozpoczęła swoją działalność.
17 września 1972 r., podczas obchodów 50-lecia powstania klubu, koło bramy przy ul. Kościuszki odsłonięto pomnik z tablicą pamiątkową poświęconą pamięci 75 członków Klubu Sportowego Gedania – ofiar hitleryzmu, bojowników o polskość Gdańska. Pod murowanym cokołem wmurowano urny z ziemią przywiezioną przez sztafety Ligi Obrony Kraju z miejsc, w których ginęli Polacy z ziemi gdańskiej: Zaspy, Poczty Polskiej, Westerplatte, Stutthofu, Szymankowa i Piaśnicy.
W 2005 roku stadion został przekazany w użytkowanie wieczyste Stowarzyszeniu KKS Gedania, z przeznaczeniem na prowadzenie działalności sportowej, rekreacyjnej i niezwiązanej z działalnością zarobkową, a następnie Gedanii S.A.
Centrum Informacyjne MKiDN".

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie