Temat stolicy Kaszub jest dla jednych kardynalny, dla innych bagatelny

Bartosz Cirocki
Edyta Okoniewska
Nieustannie wraca spór o stolicę Kaszub i wynikająca z niego sprawa tablic z napisem "Gduńsk - stolëca Kaszëb witô". Witacze postawione na rogatkach miasta w 2011 r. od początku budzą kontrowersje w regionie i samym mieście.

Sprzeciw wobec nich kolejny raz rozległ się na sesji Rady Miejskiej w Kartuzach, które to od lat szczycą się mianem stolicy Kaszub.

- Drażni mnie to, że Gdańsk teraz nazywa się stolicą regionu, z którym nie czuł związku przez lata - mówi Arkadiusz Socha, który sprawę poruszał już w 2011 r. - Kiedy tylko ucichł spór między Kartuzami i Kościerzyną, Gdańsk postawił tablice, które dla mnie są po prostu niezgodne z prawdą, historią i tradycją. Nie chodzi o wbijanie klina w stosunki między miastami, ale Gdańskowi miano stolicy Kaszub nie jest potrzebne. Dla wielu mieszkańców mojej gminy to z kolei bardzo ważne, w przeciwieństwie do gdańszczan, bo gros z nich tablic również nie chce.

Stanowisko radnego podziela burmistrz Kartuz. Twierdzi, że podejmowanie uchwał czy rezolucji jest bezcelowe, ale zapowiada mniej oficjalne działania.

- Już podczas Dnia Jedności Kaszubów, przed którym tablice się pojawiły, oficjalnie protestowałem mówiąc, że stolica Kaszub jest tylko jedna i są nią Kartuzy - mówi Mieczysław Gołuński. - W przyszłym tygodniu, podczas spotkania samorządowców w Gdańsku, chciałbym znaleźć okazję i przedstawić nasz punkt widzenia prezydentowi Adamowiczowi. Być może uda się znaleźć jakieś rozwiązanie.

Burmistrz nie zdradza, co powie Pawłowi Adamowiczowi, ale na razie Gdańsk tablic demontować nie zamierza.

- Wydaje mi się, że problem gdańskich witaczy nie jest najpoważniejszym problemem Kartuz - komentuje Antoni Pawlak, rzecznika prezydenta Gdańska. - Ten spór jest kompletnie niepotrzebny. Po pierwsze, Gdańsk jest niewątpliwie historyczną stolicą Kaszub. A i dziś mieszczą się tutaj siedziby praktycznie wszystkich organizacji i stowarzyszeń kaszubskich. Poza tym tablice te są też przypomnieniem, że Gdańsk również ma twarz kaszubską i ma wobec wspólnoty kaszubskiej misję do spełnienia. Gdańsk nie chce z kimkolwiek konkurować o miano rzeczywistej stolicy Kaszub.

Zmęczony wracającą polemiką jest też Łukasz Grzedzicki, prezes Zrzeszenia Kaszubsko - Pomorskiego, na co dzień mieszkaniec powiatu... kartuskiego.

- Mamy wiele poważniejszych tematów niż kwestia stolicy Kaszub - bagatelizuje szef ZKP. - Fakty mówią same za siebie: głównym miastem naszego regionu, w którym skupia się życie naukowe, gospodarcze, kulturalne czy polityczne, od wieków jest Gdańsk. Nawet przed I wojną światową środowisko skupione wokół Aleksandra Majkowskiego doszło do wniosku, że stolicą Kaszub jest ewidentnie Gdańsk. Te fakty uszanowało zrzeszenie wpisując w statut już dawno to miasto jako siedzibę władz naczelnych. Nie mam natomiast nic przeciwko temu, żeby jakieś inne kaszubskie miasto na tyle dynamicznie się rozwijało by przyćmić Gdańsk swoim znaczeniem oraz siłą oddziaływania na cały region. Tymczasem nawet na to się nie zanosi więc szkoda czasu na jałowe dyskusje.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie