Tę ustawę trzeba wywalić w kosmos, bo ona jest obrazą dla obywateli - mówi senator Ryszard Świlski o korespondencyjnych wyborach

Ryszarda Wojciechowska
Ryszarda Wojciechowska
Wybory prezydenckie 2020. - To są narzędzia niegodne kraju demokratycznego. Słyszymy od tygodni - nie idź do parku, nie idź do lasu ale idź na wybory, idź poszukać swojej skrzynki do głosowania, do której będziesz musiał wrzucić ten pakiet wyborczy. Mieszkam w miejscowości, w której skrzynki pocztowej nie ma. Więc co? Ktoś z nią przyjedzie i wojsko będzie tej skrzynki pilnować? - mówi senator.

Wierzy pan w głosowanie korespondencyjne?
To nie kwestia wiary tylko przekonania, że tych wyborów w maju nie będzie.

Na jakiej podstawie opiera pan to przekonanie?

Na takiej, że te wybory stały się tematem zastępczym dla obecnej ekipy rządzącej, elementem zasłony dymnej nad tym, co się obecnie dzieje. Państwo nie daje sobie rady z kryzysem ani z epidemią, która panuje w kraju. I to zamieszanie wokół wyborów to próba przykrycia największego obecnie problemu, nieudolności państwa.

Ale Sejm przyjął ustawę o powszechnym głosowaniu korespondencyjnym i teraz przechodzi ona do Senatu.
Ustawę, w której złamane są wszelkie kanony, zapisane w Konstytucji, a dotyczące równości, powszechności i tajności głosowania. Wszystkie te zasady wysadzono w powietrze, łącznie z tą, że majstruje się przy ordynacji wyborczej na 30 dni przed wyborami, nie oglądając się na wyrok Trybunału Konstytucyjnego, który głosi, że nie można dokonywać zmian w prawie wyborczym na 6 miesięcy przed terminem wyborów. Ta władza prze do wyborów bo wie, że niedługo nastąpi koniec jej rządów. I traktuje je jak ostatnią deskę ratunku.

PiS powtarza, że głosowanie korespondencyjne to jedyne rozwiązanie w tej sytuacji.
To absolutna schizofrenia z ich strony. Przypominam sobie jeszcze niedawne wypowiedzi posła Horały, który mówił, że takie wybory to dziura w systemie wyborczym, że to jakiś proceder skupu głosów itd. Poseł Bielan twierdził, że może dojść do zafałszowania wyniku wyborczego itd. A dzisiaj te same osoby są piewcami korespondencyjnego głosowania.

Gdzie, pana zdaniem, w tych nowych przepisach czai się największe niebezpieczeństwo?
Przecież od tygodni mówi się: zostań w domu, nie wychodź. A tu się chce powoływać wyborcze komisje obwodowe czy gminne. Chce się angażować nie kilkadziesiąt tysięcy, tylko kilkaset tysięcy osób do tego, żeby pracowały w systemie wyborczym.

Przecież to nie tylko komisje, ale też pracownicy Poczty Polskiej, którzy będą musieli dostarczać tę wyborczą korespondencję, odbierać. Proszę się zapytać ludzi pracujących na poczcie, czy mają pełne wykazy adresów osób przebywających na kwarantannie. Odpowiem pani od razu na to pytanie: - nie, nie mają. Proszę zapytać, czy poza rękawiczkami i maseczkami mają jakąś inną odzież ochronną? Nie. A przecież chodzi o bezpieczeństwo ludzi.

Część pracy spadnie też na samorządy.
A ten rząd nie cierpi samorządów. Zmiana w ordynacji zakłada też, że jeśli burmistrz czy wójt nie powoła komisji, bo, na przykład, nie będzie chętnych, to wojewoda może wyznaczyć osoby do pracy w komisji. Kogo wyznaczy? Urzędnika, który będzie musiał wypełnić to polecenie albo odejść z pracy. To są narzędzia niegodne kraju demokratycznego. Słyszymy od tygodni - nie idź do parku, nie idź do lasu ale idź na wybory, idź poszukać swojej skrzynki do głosowania, do której będziesz musiał wrzucić ten pakiet wyborczy. Mieszkam w miejscowości, w której skrzynki pocztowej nie ma. Więc co? Ktoś z nią przyjedzie i wojsko będzie tej skrzynki pilnować?

Zwłaszcza, że w tych skrzynkach znajdą się nasze wrażliwe dane.
Bo oprócz karty wyborczej będzie też do wypełnienia oświadczenie z imieniem i nazwiskiem, peselem i podpisem obywatela. I co, ja mam wtedy pilnować tej skrzynki, żeby ktoś jej nie ukradł i nie wykorzystał moich danych w jakimś celu?

Kontrowersje budzi też zapis, który został już lekko zmodyfikowany ale nadal jest groźny czyli kara 3 lat więzienia za kradzież karty do glosowania lub jej przerobienie.
To jest tak skandaliczne, że nie ma słów.

Jak się więc Senat zachowa?
Ministrowie Sasin i Emilewicz szantażują senatorów mówiąc, że tę ustawę trzeba przyjąć natychmiast. Ale nie poddamy się szantażowi. Już kilka razy w ostatnich tygodniach na prośbę rządzących, podejmowaliśmy decyzje szybko. Przyjęliśmy specustawę, umawiając się z obecną władzą, że poprawki jakie do niej wprowadzimy, zostaną zaakceptowane. Nie zostały. Błyskawicznie pracowaliśmy nad tzw. tarczą antykryzysową, chociaż to nie tarcza tylko raczej sito. Ale robiliśmy to dla dobra mieszkańców naszego kraju. Jednak ustawa dotycząca korespondencyjnych wyborów nie ma nic wspólnego z dobrem mieszkańców. Bo Polacy tych wyborów nie chcą. Mamy 30 dni i zapewniam, że nie przyspieszymy trybu procedowania nad tą ustawą.

Senat będzie próbował coś w niej zmienić?
Nie. Tę ustawę trzeba wywalić w kosmos. Bo ona jest obrazą dla obywateli w czasach pandemii. Jeżeli ktoś rękoma senatorów chce prowadzić ludzi do choroby albo na śmierć, to ja do tego ręki nie przyłożę. Nie miałbym po co wracać do domu. I myślę, że moi koledzy i koleżanki w Senacie zrobią tak samo.

Czytaj także

Niezdrowe produkty wciąż polecane jako korzystne

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie