Tczew: Agresywny amstaff zostanie uśpiony?

Sebastian Dadaczyński
Udostępnij:
Bardzo groźny amstaff, który atakował ludzi i zagryzł kundelka, najprawdopodobniej zostanie uśpiony. Przebywającym w schronisku psem nie chce się bowiem zająć żaden behawiorysta, by odzwyczaić go od złych nawyków.

- Kiedy trafiło do nas zwierzę, zwróciliśmy się z prośbą o pomoc do różnych organizacji, ale żadna z nich nie chce podjąć się pracy z psem - wyjaśnia Joanna Sobaszkiewicz, kierownik tczewskiego azylu. - Powód jest bardzo prosty. Sprawa zaszła za daleko, amstaff atakował ludzi i nikt nie da gwarancji, że po przejściu terapii będzie spokojny. Co więcej, żaden ze specjalistów nie chce wziąć na siebie odpowiedzialności, podpisując zgodę na późniejszą adopcję czworonoga.

W ubiegłym roku amstaff pogryzł policjanta i pracownicę Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej, a w połowie czerwca tego roku zagryzł kundelka wyprowadzanego przez jednego ze starszych mieszkańców Tczewa. Do zdarzenia doszło na terenie ogrodu działkowego przy ul. Czatkowskiej.

Jednak dzięki wspólnej akcji strażników miejskich, policjantów i pracowników tczewskiego schroniska dla bezdomnych zwierząt udało się złapać niebezpiecznego czworonoga. Trafił do azylu. W ocenie kierownika tej placówki, agresja u psa wynika z tego, że właściciel czworonoga wcześniej szczuł amstaffa.

- Ten pies ma zakodowane, że obcy jest dla niego wrogiem - dodaje Joanna Sobaszkiewicz. - W schronisku rzuca się na kraty za każdym razem, gdy odwiedza nas któryś z mieszkańców, oglądając inne psy. Sami pracownicy mu nie ufają. Dla bezpieczeństwa do klatki amstaffa zawsze wchodzi dwóch opiekunów. Jeden sprząta, drugi obserwuje zachowanie psa.

Przedstawiciele azylu chcą jeszcze poczekać tydzień, czy któraś z organizacji zdecyduje się na terapię psa. Jeśli żadna się nie znajdzie, amstaff zostanie uśpiony. - Ostateczną decyzję podejmie lekarz weterynarii - wyjaśnia kierownik schroniska.

Dodajmy, że sprawa właściciela niebezpiecznego czworonoga trafiła już do Sądu Grodzkiego.
- Mężczyzna dobrowolnie poddał się karze - dodaje Dariusz Górski, rzecznik tczewskiej policji. - Otrzymał grzywnę w wysokości 250 zł za nieodpowiednie zabezpieczenie psa na terenie ogrodu działkowego, gdzie doszło do zagryzienia kundelka.

Codziennie rano najważniejsze informacje z "Dziennika Bałtyckiego" prosto na Twoją skrzynkę e-mail. Zapisz się do newslettera!

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze 3

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

w
www.walkdog.pl
Największą karę poniesie zwierze.
j
jo
250 zł? A gdzie pozostałe koszty?
m
miłośniczka piesków
dajcie psu szanse może bendzie dobrze z psiulem szkoda go usypiać wiem że pies jest nauczony atakować a dla byłego właściciela to jest mała kara 250 zł a pies musi być uśpiony niech ktos pomoże temu pieskowi
Przejdź na stronę główną Dziennik Bałtycki
Dodaj ogłoszenie