Tatry: Giewont pochłonął już w sumie ponad 70 ofiar. Największe tragedie w historii. Sierpień najgorszym miesiącem

Kacper Rogacin
Kacper Rogacin
Zaktualizowano 
Fot. Tomasz Skowroński / Polska Press
Pioruny przyciągane przez metalowy krzyż znajdujący się na szczycie Giewontu stanowią duże niebezpieczeństwo dla turystów. Największe tragedie miały miejsce pod koniec lat 30. ubiegłego wieku, kiedy łącznie zginęło tam dziesięć osób.

Czwartkowe burze nad Tatrami zakończyły się jedną z największych tragedii w historii tych gór. Przez wiele lat, szczególnie w okresie wakacyjnym, Giewont był miejscem wielu niebezpiecznych, a czasem niestety tragicznych wydarzeń. Największy horror, związany z burzami, miał tam miejsce pod koniec lat 30. ubiegłego wieku.

Tragiczny 15 sierpnia

W 1937 roku, 15 sierpnia, dokładnie w Święto Wniebowzięcia Matki Boskiej, zginęły na Giewoncie cztery osoby. Ciała dwóch ofiar były opisywane jako „doszczętnie zwęglone”. Inna ofiara została odrzucona przez piorun na odległość pięćdziesięciu metrów. Zginął wtedy m.in. kobziarz, który grał na szczycie dla turystów.

Dokładnie dwa lata później - co do dnia - na pobliskiej Świnicy zginęło sześć osób. Wtedy śmierć zadały nie tylko pioruny - ich huk wywołał bowiem potężną lawinę. Na Świnicy przebywało wtedy kilkadziesiąt osób, które wpadły w panikę.

Również 15 sierpnia, ale 1981 roku z wierzchołka Giewontu wystartował lotniarz. Jego maszyna runęła w dół, a on sam zawisł nad ogromną przepaścią. Doznał wielu poważnych złamań, ale przeżył.

Od 1909 roku, kiedy rozpoczęto zbieranie danych na ten temat, Giewont pochłonął ponad siedemdziesiąt ofiar. Zdecydowana większość z nich zginęła z powodu uderzeń piorunów.

Lawina w 2003 roku

28 stycznia 2003 roku w Tatrach zeszła lawina, która porwała dziewięć osób z grupy licealistów zmierząjących na Rysy. W nocy przed zejściem lawiny zmieniły się warunki atmosferyczne: wystąpiło ocieplenie i opad deszczu. Obowiązywał drugi stopień zagrożenia lawinowego w pięciostopniowej skali. Mimo to nauczyciel z drugim opiekunem i drugą częścią grupy (razem 13 osób: 10 uczniów, brat jednego z nich i dwóch opiekunów) poszli na szczyt. Ze schroniska wyruszyli o godzinie 6:30.

Lawina w stronę Czarnego Stawu zeszła ok. godziny 11:00 z Rysów, prawie spod samego szczytu. W momencie gdy zaatakowała grupę, ta była podzielona: z przodu szły trzy osoby, z tyłu dwie mniejsze grupki. Wielkość lawiny ocenia się na 13 hektarów, długość toru ruchu – na ponad 1200 m, masę spadającego śniegu – na 26 000 ton (tyle pozostało na powierzchni; według znawców znacznie więcej śniegu uległo wtłoczeniu do stawu), a czoło lawiny miało kilka metrów wysokości. Uderzenie było tak silne, że strzaskało pokrywę lodową na dużej części powierzchni stawu, nawet w odległości ponad 200 metrów od brzegu, mimo że miała ona grubość wahającą się od 70 do 100 centymetrów. Cztery osoby, w tym nauczyciel, znalazły się nad obrywem masy śnieżnej, dzięki czemu nie odniosły obrażeń.

W wyniku zejścia lawiny śmierć poniosło osiem osób. Ciało ostatniej z nich - 16-letniej Justyny - znaleziono dopiero 17 czerwca 2003 roku.

Giewont straszy co chwilę

Czwartkowe wyładowania, w wyniku których zginęło pięć osób, nie były pierwszymi od dawna. Równo rok temu na Giewoncie doszło do kilku poważnych wypadków, które mogły skończyć się tragicznie.

W maju piorun trafił w dwójkę turystów, którzy zlekceważyli oznaki zbliżającej się burzy i nie schronili się w bezpiecznym miejscu. Doznali poważnych oparzeń, a jeden z nich niedowładu kończyn. Ze szczytu wrócili jednak o własnych siłach, a do szpitala trafili dopiero wtedy, gdy jeden z nich zasłabł i wymagał natychmiastowej pomocy.

Dwa miesiące później znów doszło do niebezpiecznego wydarzenia. Czterech turystów z Litwy zostało porażonych piorunem na Przełączce Herbacianej, przez którą prowadzi szlak na Giewont. Wylądowali w szpitalu - jeden z nich z ciężkimi obrażeniami.

POLECAMY W SERWISIE POLSKATIMES.PL:

polecane: FLESZ: Zmiana w logowaniu na konto. Uwaga na oszustów.

Wideo

Materiał oryginalny: Tatry: Giewont pochłonął już w sumie ponad 70 ofiar. Największe tragedie w historii. Sierpień najgorszym miesiącem - Polska Times

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 6

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

S
Statystyka

Stek niepopartych faktami bzdur.

Poczytaj, mierny dziennikarzyno, statystyki TOPR. Od istnienia TOPR (ponad 100 lat), od pioruna zginęło w całych Tatrach niespełna 30 osób, wszystkich ok. 1000.

G
Gość

Slaby artykul. Statystyki razem osobno, o co tu chodzi... Porazka...

a
aJ.2
25 sierpnia, 08:11, a5:

Czy zamontują wreszcie na tym krzyżu instalację odgromową z ujściem prądu 50 metrów od krzyża?

Raczej grubo ponad 500m. Cały Giewont to skała wapienna pokryta gdzieniegdzie pieciocentymetrową warstwą ziemi i trzymających ją mchów.

a
aj.1

Tytuł i wstęp widoczny na innych stronach sugeruje, że z winy krzyża zginęło od piorunów kilkadziesiąt osób. Jedynie ci nieliczni, którzy klikną akurat w ten artykuł, doczytają, że policzono zbiorczo ofiary błyskawic na innych szczytach (bez krzyży) czy ofiary lawin. Nie manipulujcie. Wypadek śmiertelny od pioruna na Giewoncie zdarza się średnio raz na dekadę. Kliknijcie sobie na hasło piorun na Wikipedii, obejrzyjcie zdjęcia, jak wielopunktowo potrafi uderzyć piorun, kiedy nie ma "punktu koncentracji", metalowej konstrukcji. TEN KRZYŻ URATOWAŁ PRAWDOPODOBNIE W ZESZŁYM TYGODNIU PONAD SETKĘ OSÓB.

a
a5

Czy zamontują wreszcie na tym krzyżu instalację odgromową z ujściem prądu 50 metrów od krzyża?

J
Jacek

Echo w sposób szmatławy dołącza do akcji prześladowania krzyża na Giewoncie. Wstyd.

Dodaj ogłoszenie