Taniec feretronów, burza na Twitterze. O co chodzi w tym nietypowym zwyczaju?

Piotr Piotrowski
Tomasz Smuga
Udostępnij:
Od ponad 300 lat w kaszubskiej ludowej pobożności istnieje zwyczaj pokłonu świętym obrazem. Jednak co roku, gdy tylko pielgrzymkowy sezon „otwiera” wiosenny odpust Wniebowstąpienia Pańskiego na wejherowskiej Kalwarii, w mediach społecznościowych przetacza się nawałnica hejtu, nietolerancji i zwykłej niewiedzy.

Faktycznie. Można być zaskoczonym, a przy pierwszym oglądaniu, dosłownie zbaranieć. Widok zaskakuje. Oto rośli mężczyźni i delikatne panienki w ludowych strojach, czy mali ministranci w komeżkach wywijają feretronami. To obustronnie namalowane obraz religijne w ozdobnych ramach, płaskorzeźba lub figury świętej postaci, umieszczone na podstawie i przeznaczone do noszenia.

Zaskakujące widowisko: obraz, dotychczas niesiony w dostojnej i powolnej procesji, nagle zaczyna się gwałtownie obracać, kołować, pochylać, przeginać to w jedną, to w drugą stronę. To wszystko w rytmie muzyki orkiestrowej z dominującym dźwiękiem trąbek i całej rodziny innych instrumentów dętych. Dla patrzącego z zewnątrz ekipa wykonuje coś na kształt aerobiku. Dziwacznego, bo z udziałem czczonego wizerunku Matki Bożej czy świętego.

Filmy z feretronami, które ukazują się w ostatnich kilku dniach, robią zawrotną karierę w Internecie. Na twitterowym koncie @Archidiecezja Gdańska filmik z pokłonem z Wejherowa odnotował już 50 tys. wyświetleń. Jednak w komentarzach nie ma już zaciekawienia i sympatii. Jest burzliwa dyskusja. Ze skalą ocen wyrażonych w słowach: średniowiecze, Polska XXI wiek, zwyrodnienie, kretynizm, pogaństwo.

Mimo to że każdy ma dostęp do informacji i może znaleźć wyjaśnienie tego zwyczaju, to hejt nie zelżał. Mało tego - można mieć wrażenie, że uderza spotęgowany. To pokazuje, że wciąż wielu nie wykazało zrozumienia dla kaszubskiej tradycji i pobożności ludowej.

Lądowy pokłon

Zjawiskowe wydarzenie religijne z udziałem świętych wizerunków jest wyjątkowe dla Kaszub, jedyne w całej Polsce. Towarzyszy wielu kaszubskim pielgrzymkom w sanktuariach - w Wejherowie, Wielu, Sianowie. Oglądanie można rozpocząć co roku w czasie wejherowskiego odpustu Wniebowstąpienia Pańskiego. To tu odbywa się wówczas tzw. odpust lądowy, ponieważ jego uczestnicy przychodzą z Kaszub lądowych - z Lini, Gdańska-Oliwy, Kościerzyny, Kartuz i powiatu kartuskiego, z południowych stron powiatu wejherowskiego.

Zwyczaj tańca z feretronami opisuje Wikipedia. Szeroko opisał go też Tadeusz T. Głuszko w swoim tekście pt. „Kalwaria inna niż wszystkie” („Gadki z Chatki”, nr 82, VIII 2009). Oto etnograficzne wyjaśnienie, zawarte w opisie pielgrzymek oliwskich do wejherowskiej Kalwarii. „Od niepamiętnych czasów żywy jest na Kaszubach zwyczaj pokłonów sprzętów pielgrzymkowych - krzyża, towarzyszących mu dwu małych chorągwi i feretronu. Sprzęty gdańskiej kompanii kłaniają się kościołowi macierzystemu, kiedy następuje chwila wymarszu do Wejherowa […]; po drodze kłaniają się krzyżom przydrożnym, kaplicom i kościołom; w Wejherowie zaś kłaniają się sprzętom wejherowskiej procesji, która wychodzi im na powitanie oraz sprzętom innych kompanii, których namnożyło się ostatnio bez liku. […]

Obrazy niosą tak zwani obraźnicy - jeden przy każdym ramieniu feretronu. Przednią parę stanowią mężczyźni bardziej doświadczeni. [...] W innych kompaniach, gdzie feretrony są lżejsze, niosą je kobiety, zazwyczaj są to bardzo młode dziewczęta. Obraźnicy (albo obraźniczki) kłaniają się, wykonując feretronem znak krzyża, zataczając koło bądź podrzucając nim. Najczęściej łączy się znak krzyża z kołowaniem.

Pielgrzymi z Lini nie potrafią wyjaśnić, co oznacza podrzucanie feretronu. Uważa się, że zataczanie koła wychwala doskonałość nieskończonego Boga. Natomiast znak krzyża łączy się z gestem błogosławieństwa. Obraz oliwski kłania się głębokim skłonem do przodu. Przy normalnym znaku krzyża odpowiada to przełożeniu dłoni z czoła na pierś. Następnie wraca do pozycji wyjściowej i obraźnicy przechylają go w lewo, wyprostowują i jeszcze raz przechylają - ale tym razem w prawo, co odpowiada przekładaniu dłoni na ramię lewe i prawe. Wszystkie skłony są głębokie, równe prawie 90 stopni. Najtrudniejszy jest skłon do przodu. Obraźnicy z przedniej pary muszą tak przycupnąć pod feretronem, by nie oberwać w ramię albo po głowie. Do wykonywania tych ewolucji nie wolno zakładać przylegających spodni - nie tak dawno jednemu z oliwskich obraźników puścił szew na całym złączeniu nogawek. Na szczęście do ich stroju należą długie czerwone płaszcze. Obrzęd pokłonu trwa krótko, jest widowiskowy i pozostawia silne wrażenie”.

Geneza i znaczenie tych zwyczajów nie są znane. Widać wyraźnie jednak, że taniec wykonywany z feretronami wpisuje się w akt powitania i pozdrowienia. Z pewnością jest to bardzo stara tradycja, być może wywodząca się z początków ustanowienia wejherowskiej Kalwarii. Tę ufundował wojewoda malborski Jakub hrabia Wejher na terenach swoich dóbr rzucewskich jako wotum za uratowanie życia na wojnie. W niemal bezludnym miejscu hrabia postawił w 1643 roku kościół i żeby go uczynić świątynią parafialną, założył przy nim miasto Weiheropolis, dzisiejsze Wejherowo.

Trzy lata później sprowadził franciszkańskich reformatów, którym wystawił kościół z klasztorem, a zauważając rosnące w świecie zainteresowanie nabożeństwami kalwaryjskimi, nakazał budowę kalwarii. Dróżki kalwaryjskie wytyczył w 1648 roku cysters z oddalonego o dzień drogi oliwskiego opactwa, Robert z Werden. Do roku 1654 powstało 18 barokowych kapliczek. Z biegiem lat ufundowano kolejne, dziś jest ich 26.

Szczególna cześć, a co za tym iść może, cześć w formie pokłonów feretronów, jest związana z legendą. Kalwarię Wejherowską nazywa się też Kaszubską Jerozolimą. Jeszcze do niedawna wielu Kaszubów wierzyło, że Jezus Chrystus przeszedł drogę krzyżową na ich kalwarii, tam poniósł śmierć i stamtąd uniósł się do nieba.

Pozdrowienia z Rzymu

Trzeba przypomnieć, że znak - signum - jako symbol grupy czy oddziału odgrywał bardzo ważną rolę w różnych historycznych formacjach. W legionach rzymskich był niesiony przed oddziałem wojska, ułatwiał identyfikację, wyznaczał miejsce w walce. Utrata znaku oznaczała hańbę dla żołnierza, który go niósł. Tak było też w średniowieczu i w wiekach późniejszych, gdy chorągwi używano jeszcze w bezpośredniej walce podczas bitwy.

Trzeba pamiętać, że dla Rzymian proporce miały szczególne ważne znaczenie polityczne. Zaraz po objęciu rządów w 26 r. Poncjusz Piłat wprowadził znaki legionowe do Jerozolimy. Stało się to w okresie wyjątkowej rytualnej czystości, w czasie święta Jom Kippur, co spotkało się z żywym protestem Żydów. Ślad tego znajdziemy w powieści E. Dored pt. „Piłat i Nazarejczyk”. Tutaj Piłat mówi do członków Sanhedrynu: „Nie wystawiłem wizerunków bóstw […] ani żadnych portretów, które mogły kogokolwiek urazić. To są przepisowe proporce legionu, własne godło imperatora”. Dla Piłata był to akt symbolicznego zajęcia Jerozolimy.

Oczywiście, dodatkowym elementem powodującym sprzeciw Żydów był fakt, że znaki miały wizerunki orłów, co sprzeciwiało się żydowskiemu zakazowi tworzenia wizerunków istot żywych. Dodatkowo słowa „znaki” czy „znamiona” odnoszą się także do Chrystusa. W hymnie Wenancjusza Fortunata padają słowa „Vexilla regis prodeunt” - „Krzyża wznoszą się znamiona”. Łacińskie „vexilium” oznaczało chorągiew w kształcie płata tkaniny, zawieszonej na poprzeczce, przymocowanej do lancy bądź kija. To taki sam kształt chorągwi, który znamy w naszych kościołach. To właśnie współczesne „znaki Króla”.

Zatem znak jest zawsze elementem, częścią, osobistym znamieniem grupy, która go niesie. On tę grupę utożsamia, wyraża i ukazuje na zewnątrz. Każdy członek grupy znajdujący się „pod znakiem” - łac. „sub signo” - nosi też w sobie znamię, identyfikuje się ze znakiem, jest oznakowany. Tym samym znak bierze udział w tym, co można nazwać rytuałem danej grupy. A tym jest pozdrowienie czy oddanie szacunku. W kościele chorągwie pochyla się na podniesienie czy też w czasie błogosławieństwa Najświętszym Sakramentem. W tym sensie znak modli się wraz z tymi, kogo reprezentuje. Jest w tym też głębokie przekonanie, że w czynność symboliczną włączona jest także materia. Czyli nie tylko ludzie. W pewnym sensie „cały świat” się modli, w tym także to, co materialne. Nie bez przyczyny ludzie zabierają gałązki brzozowe z ołtarzy Bożego Ciała, poświęcone palmy, zioła czy wianki umieszczało się niegdyś (a i dziś też) za ramą świętego obrazu. To intuicja istnienia świata niepodzielonego na sacrum i profanum. Tego, o którym zapomnieliśmy albo zapominamy, ale którego nam ludziom abstrakcji i racjonalizmu brakuje.

Kaszubska mądrość

Temu połączeniu dwóch światów nieprzerwanie od wieków nie poddają się Kaszubi. Kto tylko zagłębi się w arkana ludowych mądrości i przypowieści, które funkcjonują obecnie w różnych miejscach tej krainy, wie, że tu wciąż żywe są legendy, opowieści, fantastyczne postaci i dawni bohaterowie. I w tym wszystkim też to, co nazywamy pobożnością ludową. Zawsze jest duże niebezpieczeństwo, że pobożność taka nabierze cech magicznych czy zabobonnych. Podobnie pobożność intelektualna może zdryfować w ideologię - fatalne dowody na to mieliśmy w XX wieku, ale dalej niektórych one nie przekonały do zweryfikowania kierunku drogi kultu rozumu i nauki.

Pobożność ludowa, często niezrozumiała i pogardzana (jak widać na Twitterze). Warto tu przypomnieć co powiedział papież Franciszek na jednej z porannych Mszy św. w Domu św. Marty: „Jeśli chcesz wiedzieć, kim jest Maryja, idź do teologa, a on ci wszystko wyjaśni. Jeśli jednak chcesz wiedzieć, jak kochać Maryję, idź do Ludu Bożego, on cię nauczy tego o wiele lepiej […]. Wiara Ludu Bożego jest wiarą prostą, być może bez wielkiej teologii, ale z teologią nieomylną w środku, bo za nią stoi Duch”.

Za rok kolejny odpust w Wejherowie. I kolejna burza w mediach społecznościowych?

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Materiały promocyjne partnera

Świat bez broni jądrowej. Apel w 77. rocznicę ataku na Nagasaki

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Więcej informacji na stronie głównej Dziennik Bałtycki
Dodaj ogłoszenie