Takich uli nie kupisz nigdzie! Pan Edmund robi je z pni drzew i maluje [ZDJĘCIA]

RedakcjaZaktualizowano 
Edmund Żywicki z Parchowa pszczelarstwem interesuje się od najmłodszych lat. Tworzy między innymi własne "domki" dla pszczół Łukasz Boyke
Niebanalne ule, które znajdują się w pasiece Edmunda Żywickiego z Parchowa, przyciągają uwagę każdego. Ich niepowtarzalność polega przede wszystkim na tym, że zostały wykonane własnoręcznie przez pszczelarza z pni drzew. Najtrudniejsze - zdaniem ich właściciela - jest właśnie wydrążenie ich środków.

- Takich uli jak te wykonane przeze mnie nie ma nigdzie w sprzedaży - tłumaczy Edmund Żywicki, pszczelarz z Parchowa. - Wszystkie, które mam w swojej pasiece, wykonywałem samodzielnie. Z zawodu jestem stolarzem, więc tak się składa, że potrafię coś w tym drewnie wydłubać. Łączę więc swoje pasje i zainteresowania, by to wszystko nie było takie monotonne.

Pszczelarz przyznaje, że wykonanie takiego ula jest bardzo trudne chociażby z uwagi na to, że wewnątrz twardego pnia jest bardzo mało miejsca.

- Najtrudniejsze jest odpowiednie wydrążenie pnia tak, aby ściśle określone w wymiarach ramki zmieściły się w ten otwór. Jeśli otwór będzie za duży, powstaną niepotrzebne szczeliny, natomiast jeśli za mały, to w ogóle się nie zmieszczą. Po tym, jak pozbędziemy się już tego, co w środku, trzeba dostatecznie szczelnie zamknąć taki ul. To bardzo ważne, aby żadne inne owady nie mały dostępu do jego wnętrza - dodaje Żywicki.

 

Polub Strefę  AGRO Pomorskie na Facebooku!

 

Mieszkaniec Parchowa to jeden z niewielu znanych w regionie pszczelarzy, którzy o swojej pasji potrafią opowiadać godzinami. W pobliżu Bytowa - bo w sąsiednim Niezabyszewie -  swoją pasiekę ma jeszcze Roman Bułka, który prowadzi tu specjalistyczne gospodarstwo pszczelarskie i każdego roku w sierpniu organizuje Święto Miodu. Podobnie jak Bułka, także Edmund Żywicki zaraził się pasją od swojego ojca.

- O pszczołach i ulach dowiedziałem się od mojego dziadka i ojca i tak już kilkadziesiąt lat zarażony jestem tą pasją pszczelarstwa. Trzeba przyznać, że jak się człowiek blisko przypatrzy pszczołom, to dopiero nabiera szacunku do tych małych istot. Tam nie tylko hierarchia, ale wszystko jest poukładane. Zarówno matka pszczela, jak i robotnica należą do jednej, żeńskiej płci. Jednak ich role w ulu są różne. Matka pszczela, nazywana nie bez powodu królową, cieszy się poważaniem wśród robotnic i jest przez nie chroniona, otaczana i karmiona. W każdej rodzinie pszczelej występuje zwykle jedna matka. Czasem tylko zdarzają się okresy mateczności, momenty, gdy w rodzinie są jednocześnie dwie matki - stara i młoda. Pszczół robotnic jest natomiast w rodzinie sporo więcej, bo około kilkudziesięciu tysięcy. Role między matką pszczelą a pozostałymi przedstawicielkami płci żeńskiej są ściśle podzielone. Matka pszczela przede wszystkim ma zdolność rozmnażania, czyli produkuje jajeczka, z których później powstają młode pszczoły. Jej płodność w szczytowym okresie pożytkowym może osiągać od 1500 do 2000 jajeczek dziennie (w zależności od rasy pszczoły). Matka pszczela pełni też w rodzinie rolę nadrzędną - scala robotnice w jedną kompletną społeczność. Udaje się jej to dzięki produkcji feromonów, które pszczoły robotnice przekazują sobie wzajemnie.

Żywicki w pasiece posiada kilkadziesiąt uli swojej roboty. Twierdzi, że pszczołom należy się szacunek, a ludzie mogliby się od nich wiele nauczyć.

 

Łukasz Boyke       

l.boyke@prasa.gda.pl
 

polecane: Wyniki wyborów parlamentarnych 2019

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 1

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Z
Zuzia

Takim ludziom tez należy się szacunek. Czapki z głów.

Dodaj ogłoszenie