Ta książka to spłacenie naszego długu pamięci

Jarosław Zalesiński
Udostępnij:
„Pogrzebani nocą”, pierwsza taka książka o Grudniu ’70, zbiór sylwetek ofiar, często chwyta za gardło - pisze Jarosław Zalesiński

"POGRZEBANI NOCĄ" - KLIKNIJ I KUP [KSIĘGARNIA INTERNETOWA]

Książka „Pogrzebani nocą”, która 16 grudnia, w rocznicę dramatu, jaki się rozegrał w Gdańsku, Gdyni i Elblągu w 1970 roku, ukaże się wraz z wydaniem „Dziennika Bałtyckiego”, to powód do wielu zdumień. Dlaczego właściwie - takie pytanie nasuwa się od razu- książka pojawia się dopiero teraz, 45 lat po tamtej tragedii? Przecież zadanie uczczenia pamięci tych, którzy wtedy zginęli, wydaje się tak elementarne i oczywiste, że historycy i publicyści powinni się go podjąć, ledwie skończyliśmy w Polsce z cenzurą. A jednak nikt tego nie zrobił... Oczywiście, wszystkie te nazwiska trafiły na pomniki, niektóre pojawiły się w nazwach skwerów czy ulic, ale przecież każda z tych osób zasługuje na specjalną pamięć, a nie jedynie wybrane. To prawda, powstał film „Czarny czwartek. Janek Wiśniewski padł” (w 2011 roku...), dzięki któremu poznaliśmy lepiej Brunona Drywę, zastrzelonego w Gdyni, ale to tylko jedna z 27 osób, które zginęły. Zbyszek Godlewski, pierwowzór Janka Wiśniewskiego z grudniowej ballady, doczekał się własnej legendy. W Elblągu Marian Sawicz, jedyna ofiara w tym mieście, ma skwer swojego imienia. Dopiero jednak „Pogrzebani nocą” spłacają wreszcie pewien nasz dług wobec każdej ofiary.

Kolejne zdumienie przeżyjemy, kiedy przeczytamy umieszczone na okładce nazwiska ofiar i ich wiek. 15 lat, 17 lat, 18 lat, 20 lat - na ulicach Gdańska, Gdyni czy Elbląga ginęli wtedy chłopcy lub co najwyżej dwudziestoparolatkowie. Kazimierz Stojecki, którego w Gdańsku rozjechał transporter opancerzony, mężczyzna 48-letni, był w tej grupie dość wyjątkowy. Ta generacyjna wspólnota, kiedy zaczynamy czytać poszczególne sylwetki, okazuje się także wspólnotą losu. Ofiary Grudnia ’70 na Wybrzeżu Gdańskim to pierwsze powojenne pokolenie, rocznik 40 lub 50. Nad ich życiem ciążyły dwa dramaty: powojennych zniszczeń Polski oraz komunistycznej dewastacji kraju. Na ogół wychodzili z wielkiej biedy (choć nie wszyscy), na Wybrzeże przenosili się (albo dojeżdżali z Kaszub) z nadzieją na trochę lepsze życie. Większość mieszkała na stancjach, pracowała po całych dniach, za psie pieniądze. Kiedy się o tym czyta, zaczyna się rozumieć gwałtowność grudniowego buntu. Jakoś się jednak potrafili, choć na minimalnym poziomie, w tej komunistycznej szarzyźnie mimo wszystko urządzić. Niektórzy planowali już ślub. Józefa Pawłowskiego pochowano zresztą w ślubnym garniturze...

Ta książka napierw zdumiewa, a potem zaczyna czytającego chwytać za gardło. Straszne jest zderzenie zwyczajności tych losów z okrucieństwem, często przypadkowej, śmierci. Koszmarem jest to, jak ci ludzie ginęli. Makabrą ich nocne pogrzeby. Rodziny nie zawsze miały pewność, czy w trumnach były ciała ich synów. Jeden z ojców potajemnie rozkopał grób, by się o tym przekonać, jedna z matek po takim haniebnym pogrzebie położyła się do łóżka i już z niego nie wstała - po kilku miesiącach trzeba ją było odwieźć do szpitala. Ale inna matka, która też nie wie, czy w grobie leży jej syn, czy też inna z grudniowych ofiar, mówi, że nad tym grobem modli się za wszystkich, którzy zginęli.

Opis tego wszystkiego, co działo się po grudniowych dniach, jest integralną częścią zawartych w książce sylwetek ofiar. „Pogrzebani nocą” to w tym samym stopniu hołd oddany ofiarom, co pytanie o to, co działo się z naszą pamięcią o nich, aż po demokratyczną Polskę, która dopiero z czasem i z oporami zadbała o jakie takie rekompensaty. Grudzień to wciąż niezabliźniona rana w zbiorowej pamięci. „Pogrzebani nocą” pozwalają to zrozumieć.

Brunon Drywa, Apolinary Formela, Zygmunt Gliniecki, Zbigniew Godlewski, Jan Kałużny, Jerzy Kuchcik, Stanisław Lewandowski, Jerzy Matelski, Stefan Mosiewicz, Zbigniew Nastały, Józef Pawłowski, Andrzej Perzyński, Ludwik Piernicki, Jan Polechoński, Zygmunt Polito, Waldemar Rebinin, Marian Sawicz, Stanisław Sieradzan, Jerzy Skonieczka, Kazimierz Stojecki, Bogdan Sypka, Józef Widerlik, Marian Wójcik, Zbigniew Wycichowski, Waldemar Zajczonko, Marian Zastawny, Janusz Żebrowski - ta książka jest o nich. To znaczy: o każdym z nich.

Premiera książki "Pogrzebani nocą" o ofiarach grudnia '70 na Wybrzeżu Gdańskim już 14 grudnia - kliknij w obrazek i dowiedz się więcej:

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

d
drhab
Staszek Sieradzan był moim młodszym kolega z naszej szkoły średniej - Technikum Chłodniczego w Gdyni. Był wysoki, czarnowłosy, przystojny, raczej porywczy. Po jego śmierci rozmawiałem z jego dziewczyną, która twierdziła, że został zatrzymany przez MO. Ponieważ "stawiał się" wciągnęli go do bramy budynku przy ulicy Bema, w okolicy teatru i tam go zastrzelili.

To wstyd, że w wolnej Polsce tak długo trzeba było czekać, żeby przypomnieć ofiary tamtych czasów, które oddały swoje życie za naszą obecna wolność.
Więcej informacji na stronie głównej Dziennik Bałtycki
Dodaj ogłoszenie