Szpital w Słupsku zwolnił pielęgniarki, mimo że są pilnie potrzebne na oddział izolacyjny. Dlaczego?

Magdalena Olechnowicz
Magdalena Olechnowicz
Udostępnij:
Z oddziału ginekologiczno-położniczego w szpitalu w Słupsku zostały zwolnione niedawno dwie pielęgniarki. Panie nie rozumieją tej decyzji, zwłaszcza, że pilnie są potrzebne pielęgniarki do pracy w oddziale izolacyjnym dla osób zarażonych koronawirusem. Szpital jednak odpowiada, że nie widzi dalszych możliwości współpracy z tymi paniami.

Z naszą redakcją skontaktowały się pielęgniarki, które zostały zwolnione z oddziału ginekologiczno-położniczego w Słupsku

- Zarząd pozbył się nas w białych rękawiczkach. Z dnia na dzień dostałyśmy wypowiedzenia. Byłyśmy zatrudnione na kontraktach, więc obowiązywał nas jedynie miesięczny okres wypowiedzenia - opowiada jedna z pań (nazwisko do wiadomości w redakcji). - Wypowiedzenia wręczyła nam kadrowa. Nie miałyśmy nawet możliwości rozmowy z zarządem.

Tymczasem na drzwiach oddziału powieszono informację, że pilnie poszukiwane są pielęgniarki chętne do pracy w oddziale dla chorych z koronawirusem. Dlaczego wiec szpital zwalnia doświadczone pielęgniarki?

Szpital w Słupsku zwolnił pielęgniarki, mimo że są pilnie potrzebne na oddział izolacyjny. Dlaczego?
Fot. Czytelnik

- Sytuacja jest dla nas zupełnie nie zrozumiała. Mamy pandemię, sytuacja w szpitalu jest bardzo trudna, ponieważ brakuje personelu. Także dlatego, że oprócz tego, część osób jest chora, to bardzo dużo osób przebywa na kwarantannie ze względu na kontakt z zarażonymi - mówi zwolniona pielęgniarka.

Zaznacza, że teraz zostały zwolnione dwie, ale wcześniej jeszcze kilka. Jedną z nich jest pani, z którą także rozmawialiśmy.

- Zostałam zwolniona jeszcze w sierpniu, pracować miałam do końca września. W tym oddziale nie przestrzega się praw pracowniczych, dlatego cieszę się, że już tam nie pracuję i nie wiążę żadnej przyszłości ze szpitalem w Słupsku. Jest tam dużo uchybień, które zgłaszałam przełożonej, ale nigdy nic z tym nie zrobiła - mówi pielęgniarka.

O jakie uchybienia chodzi?

- Dużo by tego wymieniać, ale na przykład zestawy nie zgadzały się z tym, co miałam na tacy. Jestem instrumentariuszką i nie mogę sobie na to pozwolić, że podczas operacji nie zgadza mi się liczba wykorzystywanych narzędzi - mówi. - Albo na przykład po znieczuleniu pacjentka leży naga, niczym nie przykryta, takie sytuacje nie mogą się zdarzać, ponieważ to brak respektowania praw człowieka i poszanowania jego godności - uważa pielęgniarka. - Jednak z powodu zgłaszania takich zastrzeżeń, byłam niewygodna dla oddziałowej - uważa kobieta.

Główny problem jest jednak taki, że zwolnione panie pracowały na kontraktach, a inne pracują na etatach. Od początku był konflikt na tym tle. Pielęgniarki kontraktowe często pracują w kilku miejscach i nie zawsze są dyspozycyjne.

- W mojej umowie było wyraźnie napisane, że harmonogram pracy w szpitalu będzie ustalany w porozumieniu ze mną. W sytuacji, gdybym nie mogła stawić się na dyżur, jestem zobowiązana znaleźć zastępstwo. Jednak harmonogram w ogóle nie był ustalany w porozumieniu ze mną. Gdy zwracałam na to uwagę, odwracało się to przeciwko mnie. Ciągle mnie poprawiano, cokolwiek nie zrobiłam, było to źle zrobione Ciągle były awantury. Może więc dobrze, że tak się sprawa zakończyła - mówi kobieta.

Co na to szpital?

Jak do sprawy odnosi się szpital? Dlaczego w tak trudnych czasach zwalnia pielęgniarki?

- Obie panie zatrudnione były w formie umowy cywilno -prawnej w Oddziale Położniczo-Ginekologicznym. Już od dłuższego czasu współpraca z tymi paniami nie układała się dobrze. Personel położniczy, jak i lekarski, nie widział współpracy z obiema paniami, dlatego też dla dobra oddziału oraz dla uspokojenia atmosfery w oddziale została podjęta decyzja o rozwiązaniu umowy z paniami zgodnie z obowiązującymi umowami cywilno-prawnymi - wyjaśnia Marcin Prusak, rzecznik prasowy szpitala w Słupsku. - Problem braku współpracy między paniami, a położnymi był zgłaszany Związkom Zawodowym Pielęgniarek i Położnych. Związek Zawodowy przychylił się do rozwiązania umowy z Paniami - dodaje rzecznik.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Materiał oryginalny: Szpital w Słupsku zwolnił pielęgniarki, mimo że są pilnie potrzebne na oddział izolacyjny. Dlaczego? - Głos Pomorza

Komentarze 14

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
"Dr Basiukiewicz: „Jesteśmy w zapaści, wpadliśmy na ciężarówkę z Bergamo”. Trzeba natychmiast znieść kwarantannę dla personelu medycznego!

We wtorek (20.10.2020) kardiolog Paweł Basiukiewicz, specjalista chorób wewnętrznych ze Szpitala Zachodniego w Grodzisku Mazowieckim, zaapelował w programie „Gość Wydarzeń” na antenie Polsatu o natychmiastowe zniesienie obowiązkowej kwarantanny dla lekarzy i pielęgniarek. Zapytany przez red. Bogdana Rymanowskiego o obecną sytuację w służbie zdrowia, Basiukiewicz stwierdził, że system już się załamał.– Już jesteśmy w zapaści. Wpadliśmy na tę ciężarówkę z Bergamo. Teraz możemy znieść jak najszybciej kwarantannę dla personelu medycznego. Nie rozumiem tego przepisu. Przez takie zapisy całe oddziały pracują w zawieszeniu, nie pracują właściwie. To trzeba natychmiast znieść – apelował lekarz.

Wyjaśnił, że problem polega na złej organizacji systemu, która prowadzi do jego zatkania. Przypomniał, że strategia stojąca za lockdownem, czyli spłaszczanie krzywej zakażeń, miała na celu zachowanie drożność służby zdrowia dla pacjentów niecovidowych. – Stało się odwrotnie. Niezakażeni umierali w domach lub w szpitalach na choroby, które potrafimy leczyć – wskazał Basiukiewicz i przytoczył dane, z których wynika, że od czasu lockdownu o 30% wrosła liczba zgonów z powodu zawału serca.

Z kolei pacjenci, którzy wymagają operacji, ale jako zakażeni trafili do szpitala covidowego, muszą mieć przekładany zabieg. – Na oddziałach covidowych, w szpitalach II stopnia pacjenci mogą w zasadzie tylko leżeć. Operacje nie są refundowane – powiedział dr Basiukewicz i wyjaśnił, że zabiegi robione są tylko w szpitalu III stopnia, a więc siłą rzeczy system się zatyka.

Kardiolog podkreślił, że nie ma żadnych danych naukowych, które uzasadniałyby wprowadzanie lockdownu i dystansowania społecznego, a cena jaką płacimy za te obostrzenia jest ogromna i będzie rosnąć.

Odnosząc się do wypowiedzi premiera Mateusza Morawieckiego, który zapewnił, że Polska idzie dobra drogą, a jako argument przedstawił artykuł z renomowanego pisma medycznego „The Lancet”, Basiukiewicz wyjaśnił, że nie jest to publikacja naukowa, tylko list do redakcji. Podkreślił, że efektem odrzucenia koncepcji budowania odporności zbiorowej w grupie młodych i zdrowych, która stałaby się tarczą dla całego społeczeństwa jest to, że obecnie wirus idzie równomiernie przez całą populację, co prowadzi do większej liczby zgonów.

– Cały świat poszedł w złą stronę. Powinniśmy iść drogą ograniczania ilości zgonów, a nie ograniczenia rozprzestrzeniania koronawirusa – powiedział Basiukiewicz."

https://wprawo.pl/dr-basiukiewicz-jestesmy-w-zapasci-wpadlismy-na-ciezarowke-z-bergamo-trzeba-natychmiast-zniesc-kwarantanne-dla-personelu-medycznego/
G
Gość
5 listopada, 8:12, MONsz:

Na tym oddziale większość Pań to położne, a nie pielęgniarki. To są całkiem inne zawody. Jest konflikt wszystkich położnych z oddziałową, która wcześniej pracowała w szpitalu w Miastku i została stamtąd zwolniona za mobbing. W Słupsku taka postawa tej kobiety odpowiada dyrekcji.

Po prostu wystarczy zmienić oddziałowa, a sprawa się wyklaruje.

5 listopada, 15:00, Gość:

Wreszcie biorą się za mobberów. Z inspekcji ochrony środowiska w Słupsku wyleciał za to z pracy kierownik.

Często ludzie bez przygotowania, umiejętności i predyspozycji poprzez znajomości dostają posady. A potem skutki są znane...

Pewne zasady funkcjonują w różnych dziedzinach:

"Czym bardziej mierne przygotowanie merytoryczne,

Tym wyższe stanowisko w administracji państwowej czy samorządowej".

"A do polityki garną się ludzie, którzy nic nie osiągnęli, a więc nieudacznicy i darmozjady. Polityka to dla nich deska ratunku, mogą godnie żyć, nie dając w zamian nic.” Ziuk

https://www.zdrowapolska.org.pl/index.php?option=com_content

M
Monika Nowak

Mialam wątpliwą przyjemność być pacjentka na tym oddziale gdzie mnóstwo "przemiłych" pielęgniarek pracuje... Jak za karę... Niestety odezwałam się w sprawie swoich praw do p. ordynatora przez co w jednej sekundzie zamiast operacji dostałam wypis na którym powypisywano bzdury że chciałam z okna skakać :) żal...

P
Pikawa
5 listopada, 7:31, anty hipokryta:

Nie wiem po co taka afera robiły kwas w pracy i stawały okoniem, pracodawca rozwiązał umowę bo miał do tego prawo a co po pracowniku jak cały czas jest na nie albo na L4

5 listopada, 7:47, Pacjent:

Ty to pewnie z tych zatrudniających na smieciówkach. Kobiety które chcą poszanowania godności innego czlowieka nie zasługują na zwolnienie.

Po za tym pracownik ma obowiązek dbać o swoje miejsce pracy czyż nie, a jak nie ma środków do zadbania to co ma milczeć ? A może powinna przynieść z domu bo szpital oszczędności robi. Często na tym oddziale zamiast prześcieradła kładą podkłady bo nic nie ma.

5 listopada, 8:22, anty hipokryta:

To niech założą sprawę w sondzie skoro zostały niesłusznie zwolnione.

Sonde to ty sobie włusz, wiesz gdzie

D
Dekalog
5 listopada, 11:10, Gość:

Kadrowa Weronika D. w akcji 😀

Oj Weroniko, opinia podłej osoby cię zadowala? Krzywdzenie podległych pracowników zwróci się kiedyś przeciwko tobie, a dzisiaj o przyjaciół trudno...

G
Gość
5 listopada, 8:12, MONsz:

Na tym oddziale większość Pań to położne, a nie pielęgniarki. To są całkiem inne zawody. Jest konflikt wszystkich położnych z oddziałową, która wcześniej pracowała w szpitalu w Miastku i została stamtąd zwolniona za mobbing. W Słupsku taka postawa tej kobiety odpowiada dyrekcji.

Po prostu wystarczy zmienić oddziałowa, a sprawa się wyklaruje.

Wreszcie biorą się za mobberów. Z inspekcji ochrony środowiska w Słupsku wyleciał za to z pracy kierownik.

Często ludzie bez przygotowania, umiejętności i predyspozycji poprzez znajomości dostają posady. A potem skutki są znane...

G
Gość
5 listopada, 8:12, MONsz:

Na tym oddziale większość Pań to położne, a nie pielęgniarki. To są całkiem inne zawody. Jest konflikt wszystkich położnych z oddziałową, która wcześniej pracowała w szpitalu w Miastku i została stamtąd zwolniona za mobbing. W Słupsku taka postawa tej kobiety odpowiada dyrekcji.

Po prostu wystarczy zmienić oddziałowa, a sprawa się wyklaruje.

"Większość", ale nie wszystkie. Miałam tam praktyki studenckie i powiem Ci, że tam jest więcej pielęgniarek niż Ci się wydaje

G
Gość

o co tu bić pianę?

G
Gość

Kadrowa Weronika D. w akcji 😀

G
Gość

Ale w tym szpitalu to normalne, że się nie szanuje pracownika zwłaszcza pielęgniarek. Robią z ludźmi co chcą, a zwłaszcza z osobami które mówią głośno co im się nie podoba albo walczą o swoje. Powiesz coś, jesteś niewygodny dla ordynatora bądź dla oddziałowej to odrazu Cię nie ma na oddziale albo w szpitalu. Może kiedyś ktoś przejrzy na oczy i nagłośni co tam się dzieje jak Prezes z panią Weroniką traktują ludzi i jak ludzie są zastraszani w tym szpitalu. Przedewszystkim pielęgniarki i ratownicy są traktowani jak śmieci! nawet w dobie pandemij zero szacunku.

D
Dr.Paj Hi Woo

Panie jeszcze kilka innych mają kontraktow jedna ze srok uciekła.

a
anty hipokryta
5 listopada, 7:31, anty hipokryta:

Nie wiem po co taka afera robiły kwas w pracy i stawały okoniem, pracodawca rozwiązał umowę bo miał do tego prawo a co po pracowniku jak cały czas jest na nie albo na L4

5 listopada, 7:47, Pacjent:

Ty to pewnie z tych zatrudniających na smieciówkach. Kobiety które chcą poszanowania godności innego czlowieka nie zasługują na zwolnienie.

Po za tym pracownik ma obowiązek dbać o swoje miejsce pracy czyż nie, a jak nie ma środków do zadbania to co ma milczeć ? A może powinna przynieść z domu bo szpital oszczędności robi. Często na tym oddziale zamiast prześcieradła kładą podkłady bo nic nie ma.

To niech założą sprawę w sondzie skoro zostały niesłusznie zwolnione.

G
Gość
5 listopada, 7:31, anty hipokryta:

Nie wiem po co taka afera robiły kwas w pracy i stawały okoniem, pracodawca rozwiązał umowę bo miał do tego prawo a co po pracowniku jak cały czas jest na nie albo na L4

oby nie przytrafiło się to tobie tak jak tym kobietom i później nie czytał jeszcze durnowatych komentarzy takich jak ten na swój temat!

a
anty hipokryta

Nie wiem po co taka afera robiły kwas w pracy i stawały okoniem, pracodawca rozwiązał umowę bo miał do tego prawo a co po pracowniku jak cały czas jest na nie albo na L4

Przejdź na stronę główną Dziennik Bałtycki
Dodaj ogłoszenie