Szkoła w Kokoszkach. MEN uważa, że Gdańsk łamie ustawę

Anna Mizera-Nowicka
Przedstawiciele Zespołu Szkół im. M. Płażyńskiego w Pucku, które wygrały w konkursie, mówią, że  trwają przygotowania, by szkoła działała pod ich "rządami". Na zdj. ogłoszenie wyników konkursu
Przedstawiciele Zespołu Szkół im. M. Płażyńskiego w Pucku, które wygrały w konkursie, mówią, że trwają przygotowania, by szkoła działała pod ich "rządami". Na zdj. ogłoszenie wyników konkursu P. Świderski
Udostępnij:
Czy przekazanie szkoły w Kokoszkach prywatnemu operatorowi jest niezgodne z prawem? Według Ministerstwa Edukacji Narodowej, gdańskiej Solidarności, ZNP i gdańskiego SLD - tak. Inne zdanie na ten temat mają gdańscy urzędnicy.

Wybierając prywatnego operatora dla publicznej szkoły w Kokoszkach według Ministerstwa Edukacji Narodowej władze Gdańska złamały prawo.

- W związku z sytuacją w Gdańsku Ministerstwo Edukacji Narodowej informowało, że przekazywanie dużych szkół (w przypadku sytuacji w Gdańsku będących jeszcze w budowie) jest niezgodne z ustawą o systemie oświaty - podkreśla wicedyrektor Departamentu Kształcenia Ogólnego i Wychowania MEN, Alina Sarnecka, w odpowiedzi na pismo Franciszka Potulskiego z gdańskich struktur SLD.

Wicedyrektor zaznacza też, że "przekazanie szkoły publicznej prowadzonej przez jednostkę samorządu terytorialnego do prowadzenia stowarzyszeniu jest obwarowane określonymi warunkami. Szkoła taka powinna jednak liczyć nie więcej niż 70 uczniów".

Takie stanowisko resortu edukacji nie dziwi Franciszka Potulskiego.

- Na Pomorzu jest obecnie kilka osób, które tworzyły prawo oświatowe, a wśród nich ja. Dlatego wiem, że edukacja jest zadaniem własnym samorządu i nie można go przekazać innemu podmiotowi. Tego prawa nie można interpretować inaczej - podkreśla były wiceminister oświaty i członek Związku Nauczycielstwa Polskiego. Dodaje też, że według jego wyliczeń sprawny operator szkoły może na niej zarobić aż 1 mln zł rocznie.

Inaczej na tę sprawę patrzą jednak gdańscy urzędnicy:

- W żadnym miejscu pisma ministerstwo nie odnosi się do gdańskiego przypadku. Zadano resortowi pytanie, czy można przekazywać szkoły? Na takie pytanie może być tylko jedna odpowiedź. W naszym przypadku wydzierżawiamy budynek, w którym powołana zostanie dopiero szkoła - podkreśla Piotr Kowalczuk, wicedyrektor wydziału edukacji w gdańskim magistracie. - Ustawa o systemie oświaty nie mówi nic o "szkołach w budowie", na co małym druczkiem w nawiasie na końcu powołuje się urzędniczka ministerialna w piśmie do byłego wiceministra tegoż resortu.

Tymczasem, jak udało nam się nieoficjalnie ustalić, członkowie gdańskiej Solidarności i ZNP rozważają złożenie wspólnej skargi do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego. Jednym z ich argumentów miałoby być właśnie pismo z MEN.

Skargę do rzecznik praw obywatelskich zamierza złożyć też gdańska radna, Jolanta Banach.
- Boję się, że stosowanie takich praktyk jak w przypadku szkoły w Kokoszkach w dłuższej perspektywie może doprowadzić do naruszenia interesu publicznego, m.in. segregacji szkół - dla dzieci uboższych i bogatszych, a także do spadku jakości nauczania, bo nauczyciele, pracując bez Karty Nauczyciela, nie będą mogli liczyć i starać się o awans - tłumaczy.

WIĘCEJ na ten temat przeczytasz w czwartkowym papierowym wydaniu "Dziennika Bałtyckiego" z 27.02.2014 r. albo kupując e-wydanie gazety

Treści, za które warto zapłacić!
REPORTAŻE, WYWIADY, CIEKAWOSTKI


Zobacz nasze Magazyny: REJSY, HISTORIA, NA WEEKEND

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Materiał oryginalny: Szkoła w Kokoszkach. MEN uważa, że Gdańsk łamie ustawę - Dziennik Bałtycki

Komentarze 7

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

L
Luiza
3 lata temu otwierano w Poznaniu nową, dużą szkołę na pięknym osiedlu i również fundacja Familijny Poznań próbowała ją przejąć- zdecydowane protesty mieszkańców zapobiegły temu. 2 lata temu próbowali przejąć wielką szkołę na innym rozbudowującym się osiedlu- mieszkańcy nie pozwolili na to, bardzo aktywnie wspierali nas radni osiedlowi. Propozycje wzbudzały oburzenie- szkoły wybudowane za nasze podatki mają służyć do zarabiania wybranej grupie osób, na czym fundacja oszczędzi, żeby mieć dochód? To nie jest instytucja charytatywna!
K
Krytyk
aby mieć czas na zarząd kupowanymi przez siebie mieszkaniami. Poza tym niektórzy nabywcy sprzedanego im miejskiego majątku użyczają P. Adamowiczowi miejsca w radzie nadzorczej, w której ma szansę dodatkowo dorobić honorarium w kwocie ca połowa jego dochodu z tytułu prezydentury - vide GEPEC, sprzedał i się zatrudnił. Taka aktywność Adamowicza niestety
doprowadziła go do błędów w rachunkach i dlatego poznańska prokuratura
zmuszona jest mu pomóc policzyć te jego mieszkania i pewnie nie tylko mieszkania.
N
Nairam
"W naszym przypadku wydzierżawiamy budynek, w którym powołana zostanie dopiero szkoła - podkreśla Piotr Kowalczuk, wicedyrektor wydziału edukacji w gdańskim magistracie. - Ustawa o systemie oświaty nie mówi nic o "szkołach w budowie,..." . "Szkoła w budowie" nie jest jeszcze szkołą wypełniającą swoją edukacyjną misję. Budynkiem w trakcie budowy, w którym ma być otwarta szkoła, zajmuje się nadzór budowlany a nie jakaś tam prywatna firma edukacyjna. Widać, że P. Kowalczuk nie potrafi przeczytać
ze zrozumieniem Ustawy o Systemie Oświaty i czym prędzej powinien opuścić
zajmowane stanowisko.
c
cep
RZucili sie na POlskie szkoly biora wszystko nawet cmentarze
O
Obserwator
Brawo Panie Dyrektorze Kowalczuk. Wg Pana filozofii w tej chwili Gmina Gdańsk buduje jakiś budynek o niewiadomym przeznaczeniu, który po przekazaniu w dzierżawę okaże się szkołą. Niech Pan poczyta sobie dokument pt "Pozwolenie na budowę" to zobaczy Pan, że jedną z podstawowych informacji tam zawartych jest funkcja budynku. Nie się Pan nie kompromituje.
a
aneriz
oddanie szkoły w prywatne ręce jest niezgodne z prawem /....możliwe do 70 uczniów/ to jedno, a drugie ,to zatrudnianie nauczycieli z kodeksu pracy dość niebezpieczna praktyka dla środowiska nauczycielskiego .
P
Paweł
publiczna szkoła , nie powinna być kierowana przez prywatna firmę
Przejdź na stronę główną Dziennik Bałtycki
Dodaj ogłoszenie