reklama

Szkoła na czterech łapach. Psy rozumieją nas podwójnie

Rozmawiała: Dorota Abramowicz Zaktualizowano 
123RF
Słowa mogą oszukać człowieka, ale nigdy nie oszukają psa - mówi Miriam Gołębiewska, trenerka i psycholog zwierząt. - Zwierzęta nauczyły się doskonale wyczuwać nasz nastrój.

Tygodnik „Science” opublikował rewelacyjne doniesienia węgierskich naukowców. Badanie rezonansem magnetycznym udowodniło, że psy rozumieją nas „podwójnie” - ich mózg reaguje zarówno na konkretne słowa, jak i na intonację mowy człowieka. Czy jest Pani zaskoczona?

Badania są bardzo interesujące, mówią jednak o tym, co od dawna widzą osoby pracujące z psami. Podam taki przykład - kiedy podczas szkolenia zamierzam pochwalić psa, zazwyczaj używam słowa „super”. I moje psy wówczas wiedzą, że prawidłowo wykonały zadanie, a ich pani jest z tego zadowolona. Zdarza się, zwłaszcza gdy wracam z seminarium we Włoszech, że zapominam się i powtarzam za tamtejszymi szkoleniowcami jako pochwałę słowo „bravo”!

„Uczniowie” rozumieją włoski?

Oczywiście, że tak. Pies bardzo dużo wyłapuje nie tylko z brzmienia konkretnego słowa, ale także z naszej ekspresji, mimiki, tonu, towarzyszącym nam emocjom. Składa to wszystko w jeden, jasny komunikat - „jest świetnie, pani jest radosna, trzeba się cieszyć”!

A jeśli takim radosnym, miłym tonem powiem „durna, wredna suka”?

Dla suki będzie to pochwała, którą także należy się cieszyć. Same słowa mogą oszukać drugiego człowieka, ale nie oszukają psa. On doskonale wyczuwa nasz nastrój i jeśli powiemy złe słowa z czułością, nie zauważy różnicy. I odwrotnie - wydaje się, że jesteśmy mili dla psa, skoro mówimy mu same dobre, przyjazne słowa. Jeśli jednak towarzyszy im strach lub złość, to pies w tym momencie, odczytując prawidłowo mowę ciała, natychmiast nas rozszyfrowuje. Skoro już jesteśmy przy słowach, to w języku polskim jest jeden bardzo mocny, brzydki wyraz, którego psy się boją.

Co to za słowo?

K... wa. Przepraszam, że przywołuję je w tej rozmowie, ale to konieczne. Zauważyłam, że w kontaktach pies - człowiek pada ono w różnych, niekomfortowych sytuacjach, np. gdy nagle pies pociągnie właściciela na smyczy, a ten upadnie albo gdy zwierzak znienacka skoczy na opiekuna, brudząc mu spodnie. Człowiek nie wytrzyma, przeklnie, a pies przestraszy się i skojarzy to słowo ze złymi emocjami. Kiedy takie sytuacje powtarzają się, a wyraz „k... wa” pada często z ust właściciela, wówczas samo słowo odbierane jest jako zagrożenie. Nawet wtedy, gdy wypowiada je w charakterze przecinka i raczej spokojnie obca osoba na ulicy. W takiej sytuacji pies będzie czuł się niekomfortowo, a wręcz może się bać.

Może trzeba wprowadzić zasadę, by nie przeklinać przy psie?

Nie byłoby to takie złe, ale wiem, że czasem trudno się powstrzymać. Błędem przy szkoleniu jest także druga strona medalu - powstrzymywanie emocji. Samo powiedzenie obojętnym tonem „dobry pies” lub „super”, kiedy wykona polecenie, działa na zwierzaka tak sobie. Jeśli jednak pan całym sobą wyrazi radość, będzie się uśmiechał, to efekty będą większe. Kolejna kwestia to równowaga emocjonalna opiekuna - albo raczej jej brak. Są osoby, które niespodziewanie dla psa nagle wybuchają. Bo coś się nie udało, bo się zniecierpliwiły, kiedy piąty raz nie wykonał polecenia... To nie fair. Zwierzę nie wie, co się dzieje, nie jest to ani uczące, ani przyjemne.

O jakich sytuacjach Pani mówi?

Na przykład o krzyczeniu na psa, który ciągnie na smyczy. Nie nauczy ono zwierzęcia, że ma na smyczy nie ciągnąć, ale przekaże sygnał, że trzeba unikać człowieka, który smycz trzyma w ręku. Czworonóg nie posłucha osoby wkurzonej. I zachowa się tak jak człowiek, który spotka się z niezrozumiałą agresją drugiej osoby - albo odwróci się i odejdzie, albo będzie się bronić, czyli zacznie warczeć, pokaże zęby lub nawet ugryzie. Wyżywanie się na psie może sprawić, że nawet późniejsze podawanie smakołyków za dobrze wykonane zadanie nie spełni swojej roli - pies będzie się już nas bał. Jeśli takie nieprzewidywalne dla niego wybuchy powtarzają się często, to przestanie słuchać właściciela.

Niektórzy nie potrafią się opanować..

Mamy metodę, którą sprawdza się podczas nauki jazdy konnej. Kiedy widzimy, że jeźdźcowi puszczają nerwy, proponujemy, by wsadził sobie...palec do nosa. To działa - z palcem w nosie trudno się denerwować. Mówiąc poważnie, w niektórych sytuacjach życiowych niełatwo o opanowanie. Sama też się z tym borykam, jednak wiem, że złość nie przełoży się na dobre wychowanie psa. Niekontrolowane wybuchy mogą zniszczyć długo budowane relacje.

Czy będzie je można naprawić?

Trudne pytanie. Pewnie tak, ale po pierwsze trwa to dość długo, a po drugie mogą one nie być już tak dobre, jak wcześniej. Lepiej więc ich nie psuć. A w tym pomoże między innymi dobre rozumienie psa, umiejętne odczytywanie jego zachowań. Im lepiej go rozumiemy, tym mniej nas denerwuje. Taka wiedza tłumaczy na przykład niechęć czworonogów wobec osób nietrzeźwych.

Nie lubią zapachu alkoholu?

Raczej naszych zachowań pod jego wpływem. Osoba pijana jest nieprzewidywalna, dziwnie się rusza, chwieje, bywa także niestabilna emocjonalnie. Dlatego w najlepszym przypadku psy unikają nietrzeźwych.

Pytanie od Czytelnika

Problem z psem, który akceptuje tylko mamę

Tomasz:

Pies akceptuje w naszym domu tylko mamę. Na pozostałych trzech członków rodziny (panów) tylko warczy - zarówno wtedy, gdy mama jest w domu i gdy jej nie ma. Dla nas jest miły jedynie, gdy ma wyjść na spacer. Tam też jest posłuszny i nie ma z nim problemów. Dopiero gdy wraca się z nim do domu, to robi się agresywny - już przy zdejmowaniu obroży. Gdy męska część domowników z uczuciem i spokojem chce do niego podejść, aby go pogłaskać, zaczyna się warczenie. Gdy mamy nie ma w domu, pies najchętniej leży w zaciemnionym miejscu pod drzwiami wejściowymi.

Pies urodził się na wsi, trafił do mieszkania w bloku, gdy miał trzy miesiące. Jako szczeniak nie zachowywał się agresywnie. Był wesołym i bardzo nadpobudliwym psem.

Jest karmiony głównie przez mamę, która na wszystko mu pozwalała. Teraz w domu nie może się od niego opędzić. Gdy mama pierwsza położy się spać, a tata siedzi jeszcze w fotelu i ogląda telewizję, pies podbiega do niego i warczy. Gdy się tata położy do łóżka, ten się uspokaja.

I jeszcze jedna ważna sprawa. Weterynarz stwierdził, że pies choruje na epilepsję. Dostaje leki, ale nie zawsze skuteczne. Raz na jakiś czas ma ataki.

Miriam Gołębiewska:

Nie sądzę, by wpływ na zachowanie psa miała epilepsja. Podczas ataków, niekoniecznie połączonych z drgawkami, zwierzak traci kontakt z otoczeniem, „zawiesza się” i nieświadomie może ugryźć, ale nie należy tego przekładać na relacje z mężczyznami.

Wprawdzie bez obserwacji wzajemnych relacji między czworonogiem a ludźmi w Państwa domu trudno wydawać ostateczne opinie, jednak spróbuję podpowiedzieć, co warto robić, by pies zaakceptował także męskich domowników. To tylko hipoteza, ale zachowanie psa pokazuje, że boi się panów. Przy czym taka reakcja lękliwego zwierzaka mogła być wywołana przez wasze nieświadome działania.

Po pierwsze, proszę próbować odczytywać zachowania czworonoga. Nie należy wyciągać ręki, głaskać, podchodzić do psa, kryjącego się po kątach. Przestrzegajmy dystansu. Można za to zachęcać (smakołykiem), by podszedł do nas. Jeśli pies podbiega, warcząc, do gospodarza, najlepszą reakcją jest brak reakcji. Należy też zmienić zasadę karmienia. Całodzienna dawka karmy powinna być, przynajmniej początkowo, dawana psu tylko przez panów. I nie z miski, ale z ręki, najlepiej podczas spacerów, chociażby jako nagroda za przybiegnięcie na przywołanie. Jeśli nawiązywanie przyjaznych relacji nie da efektów, proszę o bezpośredni kontakt ze mną.


Masz problem ze swoim zwierzakiem? Zadaj pytanie trenerowi psów. Pytania do naszego eksperta prosimy wysyłać na adres: d.abramowicz@prasa.gda.pl

d.abramowicz@prasa.gda.pl

Flesz - nowi marszałkowie Sejmu i Senatu, sukces opozycji

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 1

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

A
Antypsiarz

Pies rozumie dwa razy,że musi się dwa razy wykasztanić dziennie, wtedy trzeba użyć słowa-super. Ja jak wejdę w śmierdzącego kasztana używam k...wa. Najgorsi są psiarze oni nie rozumieją nic, ale naukowcy nie zajmują się nimi. Agresji psiarzy nie da się wyleczyć.

Dodaj ogłoszenie