Szkoła na czterech łapach. Mój pies to demolka

Dorota AbramowiczZaktualizowano 
123RF
Karcenie psa po czasie nic nie da - mówi Miriam Gołębiewska, trenerka i psycholog zwierząt. - Tylko natychmiastowa reakcja w momencie, gdy pies coś niszczy, daje jakiekolwiek efekty.

„Ratunku!” - pisze do nas pani Krystyna. - „Mam psa-demolkę”. I dalej barwnie opisuje wszystkie przewiny wyżła Maksa, który podczas nieobecności opiekunów potrafi otworzyć szafę i wyciągnąć z niej wszystkie ubrania, a zamknięty w pokoju wygryza dziurę w drzwiach. Jak sobie poradzić z takim szkodnikiem?

Wbrew pozorom nie jest to rzadki problem. Zwłaszcza młode psy potrafią, podczas nieobecności właścicieli, dosłownie zdemolować mieszkanie. Gryzą buty, niszczą kanapy, wyciągają puch z poduszek i przegryzają kable. Niektórzy opiekunowie twierdzą wręcz, że każdy pies musi „swoje” zniszczyć. A to nieprawda. Jeśli nie pozwolimy na demolowanie domu, to zniszczeń nie będzie.

Łatwo mówić...

Ależ można tego dokonać! Praca nad młodym psem to inwestycja, która będzie procentować przez lata. To, czego szczeniak się nauczy w pierwszym roku życia, pozostanie w nim do końca. Gorzej, gdy zaniedbamy „działalność wychowawczą”, zbyt późno próbując zmienić nawyki zwierzaka.

Czy w takiej sytuacji będziemy skazani na niepowodzenie?

Nigdy nie jest za późno, chociaż trzeba będzie dłużej popracować z ulubieńcem.

Do tej pory z żalem wspominam drogie buty, pogryzione przez szczeniaka trzeciego dnia po wzięciu go ze schroniska...

Proszę przypomnieć sobie, gdzie pani zostawiła te buty? Bo jeśli na podłodze, w pobliżu legowiska, to nie należy dziwić się zniszczeniom. Sami prosimy się o kłopoty, pozostawiając na widoku szczeniaka cenne przedmioty. Młody pies z ciekawości, poznając świat, może pogryźć i telefon komórkowy, i laptop. Dlatego w dniu zaproszenia psa do domu usuwamy z jego oczu wszystko, co dla nas jest wartościowe. Wynosimy rzeczy do innego pomieszczenia lub kładziemy tak wysoko, że ich nie sięgnie. Stale też obserwujemy psa, natychmiast reagując na niszczycielskie próby. Jeśli musimy wyjść z domu, pozostawiając go samego, stwórzmy mu odpowiednie warunki. Albo umieszczamy go w klatce, albo zamykamy w pokoju, w którym niczego nie będzie mógł zniszczyć. Jeśli nie mamy odrębnego pokoju, możemy zorganizować dla czworonoga przestrzeń tymczasową na środku salonu. Robimy ogrodzenie z wysokich płyt, zostawiamy go w środku wraz z rzeczami, które będzie mógł bezkarnie gryźć - zabawkami, gryzakami, kośćmi. Do tego, oczywiście, wstawiamy miskę z wodą.

Niektóre psy, jak twierdzą właściciele, dokładnie wiedzą, że niszcząc ludzką własność, robią źle. Taki łobuz po powrocie opiekuna od razu, nie czekając na jego reakcję, kryje się po kątach. Jakby rozumiał, że zaraz zostanie skarcony...

Przede wszystkim zapamiętajmy podstawową prawdę - karcenie psa po czasie nic nie da. Jedynie natychmiastowa reakcja, w momencie, gdy pies coś niszczy, daje efekty. Pies nie rozumie związku przyczynowo-skutkowego między zdarzeniem sprzed godziny lub dwóch a ostrą reakcją opiekuna.

To skąd takie zachowanie?

Tłumaczyłam już jakiś czas temu, że psy znakomicie odbierają nasze emocje - radość, zdenerwowanie, wściekłość. Nawet jeśli po wejściu do domu zapiera nam dech w piersiach i nie zaczynamy od razu krzyczeć na widok zniszczonej kanapy. Jeśli pies-demolka kuli się i próbuje zejść z naszych oczu, to znaczy, że się nas obawia, a nie że łączy fakty. I na pewno jego zachowanie nie ma nic wspólnego z „robieniem na złość”.

To dlaczego gryzie akurat moje ulubione kapcie?

Pies gryzie, bo jest w stresie. A buty mają nasz zapach. Nieprzypadkowo czworonóg wybiera rzeczy należące do osób, które lubi.

Skąd ten stres?

Przyczyn może być wiele, na przykład nieobecność opiekuna. Trudno jednak odczytywać nam psie emocje. Ludzkie emocje nie zawsze też bywają dla nas czytelne, ale pozostaje nam spytanie drugiego człowieka. Psa nie możemy spytać, dlaczego coś zrobił. Nawet podczas terapii behawioralnej bywa trudno i nieraz możemy tylko domniemywać. Jeśli pojawia się problem, konieczna jest obserwacja zwierzęcia. Można zostawić włączoną kamerkę, która pokaże, jak pies zachowuje się, gdy nas nie ma. I proszę mi wierzyć, niektóre z takich filmików, pokazujących rozpacz i przerażenie zwierzaka, chwytają za serce. Dlatego też, gdy musimy zostawiać psa samego, nie zaczynajmy od razu od 8-10 godzin. Stopniowo uczmy czworonoga, że samotność nie trwa długo, że ukochany pan wróci. Zaczynajmy od kilku minut, potem wydłużajmy ten czas. Przed każdym wyjściem z domu zabierajmy czworonoga na spacer, pozwólmy mu się wybiegać. Kiedy nasza nieobecność się wydłuża, znajdźmy opiekuna, osobę, która będzie zostawała z psem. A kiedy nic już nie pomaga, trzeba sięgnąć, w porozumieniu z weterynarzem, po farmakoterapię. Przy czym należy pamiętać, że każdy taki środek - zarówno ziołowy, jak i będący produktem leczniczym, nie działa z dnia na dzień. Trzeba podawać go jakiś czas, by pojawiły się efekty.

Co zostawiamy, by poprawić mu nastrój podczas naszej nieobecności? Nasze stare ubrania, buty?

Raczej coś związanego z jedzeniem. Mogą to być zabawki, do których upycha się np. serek, mogą być kulki, które pies toczy, a z nich wypada karma. Zostawiamy też zabawki do gryzienia, ale jedynie takie, których zwierzak nie „połknie” od razu. Uwaga na produkty z twardego plastiku, które po pogryzieniu mają ostre krawędzie i mogą być zagrożeniem dla naszego ulubieńca. Wybór zabawek zależy od samego psa. Są zwierzaki, które przez lata delikatnie podgryzają i wylizują tego samego, pluszowego misia, są i takie, dla których najmocniejsza nawet zabawka jest wyzwaniem na dzień, góra dwa.

Czy to zależy od rasy?

To raczej cecha indywidualna. Mówi się np. że husky należą do „niszczycieli”, jednak jeśli psy te, mające ogromną potrzebę wybiegania, korzystają z częstych i intensywnych spacerów, to problem niszczycielstwa nie istnieje.


d.abramowicz@prasa.gda.pl

polecane: FLESZ: Podział Mandatów po wyborach parlamentarnych

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 1

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

A
Antypsiarz

Piszesz znów bzdety o ludziach,którzy dobrodusznie biorą psy ze schroniska. Ty masz przecież hodowle i psy sprzedajesz jak świeże bułeczki. Namawiasz ludzi na posiadanie psa. Głupki kupują psy, a potem zostawiają w schroniskach.Taka jest kolejność. Nie powiesz mi przecież,że Yorki ludzie biorą ze schronisk. Ostatnia moda na te psy spowodowała,że głupki pokupowali te szczekaczki.Teraz Yorków w ludzkich domach jest więcej niż szczurów.Publikujcie te swoje reportaże.Same od tej psiej zarazy(kału,moczu) się rozchorujecie.Czego wam,życzę.

Dodaj ogłoszenie