Szkoła na czterech łapach. Jak na złość sobie rozpuścić zwierzaka [ROZMOWA]

Dorota Abramowicz
Archiwum
Udostępnij:
Psa trzeba kochać mądrze - mówi Miriam Gołębiewska, trenerka i psycholog zwierząt. - Odpowiedzialna miłość nie polega na zgodzie na wszystkie zachcianki naszego ulubieńca

Pani Grażyna ma problem z psem swojej starej przyjaciółki. To duży, dorosły już mastif, który bardzo cieszy się na widok każdego gościa swojej pani. Kładzie mu pysk na ręku, domaga drapania za uchem, zachowuje się, jakby chciał wejść ludziom na kolana. „Czuję się nieswojo” - pisze pani Grażyna. „Nie uspokajają mnie zapewnienia, że pies nie gryzie, że mnie lubi. Po prostu nie chcę, by był wobec mnie nachalny, zresztą czytałam gdzieś, że takie kładzenie mordy na nogach to oznaka psiej dominacji. Jak się mam zachować?”.

To, że pies kładzie pysk na kolanach człowieka, nie jest ani oznaką miłości, ani dominacji. Po prostu zwierzak chce być głaskany, chce zwracać na siebie uwagę.

Zobacz więcej materiałów na temat: Szkoła na czterech łapach

Nie ma wobec tego problemu?

Problem ma nie pani Grażyna, ale właścicielka psa, która go zwyczajnie dobrze nie wychowała. To tak jak z dziećmi - jeśli pozwolimy im niegrzecznie przerywać rozmowę dorosłych, koncentrować na sobie zainteresowanie podczas spotkań towarzyskich, to każda impreza będzie się kręciła wokół dziecka gospodarzy. W domu przyjaciółki pani Grażyny taką centralną postacią jest pies.

Jak mają zachowywać się goście?

Nie powinni reagować na jego zaczepki i zwracać uwagi na psa.

To może być trudne...

Prawda. Znam osobiście przypadki, że z powodu źle wychowanego czworonoga rodzina traciła kolejnych gości - przyjaciół, aż w końcu dochodziło do tego, że nikt już jej nie odwiedzał. I wtedy zaczynało się szukanie pomocy u behawiorysty.

Jak Pani pomagała?

Tłumacząc, że to nie czas na behawiorystę, ale na poważne szkolenie, które trzeba zacząć od opiekunów psa. Bo tak naprawdę pies robi to, na co pozwoli mu człowiek. Błędy zostały zapewne popełnione już w momencie zaproszenia czworonoga do domu. Rodzina, rozczulając się nad uroczym szczeniaczkiem, pozwalała mu na wszystko. Uważała również, że skoro oni jako właściciele są psem zachwyceni, to wszyscy - począwszy od znajomych odwiedzających ich dom aż po obcych ludzi spotykanych na spacerach - powinni ten zachwyt podzielać. I potem, tracąc przyjaciół, ponosiła konsekwencje swego zachowania. Psa można kochać, ale trzeba to robić mądrze.

To znaczy?

Odpowiedzialna miłość nie polega na zgodzie na wszystkie zachcianki naszego ulubieńca, bo to nie ma nic wspólnego z jego dobrem. Poza tym błędem jest utożsamianie potrzeb zwierzęcia z naszymi potrzebami. Niektórzy opiekunowie uważają, że skoro oni lubią nieustannie głaskać zwierzaka, to i pies lubi być ciągle miziany. A to niekoniecznie prawda.

Jakie wobec tego zasady trzeba stosować?

Już wcześniej mówiłam, że biorąc czworonoga do domu, powinniśmy zastanowić się, jakiego psa chcemy mieć. Nie chcemy, by spał w łóżku, kładł mordę na stole czy skakał na ludzi - nie pozwalamy tego robić od początku. Szczególnie małe psy mają tendencję do skakania ludziom na nogi. To, co może być uznane za zabawne w przypadku uroczego szczeniaka, podskakującego przy nas radośnie w letni, suchy dzień, przestaje być miłe jesienią, gdy obłocone łapki zostawiają ślady na eleganckich spodniach. Pies jest zwierzęciem, które nie rozumie, dlaczego wolno mu na nas skakać, gdy świeci słońce, a nie wolno, gdy pada deszcz. Dlatego więc, jeśli jakieś jego zachowanie może sprawić nam albo gościom czy przechodniom kłopot, nie tolerujemy tego. Konsekwentnie.

Często słyszę, że właściciel jest konsekwentny, za to goście i rodzina psa mu rozpuszczają...

Opiekun psa powinien być osobą asertywną. Konieczny jest jasny komunikat - nie głaszcz psa, bo to nie jest zabawka. Nie dawaj mu jedzenia z talerza. To mój pies i nie chcę, byś uczył go złych zachowań.

Tak to można rozmawiać z dobrą koleżanką. Ale z teściową?

Myślę, że wiele osób zrozumie nasze intencje, zwłaszcza jeśli wytłumaczymy, jak uciążliwe i niebezpieczne może być przebywanie pod jednym dachem z niewychowanym psem. Jeśli jednak w domu pojawiają się „niereformowalni” goście lub osoby, których z różnych względów nie chcemy urazić, najlepiej jest zamknąć psa w innym pomieszczeniu. Przy czym, gdy jest to niemożliwe, nie należy popadać w panikę. Przy naszej konsekwencji wychowawczej nawet głucha na argumenty teściowa, odwiedzająca nas od czasu do czasu, nie zepsuje dobrze wychowanego ulubieńca.

Rozmawiała Dorota Abramowicz

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

k
konrad
Z 8 milionów psów w Polsce powyższy tekst może dotyczyć pewnie co czwartego.
Zdecydowana większość trzymana na krótkim łańcuchu przy budzie zapewne nie budzi takich emocji.
Ot, jak by się stał faktycznie zbyt bardzo upierdliwy w zaciszu stodoły lub innym ustronnym miejscu zrobiło by się korektę w populacji a na bazarku za friko nabyło nowszy model........
Przejdź na stronę główną Dziennik Bałtycki
Dodaj ogłoszenie