Szkoła na czterech łapach. Blaski i cienie życia wiejskiego kundla po przejściach

Rozmawiała Dorota Abramowicz
Psu ze schroniska musimy dać czas na oswojenie się z ludźmi. Wychodzenie dręczonego wcześniej psa z traumy może trwać pół roku, a w niektórych sytuacjach nawet rok
Psu ze schroniska musimy dać czas na oswojenie się z ludźmi. Wychodzenie dręczonego wcześniej psa z traumy może trwać pół roku, a w niektórych sytuacjach nawet rok Sławomir Kowalski
Udostępnij:
Wychodzenie dręczonego psa z traumy może trwać nawet rok - mówi Miriam Gołębiewska, trenerka i psycholog zwierząt. - Próby przyspieszania tego procesu mogą spowodować regres zachowań.

Pani Grażyna w obszernym liście opowiada o Łatce, wiejskim kundelku, wegetującym w pobliżu jej letniego domu. „Sunia była wychudzona po kolejnym porodzie, szczeniaki gdzieś zniknęły - pisze Czytelniczka. - Zapchlona, ze skołtunioną sierścią, strasznie bała się ludzi. Dokarmiałam ją latem i bardzo się do mnie przywiązała. Gdy wyjechałam, wyła pod moją bramą. Postanowiłam ją zabrać do miasta, boję się jednak, jak wiejski pies z traumą poradzi sobie w bloku. Co zrobić, by przeprowadzka była bezbolesna? Od czego zacząć?”

Proponuję, po wykąpaniu Łatki, zacząć od wizyty u weterynarza, który zbada psa, da środki na odrobaczenie, odpchlenie, odświerzbienie, wykona niezbędne szczepienia. Kiedy pani wyleczy i odkarmi suczkę, trzeba się będzie także umówić na zabieg sterylizacji. Wcześniej warto kupić obróżkę, długą smycz, a jeśli pies wcześniej nigdy nie chodził na smyczy - szelki.

Łatka na smyczy nigdy nie chodziła, ale był czas, gdy przywiązywano ją do budy na łańcuchu. Za to spacery na smyczy będą dla niej nowością...

Dlatego trzeba pozwolić się jej wybiegać. Jeśli w pobliżu domu nowej właścicielki jest jakiś park, deptak lub chociażby większy trawnik, to tam zaczynamy spacery. Pozwalamy się psu wybiegać, a jeśli już musimy założyć smycz, niech będzie naprawdę bardzo długa. Pamiętajmy, że w mieście kundelek spotyka się z wieloma nowymi bodźcami - hałasem, ruchem samochodowym, dużą liczbą ludzi i obcych psów. Nie wolno go od razu wrzucać na głęboką wodę, prowadząc do centrum handlowego lub uwiązując pod sklepem. Socjalizację rozpoczynamy od mniej zaludnionych miejsc, stopniowo zwiększając częstotliwość kontaktów. Wychodząc na spacer, wkładamy do kieszeni woreczek z suchą karmą. Nagradzamy psa za przybiegnięcie na zawołanie, za wykonywanie podstawowych komend. Zresztą karmienie z ręki przyspieszy tworzenie relacji między czworonogiem a nową opiekunką.

Największym problemem, zdaniem Czytelniczki, może być szczekliwość Łatki i wycie , kiedy nowej pani nie będzie w domu. Sąsiedzi mogą mieć pretensje...

Tego problemu nie da się rozwiązać w krótkim czasie, warto więc uprzedzić sąsiadów o pojawieniu się psa i poprosić o wyrozumiałość. Przyczyną takiego zachowania jest lęk przed samotnym pozostawaniem w domu. Naukę rozpoczynamy od zostawiania psa samego na krótki czas, początkowo nawet od wychodzenia do drugiego pokoju i zamykania za sobą drzwi. Nie reagujemy na popiskiwania, za spokojne oczekiwanie - nagradzamy.

Potem okres separacji można przedłużać, pamiętając, by przy wychodzeniu i powrotach zachowywać się spokojnie, nie pozwalając na nadmierną ekscytację czworonoga. Zostawiamy mu coś do gryzienia lub wypełnioną jedzeniem zabawkę typu kong, by się nie nudził.

Łatka była źle traktowana przez ludzi. Kiedy ktoś nagle podnosi rękę, kuli się i ucieka. Jak sprawić, by zapomniała o niedobrych doświadczeniach?

Na to też trzeba czasu. Bardzo często słyszę pytania, jak szybko nauczyć psa ze schroniska, by przestał bać się obcych ludzi. Z naciskiem na „szybko”, bo idą święta, przyjeżdżają goście, a adoptowany czworonóg nadal jest strachliwy.

Tymczasem wychodzenie dręczonego wcześniej psa z traumy może trwać pół roku, a w niektórych sytuacjach nawet rok! Każda próba przyspieszenia tego procesu może przynieść wręcz przeciwne efekty i regres zachowań psa. Dlatego zaczynamy od małych kroków - zapewnienia bezpieczeństwa w nowym domu, przewidywalnej rutyny, budowania relacji z psem. Stopniowo dajemy mu czas na oswojenie się z ludźmi.

Jest więc szansa, że Łatka za rok wróci na wieś jako zrównoważony ,,miejski pies”?

Oczywiście, że tak. Na pewno pomoże w tym mądre postępowanie nowej opiekunki. Chciałabym jednak w tym momencie, abstrahując od trudnego losu Łatki, powiedzieć kilka słów o wiejskich psach. Wbrew temu, co myślą mieszczuchy, życie psa mieszkającego w budzie, karmionego kaszą z mlekiem i resztkami z gospodarskiego stołu nie bywa takie złe. W gospodarstwach z reguły żyje kilka kundli, które są ze sobą zaprzyjaźnione. Choć nie bywają przytulane u „pańci” na kolanach, nie są wpuszczane do domu i nie dostają najlepszej karmy, mogą razem biegać, eksplorować okolicę, kopać dziury, taplać się w błocie i wytarzać w nieczystościach. Czyli robić to, co pies lubi i to, co robił przez wieki towarzysząc gospodarstwom ludzkim. Jeśli więc psy są odpowiednio karmione, a dodatkowo sterylizowane i kastrowane, to mogą być nawet szczęśliwsze od „mieszczucha”, czekającego w pustym domu na powrót pana i wyprowadzanego na krótki spacer pod blokiem.


Masz problem ze swoim zwierzakiem? Zadaj pytanie trenerowi psów. Pytania do naszego eksperta prosimy wysyłać na adres: [email protected]

„Szkoła na czterech łapach” dostępna w naszej księgarni. Wejdź na stronę ksiegarnia.dziennikbaltycki.pl i zamów


[email protected]

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

A
Antypsiarz
bo ciężko czytać takie głupoty Abram... dawno mnie nie było,ale ty naprawdę jesteś brudas i świrnięta na punkcie kuposrajów.
Przejdź na stronę główną Dziennik Bałtycki
Dodaj ogłoszenie