Szef Straży Miejskiej w Sopocie po raz drugi walczy w sądzie o przywrócenie do pracy

Jacek Wierciński
Mirosław Mudlaff jest przekonany, że kolejna decyzja sądu będzie dla niego korzystna. Zaznacza jednak, że magistrat może, nie ponosząc żadnych konsekwencji, powtarzać to, co zrobił teraz
Mirosław Mudlaff jest przekonany, że kolejna decyzja sądu będzie dla niego korzystna. Zaznacza jednak, że magistrat może, nie ponosząc żadnych konsekwencji, powtarzać to, co zrobił teraz Karolina Misztal
Udostępnij:
Były szef sopockiej Straży Miejskiej wygrał w sądzie batalię o powrót do pracy i znów został zwolniony. Teraz jego sprawa znów trafi przed ten sam sąd, a sytuacja może powtarzać się w nieskończoność.

Wyrzucono go z pracy, a kiedy po roku wywalczył w sądzie decyzję o przywróceniu na stanowisko, z miejsca dostał kolejne wypowiedzenie. - Jestem przekonany, że mam rację i nie zamierzam się poddawać, choć obawiam się, że przez upór pana prezydenta możemy spodziewać się kolejnych „powtórek z rozrywki” - mówi były komendant sopockiej Straży Miejskiej, którego sprawa w kwietniu po raz kolejny trafi przed sąd pracy.

Mirosław Mudlaff stanowisko komendanta Straży Miejskiej w Sopocie stracił w październiku 2014 roku po pijackich ekscesach na sopockich „Wielkich Połowinkach Trójmiasta”. Impreza ściągnęła do kurortu wielu uczniów szkół średnich, często niepełnoletnich, którzy pili alkohol. Policjanci pod opiekę rodziców oddali wówczas czterech pijanych nieletnich, a dwoje nastolatków policjanci przekazali załodze pogotowia z objawami zatrucia alkoholowego.

Prezydent Jacek Karnowski swoją decyzję o dymisji komendanta argumentował tym, że ten, mimo wiedzy o imprezie, „nie wystawił żadnych dodatkowych patroli w godzinach wieczornych i nocnych”. Mudlaff tłumaczył, że o połowinkach dowiedział się na kilka godzin przed ich rozpoczęciem, a przesunięcie godzin pracy patroli byłoby złamaniem kodeksu pracy.

Czytaj więcej na ten temat: Sopot: Komendant Straży Miejskiej odwołany w związku z Wielkimi Połowinkami Trójmiasta

Niemal dokładnie rok po zwolnieniu sąd pracy prawomocnym wyrokiem nakazał przywrócenie mężczyzny na zajmowane stanowisko. W dniu powrotu do pracy Mudlaff znów jednak został zwolniony.

- Prezydent zdecydował - z uwagi na doświadczenie i dorobek zawodowy pana Mudlaffa - o powierzeniu mu na okres trzech miesięcy pracy w Wydziale Bezpieczeństwa i Zarządzania Kryzysowego. Pan Mudlaff zachował dotychczasową pensję i pracę rozpoczął - tłumaczyła Anna Dyksińska z sopockiego magistratu.

I dodała: - Pan Mudlaff otrzymał oświadczenie o rozwiązaniu umowy o pracę za wypowiedzeniem. Okres wypowiedzenia wynosi trzy miesiące. Prezydent stracił zaufanie do pana Mudlaffa jako komendanta Straży Miejskiej, a na tym stanowisku jest ono niezbędne.

Mudlaff pracownikiem magistratu pozostać ma do końca stycznia 2016 r. Dwa miesiące później przed Sądem Rejonowym Gdańsk-Południe rozpocznie się rozpatrywanie kolejnego pozwu. Szef sopockich strażników po raz drugi domaga się bowiem przywrócenia na stanowisko w związku z uznaniem wypowiedzenia umowy pracy za „nieskuteczne”.

Pikanterii sytuacji dodaje fakt, że to ten sam sąd, który wcześniej nakazał przywrócenie komendanta na stanowisko i zapłatę mu przez urzędników 8 tysięcy złotych odszkodowania oraz zapłatę przez Urząd Miasta Sopotu kosztów procesu.

Więcej: Szef sopockiej Straży Miejskiej wrócił do pracy, by dostać wypowiedzenie

- Z doświadczenia wiem już, że sprawa do prawomocnego wyroku potrwać może rok - półtora. W dodatku, jeśli - o czym jestem przekonany - decyzja będzie dla mnie przychylna, prezydent Karnowski może nie ponosząc żadnych konsekwencji powtórzyć to, co zrobił teraz, a potem powtarzać to w nieskończoność. Prezydent o udowodnienie swojej niewinności walczył przed sądem przez sześć lat, ja również nie zamierzam odpuścić, więc, niestety, w 2017 roku i kolejnych latach będziemy mieli do czynienia z sądową telenowelą - mówi Mudlaff.

[email protected]

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze 4

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

O
Oświecony
Skąd masz taką wiedzę Strażniku?Strażniczko? Niby nowy Komendant jest lepszy???
W
Wiadomo
I kto tu ma żal za sądowe telenowele??? Sam zwleka i przeciąga swoje inne sprawy w sytuacjach, w których mu pasuje, a teraz żal?!?!?! Kto pod kim dołki kopie ... mówi stare przysłowie. Ogólna wiedza w okolicy jest, że były komendant nie umie załatwiać ani rozwiązywać swoich spraw i problemów w drodze rozmów i rzetelnych negocjacji, a tylko przez SĄD. Kilka lub kilkanaście spraw w różnych sądach JEDNOCZEŚNIE - to norma. Teraz startuje na komendanta SM we Władysławowie. To się dopiero "będzie działo". Ojjj ...
C
Cola
Trzeba wiedzieć kiedy się wycofać panie komendancie
g
gosc
To nie szef powinien stracic prace ,ale przedewszystkim opiekunowie tych szczeniakow i lokale ktore sprzedaly im alkohol
Więcej informacji na stronie głównej Dziennik Bałtycki
Dodaj ogłoszenie