18+

Treść tylko dla pełnoletnich

Kolejna strona może zawierać treści nieodpowiednie dla osób niepełnoletnich. Jeśli chcesz do niej dotrzeć, wybierz niżej odpowiedni przycisk!

Szachowy mistrz z Kartuz. Paweł Teclaf ma 10 lat, a już zdobył medal mistrzostw świata

Bartosz Cirocki
Paweł Teclaf z Kartuz, gdy miał cztery lata, nauczył się zasad królewskiej gry. Teraz jest trzykrotnym mistrzem  Polski oraz trzecim zawodnikiem na świecie w kategorii  dziesięciolatków
Paweł Teclaf z Kartuz, gdy miał cztery lata, nauczył się zasad królewskiej gry. Teraz jest trzykrotnym mistrzem Polski oraz trzecim zawodnikiem na świecie w kategorii dziesięciolatków Bartosz Cirocki
Lubi naukę, choć nie znosi zajęć technicznych, zwierzęta, których chciałby mieć jak najwięcej, a przede wszystkim szachy. To Paweł Teclaf z Kartuz, brązowy medalista mistrzostw świata w tej królewskiej grze.

Królik Ali niezmiernie ucieszył Pawła. Uwielbia zwierzęta - oprócz futrzaka ma rybkę, karaczany i chomika. Chciałby powiększyć hodowlę, najpierw o psa.

- Ali jest taki fajny, bardzo się z niego cieszę, bardziej niż z medalu - uśmiecha się dziesięciolatek, przytulając królika.

Ali był wymarzoną nagrodą od taty za niebywały sukces syna. Za trzecie miejsce, które dziesięciolatek zajął w Mistrzostwach Świata w Szachach w Zjednoczonych Emiratach Arabskich.

W Brazylii tylko o krok od podium, teraz jest brąz

Grudniowe Mistrzostwa Świata w Szachach Juniorów w Al-Alin były największe w historii pod względem frekwencji. Przez dwa tygodnie w 12 kategoriach grało około 1800 zawodników.

Kadra Polski liczyła 21 młodych reprezentantów. Medalistą czempionatu w szachach klasycznych został tylko jeden z nich - Paweł Teclaf z Kartuz. Srebro, ale w zawodach w szachach błyskawicznych, zdobył ośmioletni Oskar Ogłaza z Opola.

Konkurencja wśród dziesięciolatków była ogromna, a poziom tak wyrównany, że w 11 rundach nikt nie zdobył kompletu punktów. Dla kartuzianina pierwsi przeciwnicy nie byli tak wymagający, potem było coraz trudniej. W czwartej i szóstej partii zanotował remisy, piątą wygrał, siódmą przegrał z reprezentantem Rumunii.

- Pomyliłem się trochę, mogłem zagrać lepiej - nie kryje Paweł. - Wiedziałem, że jeśli wygram pozostałe partie, to mam szanse na medal, ale gdyby się nie udało, nic by się nie stało.

Reprezentant Polski popisał się świetnym finiszem - odniósł cztery zwycięstwa i zakończył zmagania z dziewięcioma punktami, co przy dobrym wartościowaniu pomocniczym dało mu trzecie miejsce.

- Nie spodziewaliśmy się medalu - przyznaje Jarosław Teclaf, ojciec młodego szachisty. - Dwa lata wcześniej syn zajął piąte miejsce w kategorii ośmiolatków w Brazylii i do medalu zabrakło niewiele. Poziom wyszkolenia w szachach dziecięcych idzie jednak bardzo szybko do przodu i w tym roku Paweł nie należał do faworytów. Po cichu liczyliśmy na pierwszą dziesiątkę, ale zagrał tak dobrze, że wyszło znakomicie.

Dwulatek za szachownicą

- Bardzo lubię grać w piłkę nożną, najczęściej stoję na bramce, ale szachy są fajniejsze - nie ma wątpliwości świeżo upieczony medalista. - Spodobały mi się, bo figurki się tak fajnie poruszają. Jak miałem dwa latka, to zacząłem się bawić na szachownicy, nie znając ruchów. Nauczyłem się ich w wieku czterech lat, a pierwszy turniej zagrałem, gdy miałem pięć i pół roku - dodaje.

Pasję zaszczepił w nim tata, pierwszy nauczyciel. Pan Jarosław grywał na turniejach, ale kariery nie zrobił. Dawniej wieczorami grywał z synem, ale uczeń przerósł już mistrza.

- Moja gra z nim nie ma już za bardzo sensu, od dwóch - trzech lat prezentuje on już dużo wyższy poziom - przyznaje.

W 2010 roku Paweł Teclaf został wicemistrzem Polski przedszkolaków. Potem, w kategorii do lat ośmiu, był mistrzem Polski w szachach klasycznych, szybkich i błyskawicznych. Jako dziewięciolatek, rywalizując ze starszymi o rok przeciwnikami, dwukrotnie zdobył srebrne medale. W 2013 roku zgarnął wszystkie krajowe trofea do lat dziesięciu.

Mając sześć lat, wstąpił do Kartuskiego Klubu Szachowego Ormuzd, którego barwy reprezentuje do dzisiaj. Jego trenerem jest Jędrzej Długosz, mistrz szachowy z Gdańska.

- Mieliśmy utalentowanych zawodników, medalistów mistrzostw Polski, ale Paweł Teclaf jest pierwszym naszym reprezentantem, który stanął na podium mistrzostw świata - mówi Piotr Kwidziński, prezes klubu.

Właśnie on, obok rodziców, jest jedną z osób, które od lat pomagają młodemu zawodnikowi w karierze. Wydaje się, że szachy są tanim sportem, ale gdy się już gra na najwyższym poziomie, rywalizuje w turniejach na całym świecie, nie obyłoby się bez pomocy sponsorów.

- Sami nie bylibyśmy w stanie pojechać do Brazylii czy do Zjednoczonych Emiratów Arabskich - przyznaje Jarosław Teclaf. - Dziękujemy wszystkim życzliwym osobom, które pomagają Pawłowi się rozwijać. W wyjeździe na ostatnie mistrzostwa wsparły nas Pomorski Związek Szachowy, powiat kartuski i gmina Kartuzy. Ogromne zaangażowanie cały czas wykazuje pan Piotr Kwidziński.

Wszystko przed nim

Paweł trenuje po 2-3 godziny dziennie. Szachy, jak inne sporty, to nie tylko gra na zawodach, ale też żmudna nauka podstaw, w tym rozwiązywanie zadań szachowych. Paweł jednak lubi tę dyscyplinę do tego stopnia, że gdy ma wolną chwilę... często gra w szachy dla rozrywki. Chce się rozwijać i stawia sobie nowe cele.

- Chciałbym być w czołówce szachowej, gdy będę już seniorem - mówi. - Im jest się starszym, tym jest trudniej, dlatego muszę dużo ćwiczyć.

Chce też poprawiać swój ranking szachowy. Obecnie ma 1914 punktów, najwięcej w Polsce w kategorii do 10 lat, w grupie do lat 12, w której występuje od tego roku, zajmuje drugie miejsce w kraju. Najlepszy szachista świata, Norweg Magnus Carlsen, ma 2872 punkty. Drugi jest słynny Rosjanin Garri Kasparow.

- Żebym się zbliżył do takiego poziomu, potrzeba minimum dziesięciu lat - szybko szacuje chłopiec. - Mam nadzieję, że kiedyś mi się uda. Liczę też na to, że kiedyś zdobędę tytuł szachowego mistrza międzynarodowego, a potem może i arcymistrza.

- Paweł nie jest geniuszem czy jakimś wybitnym człowiekiem, ale młodym szachistą, który jak na razie osiąga sukcesy - zaznacza Jarosław Teclaf. - Pracą szkoleniową Pawła zajmuje się jego trener Jędrzej Długosz, który prowadzi go od ponad czterech lat. Pod jego okiem syn ma możliwość prawidłowego rozwoju szachowego oraz zgłębiania tajników królewskiej gry, robi szybkie postępy. Szachy są Pawła pasją, a dzięki warunkom stworzonym przez klub, gminę, powiat oraz Pomorski Związek Szachowy jest w stanie realizować swoje marzenia - zaznacza pan Jarosław.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie