reklama

Świeżość czy raczej potęga nazwisk? Kandydaci z drugich miejsc deklasują liderów list

Rafał Mrowicki
Rafał Mrowicki
Zaktualizowano 
Archiwum Polska Press
Liderzy dwóch głównych gdańskich list do Sejmu zostali zdeklasowani przez osoby zajmujące drugie miejsca na listach. Jarosław Sellin został wyprzedzony przez Kacpra Płażyńskiego o blisko 70 tys. głosów, a Sławomir Neumann przez Jarosława Wałęsę o blisko 40 tys. głosów.

Jarosław Sellin oraz Sławomir Neumann, choć są politykami o dużym doświadczeniu, mieli znacznie mniej głosów w wyborach do Sejmu, niż kandydaci zajmujący kolejne miejsca.

Wiceministra kultury wyprzedził gdański radny Prawa i Sprawiedliwośći Kacper Płażyński, który zdobył kilkukrotnie większą liczbę głosów niż lider listy. Szef gdańskich radnych PiS wyprzedził również innych doświadczonych parlamentarzystów ze swojej listy, takich jak Kazimierz Smoliński czy Tadeusz Cymański.

Polityka to gra zespołowa, polegająca na przekonywaniu Polaków do swoich racji. Zwycięstwo PiS jest naszym wspólnym osiągnięciem

Sam Kacper Płażyński podkreśla, że w kampanii wyborczej nie była dla niego ważna rywalizacja z innymi kandydatami ze swojej listy. - Panu ministrowi Sellinowi bardzo gratuluję, zdobył silny mandat do pracy w parlamencie. Gratuluję wszystkim innym posłom PiS z naszego regionu ale także tym, którzy mandatu nie uzyskali. Polityka to gra zespołowa, polegająca na przekonywaniu Polaków do swoich racji. Zwycięstwo PiS jest naszym wspólnym osiągnięciem - mówi przyszły poseł.

Z kolei dla Jarosława Wałęsy będzie to powrót do Sejmu po dziesięciu latach pracy w Parlamencie Europejskim. Był już posłem na Sejm dwóch kadencji (2005-2007 oraz do eurowyborów w 2009 roku). Początkowo nie było go w czołówce listy. Gdy pod koniec lipca Grzegorz Schetyna z Katarzyną Lubnauer oraz Barbarą Nowacką ogłosił trzy pierwsze miejsca na listach wyborczych do Sejmu, w okręgu gdańskim zajmowali je odpowiednio Sławomir Neumann, Agnieszka Pomaska i Piotr Adamowicz. Z czasem jednak na liście znalazło się miejsce dla byłego europosła. Trafił na drugie miejsce, za szefem partii w regionie.

Samego Sławomira Neumanna w wyborach do Sejmu liczbą głosów przewyższył nie tylko Jarosław Wałęsa, ale także Agnieszka Pomaska i Piotr Adamowicz. Jako powód Jarosław Wałęsa wskazuje po pierwsze ujawnione niedawno taśmy z rozmów Sławomira Neumanna z tczewskim działaczem PO. Po drugie jego niska aktywność w terenie, a wysoka trojga kandydatów, którzy wyprzedzili lidera listy. - Ja skoncentrowałem się na Gdańsku dopiero w ostatnim tygodniu kampanii. Od początku kampanii koncentrowałem się na mniejszych ośrodkach - mówi Jarosław Wałęasa.

Czytaj także

Znane nazwiska

Czy to może oznaczać, że wyborcy zarówno PiS jak i PO nie chcą już stawiać na liderów proponowanych przez centrale partyjne i chcą postawić na bardziej świeżych kandydatów? Politolog, prof. Kazimierz Kik wskazuje inne wytłumaczenie: - Nazwiska są nośne. Lech Wałęsa jest osobą znaczącą w historii Polski i jego nazwisko odstręcza tylko niektórych zaangażowanych uczestników sporu politycznego. Dla większości Polaków to nazwisko nobliwe. To, że jego syn zdobył tyle głosów, nie musi odnosić się do samego syna, co do byłego prezydenta. Podobnie w przypadku syna marszałka Macieja Płażyńskiego oraz pani Barbara Nowacka (córka zmarłej w katastrofie smoleńskiej Izabeli Jarugi-Nowackiej - red.). To są młodzi ludzie, ale już znani. Trudno mi powiedzieć, że "idą młodzi"- komentuje eskpert.

Zarówno Kacper Płażyński jak i Jarosław Wałęsa odcinają się od takich twierdzeń. Obaj podkreślają, że będąc dumnymi ze swoich ojców, opierają swoją działalność na własnej pracy.

Nic o panu Płażyńskim złego nie mówiąc, bo to młody i inteligentny człowiek, ale głosując na niego ludzie myśleli o jego ojcu.

Prof. Kik twierdzi jednak, że w przypadku takich kandydatów, trudno wyborcom uciec od skojarzeń ze znanymi rodzicami kandydatów. - Nic o panu Płażyńskim złego nie mówiąc, bo to młody i inteligentny człowiek, ale głosując na niego ludzie myśleli o jego ojcu. To samo dotyczy Jarosława Wałęsy i Barbary Nowackiej. Aktywną kampanię prowadziła większość kandydatów, nawet tych co przegrali. Wyborcy nie znają kandydatów. Kojarzą z plakatów, ale kierują się sygnałami. To dosyć powszechne w całej Polsce. Albo głosujemy na przekór komuś, albo dlatego, że o kimś coś słyszeliśmy, albo, że ktoś nam się z czymś kojarzy, zwłaszcza gdy mowa o ludziach, którzy jakoś nie zaznaczyli się wyraziście. To wynik powszechnego w polskim życiu publicznym oparcia na powszechnych skojarzeniach - uważa politolog.

Czytaj także

Koniec Sławomira Neumanna?

W ocenie deklasacji lidera pomorskiej PO przez troje kandydatów z kolejnych miejsc prof. Kik idzie dalej. - Ja myślę, że tu jest proste wyjaśnienie. Jeżeli chodzi o pana Neumanna to mamy duże wątpliwości i ja się dziwię, że w ogóle przeszedł. On miał niedobrą prasę. W skali kraju nazwiska liderów raczej "brały" mandaty. W przypadku Neumanna mamy jasną sprawę. On nie powinien wygrać, ale wszedł do Sejmu. Nie sądzę by to było przeciwko liderom list. Na ogół w skali kraju, oni wygrywali - komentuje ekspert.

Neumann ma coraz gorsze karty. Jedną były nagrania, drugą jest niskie poparcie. On przestaje stanowić wartość dodaną dla Platformy Obywatelskiej.

Czytaj także

Zdaniem politologa były już szef klubu parlamentarnego Platformy Obywatelskiej ma niskie szanse na utrzymanie przywództwa w regionie. - Neumann ma coraz gorsze karty. Jedną były nagrania, drugą jest niskie poparcie. On przestaje stanowić wartość dodaną dla Platformy Obywatelskiej. Mimo tego, że jest zaufanym człowiekiem Grzegorza Schetyny, to staje się dla niego obciążeniem. Myślę, ze po wyborach ludzie Schetyny będą mieli problemy żeby utrzymać się w ścisłym kierownictwie. Niektórzy mówią, że ewentualnie Borys Budka mógłby zająć miejsce Schetyny. Myślę, że nic podobnego. On jako bliski współpracownik Schetyny będzie obciążony. Schetyna to sprytny facet. Niełatwo go będzie usunąć. Myślę, że Neumann stanowi wartość ujemną, pomimo, że dostał się do Sejmu, to jednak dostał się z przyczyn innych niż poparcie. To był ruch na przeków nagraniom, a nie gest zaufania. Neumann jest skończonym politykiem w regionie, w którym startuje. Jeżeli raz zawiódł, to nie ma mocy, która pokonałaby jego złą opinię - twierdzi prof. Kik.

WYBORY PARLAMENTARNE 2019 - SONDAŻ, WYNIKI, FREKWENCJA

Wybory parlamentarne 2019 na Pomorzu. Jak głosowano w powiat...

Trwa głosowanie...

Jak będzie wyglądać polityczna rzeczywistość w ciągu kolejnych 4 lat?

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 1

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

w
wyborca 2019

Kacper Płazynski pochodzi z rodziny inteligenckiej nie obciążonej żadnymi problemami z prawem.Jarosław nie szczyci się braćmi i bratankami więc jego pochodzenie rzutuje na jego wizerunek w społeczeństwie chociaż sam stara się być innym niż oni ,ale to ciągle jest przeszkodą aby porównać sie z KACPREM adwokatem.

Dodaj ogłoszenie