Świetne zakończenie roku w wykonaniu Arki Gdynia. Stomil rozgromiony, czas rozpocząć przygotowania do wiosny!

Łukasz Kamasz
Łukasz Kamasz
Przemyslaw Swiderski
Udostępnij:
Tak grającą Arkę możemy oglądać zawsze, w swoim ostatnim meczu w tym roku, zespół żółto-niebieskich pewnie pokonał Stomil Olsztyn. Arka wygrała dwa ostatnie spotkania w tym roku i teraz ma czas, by odpowiednio przygotować się do rundy wiosennej.

Skład zespołu z Gdyni, po raz kolejny, różnił się od tego, który zazwyczaj wybiega na boiska Fortuny 1. Ligi. Zabrakło m.in. Adama Dei czy Adama Kasperkiewicza, którzy dotychczas mieli pewne miejsce w składzie drużyny Ryszarda Tarasiewicza. Nieobecny był również kontuzjowany Hubert Adamczyk. Dobrą wiadomością był natomiast powrót do pierwszego składu Matusza Stępnia. Arkowcy od początku starali się atakować, żółto-niebiescy pokazywali, że w tym meczu będzie ich interesowało tylko zwycięstwo, a gra na dwóch napastników miała ich do tego celu przybliżać. Żółto-niebiescy, z wyraźnie ofensywnym nastawieniem, postawili na grę skrzydłami, w pierwszych minutach meczu szczególnie dobrze patrzyło się na lewą stronę boiska, gdzie szaleli Valcarce i Stępień. Kombinacyjnej gry próbował również Christian Aleman i można było odnieść wrażenie, że sytuacje bramkowe dla Arki w tym meczu to kwestia czasu. Jednak pomimo tego, że gdynianie atakowali, to Stomil również pokazał, że potrafi być groźny. Przed 20 minutą meczu w boczną siatkę trafił Żwir, po tym jak zaliczył bardzo dobry rajd prawym skrzydłem. Goście nie przyjechali do Gdyni tylko się bronić, na boisku Stadionu Miejskiego było mnóstwo wolnych przestrzeni, oba zespołu były nastawione bardzo ofensywnie i o nudzie nie mogło być mowy. Jedynym problemem, szczególnie arkowców, były sytuacje bramkowe. Gdynianie nie potrafili stworzyć realnego zagrożenia pod bramką Krzysztofa Bąkowskiego, jednak po pół godzinie gry i na to nadszedł czas. W 33 minucie meczu, po dośrodkowaniu, Bąkowski musiał się ratować wybiciem. Dosłownie minutę później gdynianie pokazali, że to właśnie wrzutki w pole karne są ich najmocniejszą bronią. Fantastycznie dośrodkował Matusz Stępień, a akcję głową wykończył kapitan żółto-niebieskich Michał Marcjanik. Stomil chciał odpowiedzieć natychmiast, jednak strzał Michała Monety pewnie obronił Daniel Kajzer. To było kilka najbardziej intensywnych minut od bardzo dawna w meczu żółto-niebieskich, dosłownie chwilę później arkowców od straty bramki, po strzale Mikity, uchroniło... spojenie. Mecz w Gdyni to była jedna wielka wymiana ciosów! W kolejnej akcji strzał Stępnia z linii bramkowej wybił Bąkowski. Jeszcze przed pierwszą połową, strzał zza pola karnego po świetnym odbiorze oddał Milewski. Arka bombardowała w Gdyni Stomil, jednak po pierwszej połowie przełożyło się to tylko na jedno bramkową przewagę, tymczasem goście nie pozostawali gdynianom dłużni i również zaliczyli kilka bardzo dobrych akcji.

W znakomitym stylu gdynianie rozpoczęli drugą połowę, w doskonale znany nam sposób, dośrodkowanie Alemana na bramkę zamienił Fabian Hiszpański. Nie czekaliśmy długo i gdynianie dołożyli kolejną bramkę! Mateusz Stępień doskonale poradził sobie na prawym skrzydle, zszedł do pola karnego, jego strzał obronił Bąkowski, jednak pewnie dobił go Żebrowski. Arka całkowicie zdominowała rywali w pierwszych 15 minutach drugiej połowy. Szybko wyprowadziła dwa ciosy i miała mecz pod kontrolą. Nawet defensywna, można by pomyśleć, zmiana Alemana na Adama Deję, przyniosła nam w Gdyni jedną z najpiękniejszych bramek, jaką w Gdyni mogli zobaczyć w ostatnich latach kibice. Deja po przejęciu piłki w środku pola, przymierzył i idealnie trafił w okienko bramki Stomilu. Kibice w Gdyni wpadli w euforię, cieszyli się świetnym widowiskiem, a Arka ani myślała zwalniać. Kolejne dośrodkowanie, niczym rasowy snajper, na gola, pięknym strzałem nogą, zamienił Michał Marcjanik. Blisko zdobycia bramki honorowej dla gości był w 83 minucie meczu Pyrdoł, jednak piłka minęła bramkę Arki o centymetry. Gdynianie byli głodni bramek do ostatnich minut, zawodnicy niesieni dopingiem kibiców, co rusz stwarzali sobie jakieś sytuacje. Ostatnim golem, który zobaczyli kibice żółto-niebieskich, był kolejny już strzelony przez Marcjanika. Znakomitą drugą połowę Arki zakończył sędzia, który chcąc ulżyć zawodnikom Stomila, nie doliczył do meczu ani minuty.

Arka Gdynia - Stomil Olsztyn 6:0 (1:0)
Bramki: 1:0 Marcjanik (37), 2:0 Hiszpański (48), 3:0 Żebrowski (58), 4:0 Deja (69), 5:0 Marcjanik (72), 6:0 Marcjanik (88).

Arka: Kazjer - Hiszpański, Marcjanik, Dobrotka, Valcarce - Bednarski (85 Tomal), Milewski, Stępień (85 Skóra), Aleman (64 Deja) - Żebrowski(70 Siemaszko), Czubak (85 Rosołek).
Trener: Ryszard Tarasiewicz.

Stomil: Bąkowski - Remisz, Reiman (64 Spychała), Straus, Żwir (64 Pyrdoł) - Moneta, Simba Bwanga, Dampc, Tecław, Fundambu (59 Szramka)- Mikita.
Trener: Adrian Stawski.

Sędzia główny: Piotr Urban (Warszawa)

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Mistrzostwa w Polsce zwiększą popularność strzelectwa i rugby

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

s
stomilowiec
Wstyd! Stawski won! A ty niedouczony redaktorku tak samo.Stomilu nie Stomila pajacu!
Przejdź na stronę główną Dziennik Bałtycki
Dodaj ogłoszenie