Święta Bożego Narodzenia po kaszubsku. Dyrektor Tomasz Fopke o mniej i bardziej znanych zwyczajach regionu

Alicja Choinka
Alicja Choinka
Archiwum, Magdalena Damps
Udostępnij:
Boże Narodzenie. Jakie kaszubskie zwyczaje pozostają żywe do dziś, a które są już przeszłością? Co tradycyjnie wiąże się ze świętami na Kaszubach? Odpowiedzi m.in. na te pytania podaje Tomasz Fopke, dyrektor Muzeum Piśmiennictwa i Muzyki Kaszubsko-Pomorskiej w Wejherowie.

Święta Bożego Narodzenia. Tak wyglądają na Kaszubach

Alicja Choinka: Zbliżają się święta Bożego Narodzenia, powiedzmy zatem nieco o niegdyś praktykowanych tradycjach, które kultywowano na naszym terenie? Z czym były one związane?

Tomasz Fopke: Święta Bożego Narodzenia, czyli kaszubskie Gòdë – to czas radości z narodzin małego Jezusa, Syna Bożego, Zbawiciela. Gwiazdkę, czyli wigilię, przeddzień Bożego Narodzenia poprzedzał czas przygotowań, czyli adwent (jagwańt po kaszubsku). Był to czas porządkowania obejścia, wymiany ściółki u zwierząt. W tym czasie szczególnie dbano o zwierzęta, bo wierzono, że mogą one się odwdzięczyć gospodarzom, którzy nie nazbyt o nie dbali. Dzieci pomagały rodzicom. Obowiązkiem ojca było zdobycie drzewka wigilijnego, czyli tak zwanej danczi, gòdowégò drzewka, które później ustawiano w głównej izbie domostwa i przyozdabiano. Wcześniej były to ozdoby, takie, które były pod ręką, czyli jabłka, małe ciastka; później też papierowe ozdoby a w końcu to, co wyprodukowano w fabrykach, czyli bombki, lampki.

Choinka dostała się na Kaszuby, więc także na teren powiatu wejherowskiego poprzez gdańskich kupców, którzy mieli kontakty z całym światem przez port. Zwyczaj łamania się opłatkiem został rozpropagowany na Kaszubach w okresie międzywojnia przez duchowieństwo a tak zwany karp wigilijny – to z kolei wymysł działaczy partyjnych wczesnego PRL-u, którzy bohatersko mierzyli się z problemami nieznanymi poza socjalizmem.

Wigilia na Kaszubach tradycyjnie rozpoczyna się od śpiewania kolędy. Zwykle są to kolędy polskie: Wśród nocnej ciszy, Gdy się Chrystus rodzi – rzadziej kaszubskie. Częściej słucha się kolęd kaszubskich z płyty, w radiu czy przez internet. Bywa, że po kaszubsku, zwłaszcza w rodzinach działaczek, działaczy kaszubskich – czyta się właściwy fragment Biblii – po kaszubsku.

Najbardziej kaszubskie potrawy wigilijne to zupy: zupa owocowa, czyli brzadowô i zupa grzybowa, czyli grzëbòwô. Równie istotne są, także i w moim domu – śledzie a dokładnie sałatka śledziowa i pùlczi, czyli kartofle w mundurkach. Coraz częściej na kaszubskich stołach goszczą potrawy przywiezione z innych części Polski i świata. Kaszubi wiążą się z innymi nacjami, wyjeżdżają za chlebem i tam zakładają rodziny.

W kaszubskie familie „wżeniają się” coraz częściej osoby z innym odcieniem skóry, mówiący innymi językami, reprezentujący różne religie. Kultura kaszubska z roku na rok różnorodnieje, staje się coraz bardziej konglomeratem różnych kultur, trendów, pomysłów na życie. Dobrze widać to na przykładzie muzyki, gdzie pełnymi garściami czerpie się ze stylistyki, instrumentarium i środków ekspresji ze świata. Wracając do naszej gwiazdki…

Po wieczerzy wigilijnej oczekuje się gwiôzdora, który jest postacią co najmniej szkaradną: ubrany w kożuch wywrócony na nice, do tego wielka futrzana czapa a w ręce dzierży słomiany bicz, tak zwany korbacz a w drugiej ma wór, w którym są prezenty, czyli darënczi.

Co bardzo charakterystyczne dla dzisiejszych czasów: na twarzy ma maskę, czyli larwã. Przepytuje dzieci z pacierza, pyta rodziców, czy dobrze się zachowywały przez kończący się rok i wręcza przygotowane prezenty. Bywa, że w tym czasie trafiają do kaszubskiej checzy kolędnicy, czyli gwiôzdczi lub panëszczi. Jest to grupa przebierańców. Wcześniej byli to sami młodzi mężczyźni. Osoby przebrane za różne postaci mają swoje role, które odgrywają. Pochód przebierańców otwiera tajemnicza postać, przypominająca kształtem choinkę, pyta, czy gospodarze chcą gościć gwiazdkę. Potem wyskakują na zaimprowizowana scenę szandara, czyli policjant, baba z dziadem, cygan z niedźwiedziem, bocian, diabeł i każdy ma swoją kwestię. Jest też śpiewana kolęda lub pastorałka i po nagrodzeniu słodyczami albo drobnymi pieniędzmi kolędnicy opuszczają dom, nierzadko strasznie przy tym bałaganiąc. Prawdopodobnie ograniczenia antycovidowe nie powstrzymają kaszubskiej tradycji kolędniczej i będziemy mieli szansę ugościć kaszubskich kolędników. Nie wykluczone, że zaserwują nam specjalny, aktualny program, nawiązujący treścią do dzisiejszych czasów.

Dziś często nawiązujemy do kaszubszczyzny, czy może z czasem coraz bardziej oddalamy się od zwyczajów w swojej standardowej formie lub skłaniamy się ku ich modyfikacji?

Powiat wejherowski kaszubszczyzną stoi zarówno na wsi, jak i w miastach. Mam wrażenie, że więcej jest obecnie kultury kaszubskiej, języka, muzyki – w przestrzeni publicznej, niż w naturalnym dotychczas środowisku – w rodzinie. Co ciekawe, w gminach, które do niedawna uważano za nie-kaszubskie (Choczewo i Gniewino) – też dzieje się dużo. Kaszubskiego uczy się w szkołach. Organizowane są wydarzenia promujące kulturę kaszubską. Za efektywne działanie dla kultury kaszubskiej władze powiatu wejherowskiego przyznają Nagrodę Remusa. Jest to jedyna nagroda finansowa, którą przyznaje samorząd powiatu właśnie za pracę na rzecz kultury kaszubskiej. Nasze rodzime zwyczaje głównie dotyczą okresu przesileń, zarówno tego zimowego jak i wiosennego, które pokrywają się ze świętami Bożego Narodzenia (Gòdama) i świętami Zmartwychwstania Pańskiego (Jastrë).

W kulturze obserwujemy postępującą globalizację i ujednolicanie, za co odpowiada powszechny dostęp do mediów, w tym głównego medium dzisiejszych czasów – internetu. Kaszubi chętnie hołdują zagranicznym modom. To, co widzimy w telewizji – wprowadzane jest u nas w życie. Bardziej nas nęci amerykański czy anglosaski zwyczaj prowadzenia panny młodej pod rękę przez ojca w kościele, zupełnie niekaszubskie dłubanie w dyni na Halloween czy przypadające w najmniej sprzyjający do prokreacji miesiąc, luty – Walentynki… A ile Bogu ducha winnych dzieci zyskuje egzotyczne imiona po emisji opery mydlanej czy bardziej sugestywnej reklamy…

Z wolna, wraz z tzw. „postępem cywilizacyjnym” – w zapomnienie odchodzą nasze dawniejsze zwyczaje: scynanié kanie, gwiżdże… Kaszubski gwiôzdór, który wręcza dzieciom prezenty w wigilię świąt Bożego Narodzenia, a wcześniej przepytuje je z pacierza – zastępowany jest modnym, dobrodusznym panem z białą brodą w czerwonym kostiumie z reklamy pewnego napoju objętego podatkiem cukrowym (coca-cola).

Ci, którzy pracują na rzecz kultywowania rodzimej kultury, starają się przypominać o swojskich obyczajach, w czym Państwo (media) częstokroć pomagacie. Istotną rolę pełni szkoła i organizacje społeczne, stowarzyszenia i fundacje, które realizują dotowane przez państwo i samorządy projekty wychodzące naprzeciw potrzebie zachowania obyczajów kaszubskich.

Jakie tradycje wywodzące się z kultury kaszubskiej są chętnie kultywowane do dziś, a o jakich już zapomnieliśmy? Pojawiają się wśród nich takie, które przeżywają obecnie swój renesans?

Sięga się wciąż do tradycji gwiôzdków, czyli kolędników-przebierańców, którzy w okresie świąt Bożego Narodzenia odwiedzają domostwa i licząc na uznanie, drobną zapłatę – prezentują często nawiązujący do współczesnych wydarzeń program słowno-muzyczny.

Wciąż obecny jest jeszcze zwyczaj ścinania kani. Jest to przedchrześcijański zwyczaj, w którym wszystkie winy członków społeczności wiejskiej zrzucano na ptaka z rodziny jastrzębiowatych, właśnie kanię i za te winy go ścinano. Dzisiaj miejsce ptaka zastępuje kukła-symbol a pierwotny, pogański zwyczaj zabijania kani za winy ludzi przeszedł w coroczny mord na człowieku, Jezusie Chrystusie, który swoją śmiercią wybawia ludzi z ich grzechów. Najbardziej znanym przedstawieniem ścinania kani jest to, realizowane przez klub studentów „Pomorania” w ich chëczë w Łączyńskiej Hucie, w powiecie kartuskim.

Czy w kulturze kaszubskiej możemy mówić jeszcze o jakiś zapomnianych zwyczajach związanych z konkretnymi porami roku czy świętami?

Bardzo ciekawym zwyczajem jest wypędzanie wiejskiej biedy wiosennej – palenia sztrómana. Zwyczaj ten przetrwał w Zbychowie, w gminie wiejskiej Wejherowo. Wcześniej był związany z òżniwinama, czyli z dożynkami, a potem zaczęto go obchodzić w okresie Zielonych Świątek. Sztróman to nic innego, jak postać kukły ze słomy, którą się pali podczas festynu. Innym takim ciekawym zwyczajem, który nie daje o sobie zapomnieć – jest potańcówka z okazji dożynek praktykowana w miejscowości Nadole, w gminie Gniewino. Znana jest jako krancbal, czyli z niemieckiego: potańcówka wokół wieńca. Do tej pory jest organizowana przez Muzeum Ziemi Puckiej i cieszy się dużym zainteresowaniem zarówno miejscowych jak i turystów. Oto przykładowe zanikające przejawy kultury rodzimej wciąż obecne na ziemi wejherowskiej. Polecam ciekawą stronę dedykowanej kulturze gmin Gniewino i Wejherowo: www.mojestrone.pl oraz blog regionalisty Romana Drzeżdżona: Bëlôk – czôrno na biôłim – Róman Drzéżdżón | Roman Drzeżdzon (kaszubia.com).
 

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Pamiątki po rotmistrzu Pileckim

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Dziennik Bałtycki
Dodaj ogłoszenie