Świąteczne reklamy, dekoracje i piosenki to oprawa, do której jesteśmy przyzwyczajeni już od początku listopada. Gdy z półek znikają znicze, wkraczają mikołaje, bombki i kolorowe lampki. Boże Narodzenie? To najlepszy okres dla marketingowców, którzy grają na emocjach - jeśli kochasz swoich bliskich, to musisz im podarować w święta coś wyjątkowego, drogiego, luksusowego.

Nie spędzasz z dzieckiem czasu? Masz szansę wynagrodzić mu to najnowszym modelem laptopa, telefonu, samochodu, a święta to najlepsza okazja - kochasz, więc obdarowujesz. W święta cuda się zdarzają - jeśli jest szansa trochę szczęściu pomóc, to czemu tego nie wykorzystać? Chłopiec bierze na siebie misję "uratowania" świąt. Nie ma rzeczy niemożliwych. Łezka w oku się kręci - idealne zagranie na emocjach. To się musi sprzedać!

Tak zrobiła jedna z popularniejszych w Polsce sieci komórkowych, ale z wątpliwym sukcesem.

Widzimy tu dziecko, które próbuje połączyć rodziców po rozwodzie. Czy Boże Narodzenie nie byłoby idealne, gdyby spędzić je wspólnie?
Nie. Z wielu powodów, których dziecko może nie zrozumieć. Dorośli decydują się na to, by żyć oddzielnie i nie chcą stroić do siebie min w tak ważne dni, jak święta, udawać, że jest w porządku, chociaż mają za sobą być może zdradę, przemoc, uzależnienia, pracoholizm - rzeczy, przed którymi dziecko się chroni. Właśnie z powodu trudnej przeszłości chcą spędzić ten czas inaczej, w zgodzie ze sobą. Naprawa związku to praca ciężka, wymagająca zaangażowania dwóch bądź więcej osób osób czy terapii.

Tu mamy dziecko, które biega z telefonem między dorosłymi. Czy tak powinno być? Niekoniecznie - telefon nie jest zabawką, nawet jeśli jest tak wykorzystywany ze względu na możliwość grania czy oglądania filmików. Chłopiec za pomocą smartfona próbuje zaaranżować spotkanie rodziców, którzy reagują na siebie oschle - nie dziwi więc, że ulegają jego staraniom i próbują rozmawiać. Komórka staje się magicznym urządzeniem, które spełnia jego marzenie o idealnej gwiazdce. Za sprawą podstępu (bo jak inaczej nazwać podszycie się pod rodzica) chłopiec łączy ze sobą rodziców.

– Ewa to ty? – pyta mężczyzna. – Pewnie chciał, abyśmy razem porozmawiali – odpowiada żona.

Happy End.

Nie wszyscy jednak rodzice uważają, że ta reklama ma pozytywny przekaz.

Emi tak komentuje reklamę na profilu marki T-mobile

To jest bardzo szkodliwa reklama. Nie dość, że promujecie, że dzieci mają nos w smartfonach cały czas, kiedy walczymy z uzależnieniami od elektroniki i mediów jak z epidemią, to jeszcze ta iluzja, że dzieci mają godzić zwaśnionych rodziców!! Nie przyszło wam do głowy, że setki dzieci poczują się odpowiedzialne za zgodę rodziców, będą naśladować sposoby z waszej reklamy i cierpiały kiedy nie uda się osiągnąć upragnionego celu!! Ile potem lat mają spędzać na terapii, żeby pozbyć się poczucia winy za rozwód, który nie jest ich winą w żadnym stopniu?? Naprawdę nie da się znaleźć jakiś WARTOŚCI, które będą spójne z waszym marketingiem i zrobić dobrej reklamy? Szkodzicie!

Oburzonych jest więcej. "Podłe i niskie zagranie marketingowe" - to kolejny z komentarzy. Rozwód rodziców to trauma dla dzieci - ich świat rozbija się na kawałki. O ile rodzice porozumieją się co do opieki, bywa to mniej przerażające. Bywa jednak tak, że para walczy o dziecko w sądzie, nie może dogadać się co do rozwodu, a w całość angażuje się rodzina jednego i drugiego partnera. Młody człowiek rozdarty jest między uczuciem do jednego i drugiego rodzica, spędza czas w dwóch różnych środowiskach bądź jest w ogóle odcięty od mamy czy taty.

Reklamy często poruszają tematy ważne i chwytają nas za serce. Przekaz tej jest jednak z perspektywy rodziców naiwny i manipulujący. Sieć odnosi się do negatywnych komentarzy w ten sposób: "Naszą świąteczną reklamą chcemy podkreślić, jak ważny jest kontakt z najbliższymi, szczególnie w Święta".

Co jest, oczywiście, prawdą i ciężko temu zaprzeczyć. Jednak czym innym jest telefon w Wigilię do wujka mieszkającego daleko, a czym innym wmanewrowanie mamy w telefon do partnera, z którym stosunki są skomplikowane. Nie znamy powodów rozstania i musimy mieć świadomość, że ten telefon mógłby być bolesny.

Przykładem innego podejścia jest reklama marki IKEA. Widzimy tu, że rodzice, dbając o dobro dziecka, organizują mu pokój dokładnie z takimi samymi wnętrzami, jak u drugiego opiekuna, by czuło, że ma swój kąt, w którym wszystko czego potrzebuje ma pod ręką, niezależnie od tego, gdzie akurat się znajduje. Życie w dwóch różnych domach to codzienność wielu dzieci, które muszą zmierzyć się z rozstaniem rodziców. Maluch nie ma tu bohaterskiej postawy - jest dzieckiem, o które troszczą się rodzice, nie odwrotnie.

Na bycie bohaterem przyjdzie czas - pozwólmy dzieciom być dziećmi, a ratowanie świata czy związków zostawmy dorosłym.

POLECAMY NA STRONIE KOBIET: