Świat się kręci wokół Laury

    Świat się kręci wokół Laury

    Piotr Weltrowski, Hubert Bierndgarski

    Dziennik Bałtycki

    Aktualizacja:

    Dziennik Bałtycki

    Kolejna osoba - Maciej Fedorowicz, prezes zarządu spółki Gino Rossi ze Słupska - potwierdza opublikowane we wczorajszym wydaniu "Polski Dziennika Bałtyckiego" informacje dotyczące spotkania, które miało się odbyć w 2006 roku, a w którym uczestniczyć miał Jacek Karnowski, prezydent Sopotu, a także przedstawiciele ówczesnego właściciela domu handlowego Laura. Sam Karnowski twierdzi, iż spotkania takiego nie pamięta.
    Fedorowicz był wówczas członkiem zarządu spółki Laura, do której należał dom handlowy w centrum Sopotu. Obecny prezes Gino Rossi był również prokurentem spółki Laura, której większościowym udziałowcem był włoski biznesmen Gherardo Iannelii. Sam zresztą także posiadał w niej udziały. Sprzedał je w listopadzie zeszłego roku, czyli w momencie kiedy Iannelli i Sławomir Julke podpisali pierwszą umowę dotyczącą kupna Laury.

    - Zaproszenie przyszło ze strony prezydenta Karnowskiego - wspomina Fedorowicz. - Wydaje mi się, że spotkanie odbyło się we wrześniu, choć dokładnej daty nie pamiętam. Postanowiłem zabrać ze sobą jeszcze pana Ewalda Nowakowskiego, bo jako dyrektor domu handlowego miał lepsze rozeznanie w sprawie.

    To właśnie Nowakowski, z którym udało nam się porozmawiać w niedzielę, stwierdził, iż spotkanie dotyczyć miało przyszłości domu handlowego. Prezes Gino Rossi wypowiada się w podobnym tonie, precyzując jednak wszystko.
    - Rozmowa dotyczyła ewentualnej modernizacji elewacji budynku i ewentualnej zmiany funkcji budynku. Skończyło się jednak bez żadnych ustaleń - mówi.

    Zapewnia nas również, iż w czasie kiedy doszło do jego rozmowy z Karnowskim, nie było jeszcze żadnych decyzji ani zamiarów dotyczących sprzedaży domu handlowego Laura. Przyznaje jednak, że w późniejszym okresie Iannelli próbował sprzedać dom handlowy i udziały w spółce, do której należała nieruchomość.

    - Wiem, że prowadził takie rozmowy, ale nazwałbym to raczej badaniem rynku. Nie był przymuszony do sprzedaży. Szukał kupca, który da dobrą cenę. Nie można powiedzieć, że rozmowy były owiane tajemnicą, ale też Iannelli nie afiszował się ze swoimi zamiarami - stwierdza Fedorowicz, potwierdzając tym samym informacje o tym, iż nie tylko Julke chciał nabyć nieruchomość. Tłumaczy także, dlaczego Włoch nie próbował jednak rozgłaszać wszem i wobec, iż budynek jest na sprzedaż.
    1 »

    Czytaj treści premium w Dzienniku Bałtyckim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo