Studenci z Politechniki Gdańskiej będą budować symulator lotów

Anna Mizera-Nowicka
Ponad 50 studentów Politechniki Gdańskiej marzy, by usiąść za sterami awionetki. Aby spełnić marzenie, połączyli swoje siły i budują mobilny symulator lotów. W jaki sposób chcą tego dokonać? - pyta Anna Mizera-Nowicka

Na razie jest ich około pięćdziesięciu, z niemal wszystkich wydziałów Politechniki Gdańskiej, ale i z kilku kierunków Uniwersytetu Gdańskiego czy Akademii Morskiej w Gdyni. Choć są różni i mają zupełnie inne zainteresowania oraz pasje, połączyło ich jedno marzenie godne Ikara. Chcą sprawdzić, jakie to uczucie latać. "W powietrze" zamierzają się przenieść dzięki konstrukcji, którą sami stworzą z w miarę możliwości łatwo dostępnych i tanich materiałów. Do budowy zamiast piór i wosku wykorzystają jednak m.in. włókno szklane, żywicę, laminat i sporo komputerowego sprzętu. Ich dziełem ma być pierwszy w Polsce tego typu mobilny symulator lotów.

- Symulator powstaje w ramach naszego programu "SimLE - Simply Learn Experience". Łączy on studentów ze światem biznesu - mówi Kinga Kudelska, studentka PG, która odpowiada za promocję projektu SimLE. - Budowa mobilnego symulatora lotów opiera się na pracy i zaangażowaniu studentów. W ten sposób rozwijamy umiejętności techniczne i zdobywamy doświadczenie w pracy w grupie. Z kolei firmy, które zostają sponsorami projektu, mają wreszcie dostęp do bazy studentów o konkretnych umiejętnościach. Mogą śledzić ich pracę i zdobywać wykwalifikowanych przyszłych pracowników jeszcze przed ich zatrudnieniem.

Swoją pracę członkowie SimLE zaczęli od dyskusji, jaki "samolot" wybudują. Przyznają, że początkowo marzyli o pasażerskim. Symulator tego typu samolotu mógłby się przydać wielu liniom lotniczym.

- Zdaliśmy sobie jednak sprawę, że robimy to pierwszy raz w życiu. Na pewno znalazłyby się profesjonalne firmy, z oferty których chętniej by korzystano - mówi Piotr Szczepiński, student Politechniki.

Zdradza również, że ostatecznie członkowie SimLE postawili na samolot turystyczny, który może trafić do szerszego grona. To awionetka typu Cessna 172.

- Wykorzystuje się ją na prawie każdym lotnisku w aeroklubach na całym świecie. Na tym modelu szkolą się piloci samolotów turystycznych. Cessna jest mało awaryjna i prosta w obsłudze. Można ją odpalić prawie jak samochód - tłumaczy Szczepiński.
Do aeroklubów i na piknik

Studenci Politechniki Gdańskiej, aby zbudować awionetkę, podzielili się na sześć kilkuosobowych grup technicznych oraz dział relacji partnerskich, marketingu i HR.

- Grupa informatyków, odpowiada za oprogramowanie, dzięki któremu będzie się można poczuć jak w powietrzu. Inna grupa jest odpowiedzialna za stworzenie przyczepki z rozkładanymi schodkami, by symulator można było przewozić do aeroklubów, na lotniska, inne uczelnie czy na pikniki lotnicze. Bo chcemy, by nasz symulator był mobilny - wyjaśnia Piotr Szczepiński, koordynator jednej z grup technicznych. - Jest też ekipa odpowiedzialna za zasilanie. To ważne. Taki symulator na pewno będzie ciągnął zdecydowanie więcej prądu niż radio. Np. nogi podporowe tworzy pewien student w ramach swojej pracy magisterskiej. Z kolei grupa automatyków odpowiada za osprzęt wewnętrzny, m.in. zegary, pedały itp. - wylicza.

Sam Piotr Szczepiński kieruje grupą, która buduje kokpit. Są w niej studenci z Wydziału Mechanicznego oraz Oceanotechniki i Okrętownictwa. Koordynator ekipy przyznaje, że na razie najwięcej problemów sprawiło im wybranie odpowiedniej koncepcji budowy kabiny.

Kokpit jak kadłub

- Studium koncepcyjne zajęło około czterech miesięcy. Rozważaliśmy budowę konstrukcji stalowej, aluminiowej, z prętów, a nawet drewna. Ostatecznie zdecydowaliśmy się na stosowaną szeroko w przemyśle żeglarskim konstrukcję z laminatu - tłumaczy student. - Najpierw budujemy maskę samolotu. Tworzymy kopyto [formę - przyp. red.], na którą nałożymy laminat. Potrzebne będzie m.in. włókno szklane oraz żywica. Wszystko to wyszlifujemy. Nie ukrywam, że bardzo przyda nam się wiedza kolegów z oceanotechniki i okrętownictwa, którzy zajmowali się już kadłubami statków i żaglówek.

Plan działania mają już także studenci, którzy odpowiadają za oprogramowanie.
- Do nas należy m. in. wizualizacja tego, co będzie można zobaczyć "za oknem" kabiny, czyli przygotowanie środowiska, które stworzy iluzję poruszania się. Odpowiadamy też za dobór sprzętu komputerowego, jego konfigurację i konserwację w przyszłości - mówi Robert Miroszewski, lider grupy informatycznej.

Studenci przyznają, że choć wiedza ze studiów bardzo im się przydaje, w tej pracy sporo muszą się sami nauczyć.
- Na studiach nie zajmujemy się tematyką lotnictwa. Sami musimy szukać informacji, odwiedzić aerokluby i robić zdjęcia. Jesteśmy pozytywnie zaskoczeni, że instytucje związane z lotnictwem tak chętnie nam pomagają - mówi Robert Miroszewski. - Ale pomagają też pracownicy naukowi PG. Podpowiadają, doradzają. Niektórzy mówią "nie uda się wam, ale i tak pomogę, bo to fajna inicjatywa". Inni pomagają, bo w nas wierzą. Bardziej nam pomagają jednak ci, co mówią, że się nie uda. To nas motywuje.

Nie każdy ma 30 tys. złotych na licencję

Choć budowa symulatora lotów kilkudziesięciu studentom zabiera setki godzin pracy, na pytanie, po co to robią, odpowiadają bez wahania.

- To tak jakby zapytać studentów, dlaczego studiują. Część powie, że wypada mieć dyplom. My należymy do tej grupy, która tu trafiła, ponieważ nas to fascynuje. Nie zależy nam tylko na wpisie do indeksu. Chcemy naprawdę czegoś się nauczyć i za jakiś czas nie panikować, czy znajdziemy pracę - mówi Robert Miroszewski.

Piotr Szczepiński natomiast przekonuje: - Wśród nas wielu jest pasjonatów latania. Nie każdy ma szansę sam usiąść za sterami. Licencja kosztuje 30 tys. zł. A tu dzięki ośmiu monitorom będzie można poczuć się jak w powietrzu. Będzie można się wczuć, ponieważ awionetka będzie się przechylać, tak jak się nią pokieruje - mówi z uśmiechem student.
- I ta olbrzymia satysfakcja, że robi się coś unikalnego... - dodaje Robert Miroszewski.

anna.mizera@prasa.gda.pl

Treści, za które warto zapłacić!
REPORTAŻE, WYWIADY, CIEKAWOSTKI


Zobacz nasze Magazyny: REJSY, HISTORIA, NA WEEKEND

Wideo

Komentarze 3

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

T
Tomek

bo rzeczywiście brakuje takich miejsc gdzie można się podszkolić w czymś praktycznie i potem wpisać coś konkretnego do CV po studiach. Także fajny pomysł :)

M
M

Wow, fajnie.

k
kama

Tak trzymać :-)

Dodaj ogłoszenie