Strzelał do dzieci jak do tarczy

    Strzelał do dzieci jak do tarczy

    Wojciech Piepiorka, Mariusz Jabłoński

    Dziennik Bałtycki

    Aktualizacja:

    Dziennik Bałtycki

    Totalną bezmyślnością "popisał się" 19-letni mieszkaniec Czarnego. Gdy znudził się strzelaniem z wiatrówki do tarczy, za cel obrał sobie... dzieci. Skierował lufę w stronę trzech chłopców w wieku 10, 13 i 15 lat i wystrzelił.
    Na szczęście pocisk minął głowę 15-letniego Damiana, a 13-letniego Kamila i 10-letniego Dawida niegroźnie trafił w nogę. Ojciec jednego z chłopców natychmiast powiadomił policję. Ta zareagowała błyskawicznie i w czwartek wieczorem ujęła strzelca.

    Jeśli jego wybryk zostanie zakwalifikowany jako przestępstwo, może trafić do więzienia nawet na trzy lata. Jednak praktyka wskazuje, że takie czyny kwalifikuje się jako wykroczenie.

    Tymczasem śrut z wiatrówki, gdy trafi w oko, może spowodować groźne obrażenia, a nawet śmierć. Przypadek z Czarnego nie jest, niestety, odosobniony. Kilka dni temu z wiatrówki postrzelono Annę T. z Chwaszczyna.

    - Przeżyłam szok, ktoś do mnie strzelał z wiatrówki lub karabinka sportowego! Mimo grubej kurtki do dzisiaj mam siniaki na ramieniu - mówi pani Anna.
    Policja szuka sprawcy, który zranił kobietę, a ci - którzy sprzedają wiatrówki - podkreślają, że nie mogą brać odpowiedzialności za tych, którzy wykorzystują je w nieodpowiedni sposób.

    - Po każdym takim przypadku pojawiają się głosy, że trzeba zakazać sprzedaży takiego sprzętu - mówi Tomasz Staniszewski, sprzedający niemieckie wiatrówki w internecie. - A przecież zranić lub zabić można też rzucając kamieniem. Nie mogę sprawdzać każdego klienta, który kupuje u mnie sprzęt. To po prostu biznes, normalny legalny interes, ja broni nie sprzedaję, tylko sprzęt sportowy - podkreśla Staniszewski.

    Żeby kupić wiatrówkę o energii pocisku poniżej 17 J (dżuli) wystarczy mieć skończone 18 lat. Nie trzeba zaświadczeń czy opinii od psychologa. - Słyszałem o wynikach testów, które wykazały, że pocisk wystrzelony w energią 17 dżuli, jest w stanie przebić kość skroniową boczną ludzkiej czaszki - mówi Michał Wodziński, lekarz medycyny. - Na szczęście, w swojej praktyce nie zetknąłem się z takimi ranami. Oby nigdy nie było tego "pierwszego razu".


    Więcej o tej bulwersującej sprawie czytaj w sobotnim wydaniu Polski Dziennika Bałtyckiego

    Czytaj treści premium w Dzienniku Bałtyckim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo