Stocznie, porty i cała reszta, czyli plan Prawa i Sprawiedliwości dla Pomorza

Jarosław Zalesiński
W sprawie firmy Lotos program Prawa i Sprawiedliwości nie pozostawia cienia wątpliwości: ta wielka pomorska firma nie może zostać sprzedana
W sprawie firmy Lotos program Prawa i Sprawiedliwości nie pozostawia cienia wątpliwości: ta wielka pomorska firma nie może zostać sprzedana
Co zmieni się w naszym regionie po wyborach 25 października - pytamy polityków zwycięskiej partii, Prawa i Sprawiedliwości.

Pierwszych kilka rozdziałów przyjętego w 2014 roku programu Prawa i Sprawiedliwości to frontalna krytyka „systemu Tuska”, czyli społecznej i politycznej rzeczywistości ostatnich ośmiu polskich lat. Konkluzja PiS w tej sytuacji może być tylko jedna: „Program Prawa i Sprawiedliwości na najbliższe lata nie jest wyrazem ani kontynuacji, ani zreformowania dotychczasowego systemu. Jesteśmy zwolennikami głębokich i konsekwentnych zmian”.

A zatem - czekają nas głębokie zmiany. Na ile dotyczyć będą spraw regionu?

Granice? W referendum

Pierwsze pytanie dotyczyć musi administracyjnych granic województwa pomorskiego. Przedwyborcze deklaracje prezesa Jarosława Kaczyńskiego, jak pamiętamy, przesądzały potrzebę powołania do życia województwa środkowopomorskiego, wykrojonego... no właśnie, z jakich powiatów? Pomysł wzburzył zwłaszcza Kaszubów, którzy w czarnych snach widzieli już przedzielone swoje tradycyjne włości. Stąd już przed wyborami, w debacie zorganizowanej przez „Dziennik Bałtycki”, poseł Jarosław Sellin uspokajał, że PiS nie ma w planach arbitralnych administracyjnych decyzji i że o ewentualnej przynależności do nowo utworzonego województwa środkowopomorskiego każdorazowo decydowaliby mieszkańcy danego powiatu. Te uspokajającego deklaracje podtrzymuje po wyborach poseł PiS Kazimierz Smoliński. - Obawy o podział Kaszub rozumiem - stwierdza. - Nowe województwo mogłoby powstać tylko wtedy, gdyby taka była wola mieszkańców tej części regionu. Przesądzanie z góry, że ten czy inny powiat miałby się znaleźć w województwie środkowopomorskim, to tylko dywagacje. Musiałoby o tym przesądzić referendum.

Ponieważ zaś nic nie wskazuje na to, by mieszkańcy zachodnich rubieży województwa pomorskiego, przynajmniej w większości, woleli jeździć do Koszalina, a nie do Gdańska jako do stolicy województwa, można zapewne obstawiać przysłowiowe kasztany przeciwko dukatom, że sprawa secesji jakiejś części Pomorza na rzecz Koszalina umrze po wyborach śmiercią naturalną.

Chyba że mają podstawy snute przez niektóre media dywagacje, że PiS chciałby wykorzystać moment zmian mapy administracyjnej kraju, by podjąć próbę zmiany przy tej okazji układu sił w sejmikach. Ale to dywagacje dość karkołomne.

Stocznie? Konsolidacja

O ile włączenie jakichś pomorskich powiatów w granice nowego województwa środkowopomorskiego pokazuje się dzisiaj jako perspektywa więcej niż mglista, o tyle na bardzo konkretne wyglądają przedwyborcze zapowiedzi PiS włączenia się państwa w próby przebudowy przemysłu stoczniowego. Już w nadchodzącym tygodniu ma się zebrać zespół ekspercki, który podda analizie kilka przygotowanych wariantów zmian. Wariantów jest kilka, ale kierunek jeden: - Podstawą tych koncepcji jest idea konsolidacji - ujawnia poseł PiS Andrzej Jaworski.

W programie PiS mówi się o dwóch ośrodkach konsolidacji: Szczecinie i Gdyni. Ale Stocznia Gdynia została sprywatyzowana... - Stocznia Gdynia jest w rękach prywatnych - potwierdza poseł Jaworski. - Ale można przeprowadzić w niej szczegółowy audyt. Po takim audycie będziemy mieli więcej informacji o jej funkcjonowaniu.

Poseł Jaworski, w latach rządów PiS prezes Stoczni Gdańsk, przypomina też, że Skarb Państwa ma pakiet akcji w gdańskiej stoczni. Jest też Stocznia Nauta i Stocznia Marynarki Wojennej, która tym bardziej powinna być brana pod uwagę, że jednym z celów rekonstruowanego polskiego przemysłu okrętowego miałoby być wspieranie polskiej armii. - Inna możliwa produkcja to off shore, statki specjalistyczne - mówi Andrzej Jaworski. - Eksperci potwierdzają, że podobne jednostki nie muszą być produkowane za granicą.

- Nie pozwolimy, żeby stoczniowe tereny, tam gdzie ma coś do powiedzenia Skarb Państwa, służyły innym niż produkcja stoczniowa celom - kończy poseł Jaworski.

Z programu PiS warto przytoczyć jeszcze jedno „non possumus” w sprawie dużych firm funkcjonujących na Pomorzu: kategoryczne nie dla idei sprzedaży Lotosu.

Atom? Niekoniecznie

Czy powinniśmy wybudować elektrownię atomową? I to na Pomorzu? Kazimierz Smoliński, poseł PiS, zaznaczając, że to jego prywatna opinia, ma wiele wątpliwości. - W 1990 roku społeczeństwo Pomorza wypowiedziało się przeciwko budowaniu tutaj elektrowni atomowej [referendum dotyczyło elektrowni w Żarnowcu - red.]. - Należałoby do tego wrócić i zapytać konstytucjonalistów, czy tamto referendum nadal nie obowiązuje.

- W ogóle nie jestem zwolennikiem energetyki jądrowej - dodaje poseł Smoliński. - Nikt nie wymyślił instalacji w pełni bezpiecznej. A ponadto - Polska stoi na węglu. - Jeśli uzupełniać to o inne źródła energii, lepiej zwrócić się w stronę energii wodnej.

Oparcie polskiej energetyki na węglu to rzeczywiście mocno wyeksponowany w programie PiS wątek. Podobnie jak Odnawialne Źródła Energii, m.in. elektrownie wodne czy wiatraki. W tej drugiej kwestii program PiS także zawiera stanowcze „non possumus”: wiatraki mogłyby być stawiane co najmniej 3 km od zabudowań.

Metropolia? Inną drogą

Za rządów PO obowiązywał model rozwoju, oparty na tezie, że trzeba inwestować w silne ośrodki, metropolie, te zaś pociągną za sobą resztę regionu. PiS głosi w programie, że trzeba postawić na „rozwój zrównoważony”, bo tak jak jest teraz, metropolie, owszem, rozwijają się, ale prowincja się zwija.

- Powstają w ten sposób zapóźnione regiony - komentuje Maciej Horała, poseł PiS. - Zdecydowanie trzeba to zmienić.

Na czym by to miało w praktyce polegać? Czy np. celowe byłoby wykładanie ogromnych sum, grubo ponad mld zł, na przebudowę ul. Spacerowej w Gdańsku i budowę tunelu pod wzgórzem Pachołek, co udrożniłoby niektóre połączenia komunikacyjne w stolicy województwa? - Te gigantyczne pieniądze - komentuje poseł Horała - lepiej byłoby przeznaczyć na drogi powiatowe czy linie kolejowe.

Jest tylko jedno ale - o strategii rozwoju województwa decyduje wojewódzki samorząd, pochodzący z wyborów, które odbyły się w minionym roku. A po drugie - zostały już zawarte porozumienia i kontrakty, które określiły kierunki inwestycji w regionie oraz sposób wykorzystania środków unijnych.

- Co do tego nie ma dwóch zdań - zgadza się poseł Horała. - Wszystkie podpisane kontrakty trzeba respektować. Gdyby na przykład chcieć budować inną drogę, mogłoby się to skończyć słonymi odszkodowaniami, i wtedy nie byłoby ani tej zaplanowanej drogi, ani tej nowej.

Przegląd transportowych pomysłów, zgłaszanych przez Platformę i PiS, uświadamia zresztą, że jedni i drudzy nie różnią się aż tak bardzo w tym, jak widza najpilniejsze potrzeby transportowe regionu. Przykładem tej ponadpartyjnej zgody jest Obwodnica Południowa Aglomeracji Trójmiejskiej, czyli OPAT, który już w sejmie minionej kadencji doczekał się wspólnego lobbowania pomorskich posłów, niezależnie od partyjnej koszulki na piersiach. Sęk w tym, że ten pomorski lobbing nie sprawił, że OPAT przebił się do kategorii dróg krajowych, co wykluczyło inwestycję z możliwości zdobycia pieniędzy z budżetu centralnego. Co zatem dalej z OPATE-m?

- OPAT powinien być włączony na listę dróg krajowych - deklaruje Maciej Horała.

Pozostaje czekać, na ile skuteczny okaże się w najbliższych latach pomorski lobbing w sprawie OPAT-u, przy nowym układzie sił w parlamencie, gdy opozycja i rządzący zamienili się miejscami.

Rybołówstwo? Na ratunek!

Jest jednak inny regionalny problem, który, zdaniem polityków PiS, wymaga jak najszybszej państwowej interwencji.

- Sytuacja polskiego rybołówstwa jest tragiczna - alarmuje Marek Gróbarczyk, europoseł PiS, w politycznych spekulacjach wskazywany jako kandydat na szefa nowego, planowanego przez PiS resortu - Ministerstwa Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej (choć słyszy się także, że stanowisko to mieści się w granicach aspiracji innego posła PiS, związanego z Pomorzem, a w przeszłości z przemysłem stoczniowym...).

Zdaniem posła Gróbarczyka bałtyckie łowiska zostały tak przetrzebione, że rozwiązanie problemu nie może już polegać na „prężeniu muskułów” w walce o jak najkorzystniejsze dla polskich rybaków kwoty połowowe. To za mało.

- Dopiero wyłączenia całych akwenów, co jednak powinno dotyczyć wszystkich krajów bałtyckich, może cokolwiek zmienić - mówi Gróbarczyk. - To czasowe wyłączenie akwenów z połowów musiałoby być połączone z systemem zabezpieczeń dla rybaków, którzy nie mogliby w tym czasie łowić.

W swoim programie PiS jasno deklaruje nie tylko troskę o rozwój floty rybackiej i dalekomorskiej, ale też o port w Elblągu. A może się on rozwijać tylko wówczas, gdy zostanie przekopana Mierzeja.

- Przez 8 lat ten projekt był wstrzymywany, a powinien być narodowym priorytetem - mówi Marek Gróbarczyk. - Port w Elblągu przeładowywałby oczywiście inne towary, niż porty w Gdańsku czy w Gdyni. Byłyby to towary we wschodniej i południowej części Europy, ładowane na mniejsze statki, bo przecież przekop miałby tylko 20 m szerokości i 5 głębokości. Elbląg mógłby być portowym hubem, elementem transportowej drogi Via Carpatia.

Inwestowanie w port w Elblągu musiałoby być powiązane z inwestowaniem w Wisłę jako szlak transportowy.

- Powinniśmy zadbać o to, by polskie rzeki stały się szlakami wodnymi IV kategorii. Wtedy moglibyśmy liczyć na szerokie finansowanie z Unii Europejskiej - przekonuje europoseł PiS.

Muzea? Do wymiany

Na koniec warto przypomnieć, że Pomorze to nie tylko porty, stocznie i drogi, ale także ważne „zagłębie symboliczne”, miasto niezwykle istotne dla polskiej i europejskiej historii minionego ponadpółwiecza. Sztandarowym przedsięwzięciem polityki historycznej rządu Donalda Tuska było Muzeum II Wojny Światowej, inwestycja jeszcze nieukończona. Jakie będą jej dalsze losy?

- Uważam, że w ciągu najbliższych czterech lat musi powstać z prawdziwego zdarzenia Muzeum Pola Bitwy Westerplatte 1939 - deklaruje Jarosław Sellin, poseł PiS, w spekulacjach typowany na ministra kultury. - Musi także powstać muzeum w Piaśnicy jako filia Muzeum Stutthof. Natomiast Muzeum II Wojny Światowej powinno przedstawiać polską narrację o II wojnie i polską interpretację. Bo uniwersalny język się nie sprawdzi.

W tej ostatniej dziedzinie, państwowej polityki historycznej, wprowadzić zmiany na Pomorzu będzie pewnie najłatwiej i najszybciej...

Wisła i rzeki

Powinniśmy zadbać o to, by polskie rzeki stały się szlakami wodnymi IV kategorii. Wtedy moglibyśmy liczyć na szerokie finansowanie z Unii Europejskiej

Atom na Pomorzu
W 1990 roku społeczeństwo Pomorza wypowiedziało się przeciwko budowaniu tutaj elektrowni atomowej. Należałoby do tego wrócić i zapytać konstytucjonalistów, czy tamto referendum nadal nie obowiązuje.

jaroslaw.zalesinski@polskapress.pl

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

S
Stanisław skwiercz

MORZE ,POMORZE TO OKNO NA ŚWIAT ,, W NASZEJ HISTORII NIE DOCENIONE ,,stocznie są potrzebne ,,,,,,,,,,,,,, dla powiatu na dydaktykę ,,,,dla szpitala leży zaliczka 1 miliard ero ,, na wdrożenie starych gatunków ,,leża u ministra rolnictwa ,,Kalemba ogłaszał ,, to środki nauki światowej ,, pobiera powiat ,wydziały rolnictwa i zdrowia ,, na leczenie biologiczne ,czyli dieta ,zioła ,ruch ,,,,,,, bezwłady centralne ,złamania ,,,,,,,,przyspieszenie gojenia złamań ,,,,,,,,,,,, biologia ,za technikę przemysł ,,,dalej region ,,,,,,całe pomorze odbudowane ,,,biliony na 50 lat zarezerwowane ,,,

Dodaj ogłoszenie