Stocznia Wojenna wybiera członków zarządu, załoga prosi premiera o ratunek

Jacek Klein
Jacek Klein
Stocznia Wojenna ogłosiła postępowanie kwalifikacyjne na prezesa i dwóch członków zarządu. Związkowcy tymczasem apelują do premiera o interwencję dla ratowania zakładu, ponieważ jest on w tak tragicznej kondycji i boją się likwidacji firmy.

Postępowanie kwalifikacyjne na prezesa, wiceprezesa i członka zarządu ogłoszone zostało 21 maja. Czas na zgłoszenie się kandydaci mają do 29 maja. Muszą posiadać min. doświadczenie w zarządzania spółkami handlowymi i znać się na branży stoczniowej. Obecnie stocznią kierują Konrad Konefał, prezes zarządu, Cezary Cierzan - wiceprezes zarządu i Piotr Nowak - członek zarządu ds. ekonomiczno - finansowych.

Firma znajduje się w bardzo trudnej sytuacji mimo zabiegów państwa o jej ratowanie. Związkowcy z SW obawiają się nawet likwidacji zakładu, który w ostatnim czasie znany jest praktycznie tylko z oddania po 20 latach mozolnej budowy okrętu Ślązak. W ostatnich tygodniach głośno zrobiło się także o zerwaniu przez Inspektorat Uzbrojenia umowy na kontrakt dotyczący budowy specjalnego okrętu Ratownik. Kontrakt warty ponad 750 mln zł miała dać zastrzyk gotówki dla stoczni Polskiej Grupy Zbrojeniowej, czyli Nauty i Stoczni Wojennej, ale zamawiający zrezygnował ze względu na opóźnienia i wzrost kosztów.

- Zwracamy się do Pana Premiera w sprawie aktualnie bardzo trudnej sytuacji w PGZ Stoczni Wojennej w Gdyni, która budzi nasz największy niepokój i obawy - piszą do premiera Mateusza Morawieckiego związkowcy Komisji Międzyzakładowej NSZZ Solidarność w Stocznie Wojennej.

Jak zaznaczają pomimo wykupu firmy do syndyka za 300 mln zł przez PGZ, stocznia zaczęła za późno działać aby załapać się na wcześniejsze kontrakty. Zwolnionych musiało zostać 100 pracowników. W dodatku resort Obrony znacznie okroił zamówienia na modernizację marynarki wojennej. Wycofania się ze wspomnianego programu Ratownik oraz programów Miecznik i Czapla oraz z modernizacji starszych okrętów. Czar e goryczy przelała wygrana stoczni francuskiej w zabiegach o budowę patrolowca dla Straży Granicznej za 100 mln. O kontrakt walczyła Stocznia Wojenna.

- Wszystko to sprawia, że przed stocznią pojawiają się drastyczne niedobory prac wcześniej zaplanowanych co przekłada się na poważne problemy finansowe pogłębione przez bardzo trudna sytuacje Stoczni Nauta zalegającej naszej firmie z tytułu wcześniejszego współdziałania znaczne środki pieniężne, co spowoduje że w IV kwartale b.r. dojdzie do zwolnień grupowych - alarmują związkowcy.

Widma likwidacji stoczni związkowcy upatrują w zamiarach Poru Gdynia, którego zarząd chciałby kupić cały teren w posiadania stoczni, zatem ok. 30 hektarów. Stocznia tymczasem aby mieć na bieżące potrzeby sprzedaje 7 hektarów swoich terenów z dostępem do basenu portowego. Znajdują się na nich m.in. budynki biurowe, hale magazynowe i produkcyjne oraz drogi i infrastruktura energetyczna. Można tam zorganizować działalność produkcyjną, portową, ale także polegającą na wynajmie powierzchni biurowych. Wcześniej, w lutym stocznia informowała, że zamierza zbyć lub oddać w długoterminową dzierżawę część tzw. terenów wschodnich.

- Naszym Zdaniem Zarząd Morskiego Portu Gdynia działa wbrew decyzji Rządu, który zdecydował o wykupie stoczni od syndyka - pisze zakładowa Solidarność.

Oczekuje od premiera podjęcia decyzji i działań dla utrzymania działalności zakładu.

Koronawirus przyspiesza rewolucję w bankach

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie