Stocznia Gdynia: Puste doki, zamknięte hale - przygnębiający krajobraz (zdjęcia)

Szymon Szadurski
Największa w Europie suwnica będąca przez lata symbolem potęgi przedsiębiorstwa stoi w miejscu Tomasz Bołt
Straciliśmy już wiarę, że nasza firma kiedykolwiek stanie na nogi - mówią nieliczni robotnicy, przychodzący jeszcze do pracy w Stoczni Gdynia SA. Zakład, który jeszcze niecałe pół roku temu tętnił życiem, zatrudniając armię ponad 5 tys. ludzi, dziś sprawia przygnębiające wręcz wrażenie.

Doki są puste, hale produkcyjne pozamykane na cztery spusty. Największa w Europie suwnica, będąca przez lata symbolem potęgi przedsiębiorstwa, stoi w miejscu. Widok stępki pod kolejny samochodowiec, który miał być budowany w Gdyni, a prawdopodobnie nigdy nie zostanie dokończony, wywołuje wśród stoczniowców smutek i ból. To zresztą i tak obrazek tylko dla nielicznych, bo do zakładu przychodzi obecnie zaledwie 30 osób. Pilnują instalacji gazów technicznych, które ze względu na zagrożenie wybuchu acetylenu nadzorowane muszą być przez całą dobę. Jeszcze kilka tygodni temu stoczniowców w zakładzie było siedemdziesięciu, ale i ta ekipa została okrojona.

- Po prostu dramat - mówił nam wczoraj jeden z robotników. - Jak tak dalej pójdzie, nabrzeża zarosną trawą. Jedyne statki, jakie tu ostatnio widzimy, nie mają nic wspólnego ze Stocznią Gdynia. Któryś z doków wynajmie raz na jakiś czas Gdańska Stocznia Remontowa. Dziś do południa stał tankowiec, piękna maszyna, prawie 250 m. Dziś przypływa kolejny. Ale jaka to dla nas pociecha?

Robotników niepokoi też widok wywożonego ze stoczni sprzętu i pustoszonych hal. Ich zdaniem to dobitny dowód na to, iż stocznia nigdy już się nie odrodzi. Pracownicy firmy ochroniarskiej, pilnującej zakładu, mówią jednak, że wszystkie obiekty, które należą jeszcze do przedsiębiorstwa, są zamknięte, a dostępu do nich nie ma. Zaraz jednak dodają, że niektóre hale zostały już w ramach postępowania kompensacyjnego sprzedane prywatnym właścicielom, a ci teraz je porządkują, stąd część sprzętu jest wywożona.

Większość stoczniowców dostępu do zakładu zresztą już nie ma. - Zabrali nam przepustki - mówi Roman Borowski, nerwowo paląc papierosa przed bramą zakładu. - Przyszedłem dziś tylko, aby odebrać badania z ogólnodostępnej jeszcze, stoczniowej przychodni, bo mam już na oku nową pracę. Ale nawet tych badań mi nie wydali. Cóż... do stoczni już nie wrócę, bo nie ma po co.

Rekordowa cena za zaginiony obraz Matejki.

Wideo

Komentarze 4

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

M
Michał

"Chinska pensje"...
Dla ludzi co tam pracowali było to całe zycię oni robili coś o czym polak by nie pomyślał. Robili oni statki dla Polski i nie tylko, Wkładali pot i nerwy w to bo to kochali. Dla Nich nie było do marne "pensje" bo za to karmili rodzinę. Praca tam była piękna ale i niebezpieczna bo statki mogły mieć nawet 200+m w wysokości. Kochałem tą prace za to moja rodzina zyła i przykro mi ze zamknięto prace w której pracowałem juz prawe 9 lat.

m
mietasfura

A chcialbys pracowac w tej stoczni za Chinska pensje???

M
Marych

Los Stoczni Gdynskiej to efekt ingerencji politycznych kolejnych ekip rządowych nasyłających swoich kolesiów jako "zespoły kierownicze" do korporacji która wymagała inowacyjnego myslenia i nietuzinkowych rozwiązań aby wyjsć na prostą. O tym że stocznia może na siebie zarabiać daje przykład Stocznia Remontowa w Gdańsku. Różnica leży w kierownictwu zakładu. Rachunek za Stocznie Gdyńską należy wystawić politykom i ich skrupulatnie rozliczyć - łacznie z tymi włączonymi w "katarską" aferą.
W miedzy czasie Chinczycy ucztują z okazji pozbycia sie kolejnego konkurenta stoczniowego w Europie ktora w imię "zdrowej" konkurencji zamyka swoje osrodki przemysłowe i otwiera droge Chinskiemu Imperium do zdominowania swiatowej produkcji przemysłowej i finansów.

K
Karola

Polskę rozkradli - sprzedali. teraz stocznie. Pocztę polską sprzedali -wszystko niszaczą- wszystko doprowadzają do śmierci w tym kraju..smutne. Nic nie zostanie dla pokoleń po nas...

Dodaj ogłoszenie